Absolwent THM, prawnik, dyplomata, miłośnik historii. Krzysztofa Rożka szpiedzy i wywiadowcy

Krzysztof Rożek jest postacią niezwykłą. Kiedy uczęszczał do ostrowieckiego THM, klasy o specjalności mechanicznej, pasjonował się historią i teatrem.
Wraz z kolegami mieszkającymi przy ulicy Denkowskiej, którzy zaszczepieni tą ideą musieli się uczyć wielu ról, próbował jego działalności. Potem studiował prawo, choć marzył o karierze filmowca. Po ukończeniu studiów prawniczych został dyplomatą, a teraz autorem książki i potencjalnym scenarzystą sztuki teatralnej.
O swoim bogatym życiu twórczym mówi w związku z ukazaniem się na rynku jego książki „Wywiad polski za Piastów i Jagiellonów. Dyplomacja i wojskowość”.
-Materiały do tej książki zbierałem więcej, niż – jak napisał wydawca – 27 lat – mówi Krzysztof Rożek. –Wiadomo, że temat funkcjonowania wywiadu jest niezwykle atrakcyjny dla dzieci i dorosłych. Wystarczy zobaczyć ile osób przychodzi do kina na filmy z Jamesem Bondem. Książkę pisałem tak długo, gdyż przez ponad 18 lat, jako dyplomata, pracowałem poza granicami kraju i dla powstawania książki były to lata wyjątkowe chude. Oczywiście, było i tak, że pracując na placówce w Moskwie udało mi się dotrzeć do dokumentów, na które właśnie powołuję się w książce.
Jak mówi K.Rożek, historia zawsze była jego pasją, chociaż w technikum musiał się męczyć nad rysunkiem technicznym i szkicowaniem pras cienkośróbowych.
-W wolnych chwilach czytałem jednak książki historyczne, a po ukończeniu THM zacząłem studiować prawo i z przedmiotów historycznych, muszę to nieskromnie podkreślić, wypadałem bardzo dobrze – podkreśla K. Rożek. Impulsem do badania kwestii wywiadu polskiego w średniowieczu była, jak podkreśla K. Rożek, lektura Kronik Thietmara z Merseburga, która ukazała się w polskim tłumaczeniu w 1953 r.


-Biskup bawarski był bliskim przyjacielem króla Henryka II. Podczas lektury tej kroniki stwierdziłem, że władca wszędzie widział polskich szpiegów z dworu Bolesława Chrobrego. Coś w tym musiało być, bo jak się okazało, Chrobry dużo wcześniej wiedział, kiedy i jak zaatakuje królestwo polskie Henryk II i to zanim oficjalnie wojna została wypowiedziana Polsce. Korzystałem także w swej książce z zapisów kronik czeskiej i ruskiej. Praca była niezwykle żmudna, bo czasem, by wyciągnąć odpowiednie wnioski, czy też znaleźć jedno, brakujące nazwisko, albo zacytować tylko trzy zdania, trzeba było przeczytać inne, opasłe tomiska i to czasami, z racji tajności kwestii wywiadowczych, wyczytać je między wierszami. Zawsze starałem się być solidnym autorem i nigdy nie konfabulowałem. Obawiałem się, że po ukazaniu się książki, narażę się zawodowym historykom, ale nic takiego nie miało, na szczęście, miejsca. Myślę, że książka obroniła się.


Jak podkreśla Krzysztof Rożek, problem z wywiadem w dawnej Polsce polegał na tym, że nigdy nie był instytucjonalizowany. Podczas gdy rada książęca realizowała najbardziej tajne operacje w Wenecji, we Francji powstał czarny gabinet, a w Moskwie „pasolijskij prikaz”, to w Polsce nigdy nie powstała tego typu organizacja. Jej zalążki powstały dopiero za czasów Jana Sobieskiego, ale to będzie już tematem jego następnej książki. Król postanowił wtedy zdobywać informacje drogą kontroli tajnej korespondencji dyplomatów w Polsce.
-Polegało to na tym, że albo wykradano lub kopiowano korespondencję, albo po prostu zabijano posłów – mówi K. Rożek. –Wtedy też zaczęto szyfrować informacje. Na dworze króla Jana Sobieskiego pojawił się Michał Antoni Hacki, cysters i opat, który miał niezwykły dar łamania szyfrów, a który współpracował w swym dziele z szefem polskiej poczty. Dzięki temu król wiele wiedział o zamiarach innych władców. Szlachta jednak nie wyraziła nigdy zgody na to, by król dysponował tajną instytucją, zajmującą się inwigilacją. Obawiała się wzmocnienia pozycji króla i zagrożenia swojej pozycji. W 1683 roku uchwaliła nawet, że król miał zakaz wysyłania swoich poselstw. W książce jest wiele ciekawych materiałów z czasów Jagiełły, który jak się okazało miał dwóch wysłanników blisko mistrza krzyżackiego, Ulricha von Jungingena. Postało ponadto na terenie państwa krzyżackiego Towarzystwo Jaszczurcze, które było dla niego swoistą, piątą kolumną. Po bitwie pod Grunwaldem Krzyżacy zdali sobie dopiero sprawę z tego, jak wielu szpiegów polskich mieli we własnych strukturach.


Z kolei w czasach króla Kazimierza Jagiellończyka, którego papież obłożył ekskomuniką, Krzyżacy mieli w kurii rzymskiej i kolegium kardynalskim swoich ludzi. Król jednak wysłał do Rzymu swojego dyplomatę, który zaprzyjaźnił się z jednym z kardynałów i znacznie usprawnił kontakty Polski z Rzymem. Wkrótce kardynał ów został nawet papieżem. Wywiad w tamtych czasach oznaczał nie tylko skrytość działania, ale przekupstwo i pieniądze. Każde szanujące się państwo musiało jednak mieć swój wywiad i nie żałować na jego funkcjonowanie pieniędzy.
-Państwo polskie za Piastów było liczącym się państwem, ale w naszej części Europy, natomiast za Jagiellonów krajem potężnym, o europejskim znaczeniu, który interesował się kontaktami z takimi państwami, jak Turcja, Niderlandy i Hiszpania, działającym w warunkach wywiadu totalnego – mówi Krzysztof Rożek. -Okazuje się, że im silniejsza była Polska, tym więcej środków kierowała na utrzymanie silnego wojska i wywiad. Z kolei gdy była skłócona i podzielona, tym słabsza pod tym względem.
Jak podkreśla autor książki, Zygmunt August utrzymywał informatorów w całej Europie. Byli nimi zarówno kupcy, pielgrzymi, rzemieślnicy, jak i podróżnicy. Trwała wojna na tajnym froncie. Jagiełło prowadził szeroką akcję propagandową w Europie. Wcześniej Bolesław Krzywousty, dzięki skutecznej akcji Piotra Włostowica, który porwał księcia ruskiego, mógł prowadzić działania na dwóch frontach, skutecznie przyłączając Pomorze do Polski. Włostowic w ramach pokuty za swój czyn miał wybudować m.in. 77 kościołów. Okazało się, że szpiegowaniem w tamtych czasach zajmowali się kupcy, podróżnicy, ale także, co ciekawe, biskupi.


Krzysztof Rożek mówi, że wiele wątków z jego książki mogłoby się stać materiałami do programów typu Discovery History. Nawiązał nawet kontakty z instytutem kinematografii i przedstawicielami kilku kanałów telewizyjnych, ale temat ekranizacji poszczególnych wątków historycznych w formie odcinków dokumentalnych utknął w zawieszeniu. Krzysztof Rożek w tej kwestii jest nawet gotów do współtworzenia scenariusza takiego materiału telewizyjnych. Na razie zbiera materiały do drugiej części książki, w której wiele miejsca poświęca czasom Jagiellonów.
Okazuje się jednak, że Krzysztofa Rożka pasjonuje zupełnie coś innego. Już za czasów nauki w THM jego marzeniem było napisanie sztuki teatralnej. Jego rówieśnicy z ulicy Denkowskiej, na której mieszkał, zapewne pamiętają, jak musieli uczyć się ról w zaimprowizowanym przez naszego rozmówcę teatrze „W pralce”. W czasie studiów Krzysztof Rożek zaangażował się w pracę Klubu Filmowego „202”, w którym pracował nad etiudami filmowymi. Interesując się teatrem pisał także krótkie scenariusze. Chciał nawet być filmowcem i reżyserem, składając dokumenty na łódzką szkołę filmową. Dziś, oprócz zakończenia drugiej części książki, koncentrując się głównie na działalności wywiadu w czasach Jagiellonów, równie mocno interesuje go napisanie scenariusza teatralnego, który być może w bliższej lub dalszej przyszłości zaowocuje jakąś sztuką teatralną.
Krzysztof Rożek mówi, że bałby się pisać nie tylko o wywiadzie w czasach międzywojennych, ale i współczesnych, zwłaszcza kiedy w 2007 r. ujawniono polską listę agentów wojskowych służb informacyjnych. W tym czasie Krzysztof Rożek pracował w ambasadzie w Turcji. Ambasador w tym kraju został uznany za agenta Moskwy i po trzech miesiącach wrócił do Polski. Nie chce także komentować faktu zamordowania wielu naszych przedstawicieli wywiadu w Afganistanie i Iraku.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *