Kobiety Afryki

Większość kobiet często narzeka na trudną codzienność.
Zapominamy przy tym o kobietach żyjących w ekstremalnych warunkach, które walczą z głodem i plagami, zmagają się z przemocą, przesądami, dyskryminacją. Pomimo tego odnajdują się one w roli matek, żon, córek.
O tym, jak wygląda zaobserwowane podczas pięciokrotnych misji humanitarnych życie afrykańskich kobiet, mówi dr Anna Chałupczak Winiarska, specjalista dermatolog – wenerolog, laureatka Światowej Ligii Towarzystw Dermatologicznych ILDS w kategorii działalność humanitarna na świecie.
Dr Anna Chałupczak Winiarska podczas swoich wielokrotnych wyjazdów na misje humanitarne do Afryki spotyka się z różnymi aspektami życia społecznego. Przygląda się życiu kobiet i dziewczynek w danym regionie, w którym akurat się znalazła.


-W każdym kraju jest inaczej, w każdym klanie jest inaczej i w każdym plemieniu jest inaczej -mówi. Życie kobiet na kontynencie afrykańskim nie należy do łatwych. Od najwcześniejszych lat pracują. Niańczą swoje młodsze rodzeństwo, przynoszą wodę z odległych źródeł – nawet kilka kilometrów. Nie wiem, czy kiedyś ktoś z Państwa niósł wiadro wody na głowie 3 -4 km? To bardzo ciężka i mozolna praca. Kobiety w polu pracują motyką. Mężczyźni w polu nie pracują. Mężczyźni nie przynoszą wody – to obowiązek kobiet i dzieci. Kobiety generalnie mają trudniej niż mężczyźni. Rzadko kiedy posiadają coś na własność. Przeważnie ziemia należy do mężczyzn, a jeśli już nawet kobieta jest właścicielką gospodarstwa, to tylko kwestia czasu, gdy ktoś podstępem czy siłą jej tego gospodarstwa nie odbierze. Bardzo oburzyło mnie, jako kobietę, to, w jaki sposób kobiety i dziewczynki witają mężczyzn w Ugandzie. Przyklękają i pozdrawiają ich. Niezależnie od tego, co sobą ten mężczyzna reprezentuje, to dziewczynka czy kobieta przyklęka pozdrawiając go. Wychowywane są w poczuciu niższości i podległości. Można sobie wyobrazić, jakie to rodzi nadużycia wobec nich. Kiedy w prywatnej rozmowie z dyrektorem szkoły w Ugandzie, w której badaliśmy dzieci, mówiliśmy mu, że w Polsce kobiety są całowane przez mężczyzn w rękę, wywołało to u niego tak ogromne oburzenie, że wyszedł obrażony.


Bardzo trudną była misja w Ghanie. To była misja skierowana do kobiet oskarżonych o czary. To jedno z najgorszych oskarżeń. Jeśli ludzie nie potrafią sobie wytłumaczyć pewnych zjawisk, np. śmierci zwierząt, uderzenia pioruna itp., rzucają podejrzenie na sąsiadkę, której nie lubią. Misjonarze opowiadali nam o mężczyźnie, który chciał pozbyć się swojej starej żony (nie chciał jej utrzymywać), oskarżył ją o czary. Co się wówczas dzieje? Otóż wszyscy mieszkańcy wsi chcą taką osobę zlinczować. Musi, tak jak stoi, uciekać, by ratować swoje życie. Najczęściej ucieka do buszu. Są w Ghanie takie miejsca, gdzie kobiety oskarżone o czary zgromadziły się i stworzyły wioskę – wioskę czarownic. Oczywiście, one tymi czarownicami nie są. Takie oskarżenie wyklucza je z życia społecznego. W hierarchii społecznej stoją najniżej. Taka osoba nie może o nic prosić, niczego się domagać, ani nawet zapłaty za swoją pracę. Często zapłatą po ciężkiej pracy w polu są np. ziarna kukurydzy, które wysypały się podczas zbioru na ziemię. To jest zapłata. Może je sobie zebrać ziarenko do ziarenka – może zbierze się miska. W takiej wiosce też nie jest łatwo żyć. W każdej wiosce jest szaman zwany fetyszem, który rządzi wioską i podporządkowuje sobie te kobiety. Odwiedziliśmy wioskę kobiet wykluczonych, badaliśmy je. Kiedy otrzymywały od nas leki, płakały. Nikt nigdy w życiu niczego im nie dał, wprost przeciwnie – odarto je z godności i prawa do normalnego życia. Odebrano im wszystko.


Dziewczynki w Afryce rzadko chodzą do szkoły. Szkoły są płatne, a dziewczynki pracują w domu, są potrzebne, zatem nie wysyła się ich, by pobierały nauki. Czasami też tak się dzieje z powodu lęku o nie. Idą do szkoły w małej grupie kilka kilometrów przez busz, a wszystko może je tam spotkać. Często mieszkają na stancji, w chacie blisko szkoły, są wykorzystywane w każdy możliwy sposób. Nic ani nikt ich nie chroni.
Najtrudniej było mi wtedy, gdy dowiedziałam się o pewnej małej 12- letniej dziewczynce, którą ojciec podarował starszemu mężczyźnie za dług, jaki u niego miał. Po dwóch latach ów mężczyzna przyprowadził dziewczynkę z powrotem i powiedział, że dług został spłacony. Dziewczynka urodziła mu syna, oddaje ją nie dlatego, że jest złą żoną, ale dlatego, że pierwsza żona chce ją otruć. Kobieta -rzecz, którą można podarować, wykorzystać, oddać, spłacić dług, oskarżyć o czary, wypędzić ze wsi itp. Budujące jest jednak to, że mimo trudnych doświadczeń kobiety Afryki mają silną wolę przetrwania. Walczą o każdy dzień, walczą o swoje dzieci. Są silne, ale jest im trudno.


Powoli to wszystko się zmienia dzięki szkołom misyjnym. W szkołach misyjnych uczą przeważnie kobiety, zatem też więcej dziewczynek przychodzi do szkoły. Nawet, jeśli z różnych przyczyn, niezależnych od nich, tej szkoły nie ukończą, ale nauczą się czytać i pisać. Taka przyszła matka, kobieta wychowuje lepiej swoje dzieci, zmienia Afrykę. Z roku na rok, podczas moich kolejnych wypraw misyjnych, widzę zmiany. Poprawia się sytuacja kobiet, Afryka się zmienia. W dużych ośrodkach kobiety kształcą się, studiują, zostają lekarkami, pielęgniarkami, nauczycielkami, krawcowymi, fryzjerkami itp. Afryka zmienia się dzięki edukacji nowych pokoleń, następuje wzrost świadomości. Kobiety w Afryce są silne, mają dużą wolę przetrwania, ale czasami trzeba im też okazać wsparcie. Szczególnie my, kobiety, powinnyśmy się wspierać wzajemnie.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Kobiety Afryki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *