Czy zostaną wyrzuceni na bruk?

Pan Zbigniew wraz z żoną miał czas do końca marca na opuszczenie zajmowanego mieszkania. Tak wynika z dokumentów, potwierdzonych przez sąd wyrokiem eksmisyjnym.
Pandemia koronawirusa wstrzymała egzekucję, choć nie wiadomo ile potrwa, to jednak nie rozwiąże problemów rodziny.
Małżonkowie zajmują od kilkunastu lat niewielkie, około 17 m kw. mieszkanie, niegdyś należące do matki pana Zbigniewa. To niewielki pokój, z łazienką i ciemnym aneksem kuchennym. Zarządcą lokalu są Polskie Koleje Państwowe. Przyczyną wyroku eksmisyjnego jest dług, sięgający niemal 38 tysięcy. A ogromnym problemem małżonków choroba, która nie pozwala im na samodzielne funkcjonowanie.
Sprawą zainteresowała nas pani Krystyna, opiekunka małżonków, która odwiedza ich i pomaga w załatwianiu codziennych czynności. Pan Zbigniew cierpi na stwardnienie rozsiane, jest osobą niepełnosprawną z pierwszą grupą inwalidzką. Nie wychodzi w ogóle z domu. Wizyta u lekarza jest zgłaszana wcześniej i transportem sanitarnym mężczyzna jest przewożony do ośrodka. Jego żona ma szereg schorzeń neurologicznych, które uniemożliwiają samodzielne poruszanie się, a także właściwą ocenę sytuacji. Powstały dług, to efekt wieloletnich zaniedbań i braku wystarczających środków do życia. Małżonkowie nie mają kontaktu z rodziną. Mogą liczyć jedynie na panią Krystynę oraz na wsparcie instytucji pomocowych realizujących dwa razy w tygodniu usługi opiekuńcze.
Od ok. 3 lat, kiedy żona pana Zbigniewa przeszła na emeryturę, małżonkowie systematycznie uiszczają czynsz z niewielką nadpłatą. Jednak to nie powstrzymało podjętych działań windykacyjnych. Jak mówi pani Krystyna, ze względu na chorobę, nie reagowali na otrzymywaną korespondencję, co pogarszało ich sytuację. Mieszkanie nie jest własnościowe, stąd małżonkom przysługiwało prawo do lokalu socjalnego. Zakład Usług Miejskich zaproponował taki lokal, jednak odmówili.
Ze względu na problem z poruszaniem się, nie skorzystali z przysługującego im prawa obejrzenia lokalu.
-Dowiedzieliśmy się, że nie ma tam łazienki i trzeba opalać węglem. Jak my, będąc w takim stanie, damy sobie radę? Tu to chociaż mamy toaletę i nie trzeba w piecu palić. Nie poszliśmy oglądać mieszkania, bo jak wyjść? Dlatego odmówiliśmy, bo cóż? Nie wiem, co teraz będzie z nami. Mówili, że pójdziemy do schroniska –mówią lokatorzy.
Z tym faktem nie mogła pogodzić się pani Krystyna.
-Nie można tak ludzi bez niczego wyrzucić na bruk. W mieszkaniu, bez łazienki i ogrzewania sami nie dadzą sobie rady. Po prostu jest mi ich tak po ludzku szkoda –mówi opiekunka. Małżonkowie niewiele mówią o przeszłości. Nie utrzymują kontaktu z rodziną. Można się jedynie domyślać, że każde z nich ma własny bagaż doświadczeń życiowych. Pani Krystyna ruszyła w poszukiwaniu pomocy dla małżonków. Udała się do prezydenta miasta, z prośbą o lokal z łazienką. Jednak, jak się okazało, mieszkania socjalne, będące w posiadaniu gminy Ostrowiec Świętokrzyski, to lokale o najniższym standardzie. Skierowała także pismo z prośbą o pomoc do biura poselskiego Andrzeja Kryja. Od stycznia br. poprawiła się sytuacja materialna małżonków, dzięki pobieranemu świadczeniu 500 plus, co daje im możliwość kontynuowania systematycznych opłat czynszu oraz spłaty powstałego długu w systemie ratalnym.
Zwróciłam się więc do rzecznika prasowego PKP SA, Magdaleny Grosik, z prośbą o ponowne rozpoznanie sytuacji małżonków i umożliwienie im spłaty powstałego długu.
Jak czytamy w nadesłanej odpowiedzi: „PKP SA podejmowało próby polubownego rozwiązania kwestii zadłużenia lokatorów, wysyłając do nich propozycję spłaty zadłużenia w ramach Pakietowego Programu Ratalnego dla Klientów PKP SA. Lokatorzy nie skorzystali z tej propozycji. PKP SA stara się wychodzić naprzeciw potrzebom lokatorów i rozkładać należności z tytułu wynajmu lokalu na raty, zgodnie z obowiązującą w PKP SA procedurą. Z uwagi na fakt, że PKP SA jest spółką skarbu państwa, takie działania są możliwe tylko w uzasadnionych przypadkach, np. zdarzenia losowe, przewlekłe choroby. Prosimy, aby osoby posiadające upoważnienie do reprezentowania lokatorów, skontaktowały się z Biurem Windykacji PKP SA, w którego kompetencjach leży udzielenie informacji o możliwości rozłożenie na raty zadłużenia małżeństwa”.
Pani Krystyna otrzymała upoważnienie małżonków do reprezentowania ich sprawy. Skierowała pod wskazany adres stosowną prośbę. Mamy nadzieję, że PKP SA da kolejną szansę, umożliwi im spłatę ratalną zadłużenia i nie zostaną wyrzuceni na bruk? Z pewnością obecna sytuacja związana z pandemią, opóźni ewentualne procedury, w tym także ewentualne procedury związane ze wskazaniem innego miejsca pobytu małżonków. Jednak to nie rozwiązuje ich problemów, z którymi wcześniej czy później przyjdzie im się zmierzyć. Liczymy jednak na przychylność PKP SA w tej sprawie.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Czy zostaną wyrzuceni na bruk?

  • 15 kwietnia 2020 at 13:57
    Permalink

    A co na to wspaniały prezydent miasta?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *