Pacjenci mają dosyć. Kiedy zostaną „odmrożone” poradnie?

Choć trwa pandemia wiele restrykcji zostało złagodzonych. Można robić zakupy w galeriach, przyjęcia w restauracjach, otworzyły się placówki kultury, jednak poradnie wciąż udzielają teleporad, a pacjenci dzwonią do nas z oburzeniem. Niektórzy skarżą się także na złe zachowanie osób pracujących w rejestracji, które traktują dzwoniących pacjentów, jak intruzów.

-Ile będą trwać te porady przez telefon. Jak długo można leczyć ludzi na odległość. Od rana próbuję dodzwonić się do lekarza ortopedy. Potknęłam się idąc chodnikiem. Noga spuchła mi przy kostce. Odczuwałam ból. Zadzwoniłam do poradni. Pani pielęgniarka umówiła mnie na wizytę telefoniczną. Lekarz oddzwonił. Powiedział, abym smarowała nogę żelem, jak nie przejdzie po trzech dniach mam jeszcze zadzwonić. Po użyciu żelu ból  w nodze nie ustępował, opuchlizna  nie zeszła. Dzwoniłam do poradni przez pół dnia,  albo było zajęte, albo nikt nie odbierał. Kiedy już się dodzwoniłam okazało się, że lekarza już nie ma. Zadzwoniłam więc prywatnie. Owszem, wizyty prywatne są jak najbardziej dostępne i tu nikt się pandemii nie boi. Jak to więc jest? Na NFZ wszystko zamrożone, a prywatnie już nie… -skarży się czytelniczka.

-Mam infekcję oka. Skontaktowałam się telefonicznie z poradnią. Pan doktor przepisał mi maść z antybiotykiem. Powiedział, abym zadzwoniła po jej skończeniu, jeśli nie przejdzie. Maść zużyłam. Oko nadal jest zaczerwienione. Dodzwoniłam się do poradni, ale okazało się, że lekarz będzie dopiero za 10 dni. Pytam więc pielęgniarki, co mam robić: przepisać tę maść u lekarza rodzinnego i dalej ją stosować czy też całkiem przerwać leczenie i czekać na lekarza? Niestety, nikt mi nie umiał na to pytanie odpowiedzieć. Najlepiej, żeby pacjenci w ogóle nie dzwonili, nie zawracali głowy i najlepiej żeby leczyli się sami, a poradnie żeby brały pieniądze z NFZ. Dokąd to będzie trwało – pyta kolejna pacjentka.

-Miałem wyznaczone badanie USG na czerwiec, przesunięte z marca. Termin był potwierdzony pieczątką z numerem telefonu. Dzwonię tam od dwóch dni i nikt nie podnosi telefonu. Nikt też do mnie nie zadzwonił, aby potwierdzić moją obecność na badaniu. Nie wiem co mam robić? Wszyscy boimy się koronawirusa, tymczasem ludzie będą umierać na szereg innych schorzeń, bo nie mają się jak diagnozować i jak leczyć. To jest prawdziwy dramat dla pacjentów. Gdzie mamy szukać pomocy? -pyta kolejny czytelnik.

Z problemem pacjentów zwróciłam się do rzecznika Świętokrzyskiego Oddziału NFZ, Beaty Szczepanek.

-Poradnie zarówno podstawowej opieki medycznej, jak i poradnie specjalistyczne nigdy nie zostały zamrożone żadnym rozporządzeniem ministerialnym. Zgodnie z zaleceniami zostały jedynie zobowiązane do przestrzegania reżimu sanitarnego wynikającego z pandemii. Są to wewnętrzne decyzje zarządów poradni, stąd my jako NFZ nie mamy wpływu na te decyzje. Możemy jedynie apelować do kierownictwa poradni o realizowanie świadczeń medycznych, gdyż nie może być sytuacji, aby jakikolwiek pacjent pozostał bez pomocy -wyjaśnia B. Szczepanek.

Tymczasem większość poradni spycha odpowiedzialność na NFZ i wytyczne, które rzekomo są niezależne od kierownictwa przychodni, a mówi się, że zdrowie i życie jest najważniejsze. Pacjenci swoje skargi mogą kierować do rzecznika praw pacjenta.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *