Remont bloku podzielił mieszkańców

O problemach mieszkańców wieżowca nr 13 w Ostrowcu Świętokrzyskim przy ul. Radwana dowiedzieliśmy się z listu jednego z czytelników, skierowanego pocztą elektroniczną do naszej redakcji.
-„Mieszkańcy wieżowca nr 13 podzieleni są na lepszych i gorszych. Żyją w jednym budynku, ale jakby w dwóch światach. Spółdzielnia zrobiła odnowienie bloku, ale tylko do połowy. Parę lat temu odmalowano cały blok z  jednej strony, a w tym roku postanowiono zrobić remont od drugiej strony, tam gdzie są balkony. Blok rzeczywiście wymagał odnowienia, ponieważ balkony zaczęły już się sypać. Jakież było zdziwienie mieszkańców, gdy prace wykonano tylko do połowy, a potem zdjęto rusztowania twierdząc, że nie ma funduszy na resztę. A najciekawsze jest to, że odnowiono tę część, w której mieszkańcy mieli największe zadłużenie, gdyż w klatce 3 i 4 wynosi ono 140 tysięcy, a w 1 i 2, 16 tysięcy” –napisał czytelnik.
Udałam się do bloku nr 13. Stanowi on kompleks trzech budynków wielopiętrowych obok wieżowców nr 11 i 15. Dwa pozostałe są kompleksowo odmalowane, z urządzoną osobno pergolą śmietnikową. Budynek nr 13 zamieszkuje 88 rodzin. Napotkani przypadkowo lokatorzy skarżą się nie tylko na niedokończoną inwestycję, lecz też na inne problemy, które doskwierają im od wielu lat, z zazdrością patrząc na dwa sąsiednie wieżowce.
-Ta „trzynastka” chyba już tak zwyczajowo ma pecha –mówi jedna z lokatorek. Blok ma ponad 30 lat i jedynie tylko raz przez ten czas malowano klatki schodowe. A zrobiono to bardzo niedbale. Od tamtej pory nic nie było robione. Kiedy wreszcie pojawiła się ekipa budowlana i rozpoczęła prace, mieliśmy nadzieję, że coś się zmieniło na lepsze. Tym bardziej, że balkony mamy w opłakanym stanie. Wszystko się sypie. U sąsiadki to nawet strach wychodzić na balkon, bo wystają druty. Tymczasem jak wykonano połowę bloku, firma się zwinęła, bo powiedzieli, że na dokończenie prac nie ma pieniędzy. Nikt wcześniej ze spółdzielni nam nie mówił, że będzie z tym problem.
Skoro nie było środków, to trzeba było wcale nie zaczynać tego remontu –mówi jedna z mieszkanek.
-Zaproponowano nam utworzenie dodatkowego funduszu na zakończenie remontu. Nie dopłacę nawet złotówki. Przez ponad 30 lat regularnie płacę czynsz wraz z funduszem remontowym. Czynsze wynoszą tu średnio 600 –700 zł w miesiącu i jeszcze teraz będziemy dopłacać. Dlaczego? Lokatorzy tamtych bloków nie płacili dodatkowo, a wykonano im remont. Czego więc my mamy dopłacać? Wiemy, że spółdzielnia ma długi, ale czy my jesteśmy temu winni? –pyta kolejna lokatorka.
-Ten remont był zaplanowany bez rozsądku. Kto planuje remonty, jak nie ma na to pieniędzy. Jeśli sprawa dotyczyłaby wszystkich mieszkańców, to byłoby inaczej i być może zgodziliby się na te dopłaty. A tak to lokatorzy z tej połowy bloku, gdzie już remont jest wykonany, nie wyrażają zgody, bo ich już ten problem nie dotyczy, oni mają wyremontowane. A jest to 50 proc. mieszkańców bloku. Szkoda słów – dodaje kolejny lokator.


Zwróciłam się do prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”, w której zasobach znajduje się blok nr 13, Andrzeja Chejzdrala, z prośbą o wyjaśnienie sprawy.
-Spółdzielnia jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Zgodnie z podpisanym układem, musimy spłacać dług w wysokości 1,3 mln zł rocznie. Budynki wielopiętrowe powstawały w latach 1989 –1993, ich zły stan wymusił działania mające na celu poprawę tej infrastruktury. W poprzednich latach przyjęto taki kierunek, gdzie remontowano pojedyncze ściany bloków, co nie dawało żadnych efektów. W porozumieniu z Radą Nadzorczą Spółdzielni zaproponowaliśmy mieszkańcom możliwość utworzenia funduszu celowego, co pozwala w wielu przypadkach na zgromadzenie dodatkowych środków i przeprowadzenie inwestycji kompleksowo. Nie jest to dodatkowa opłata, którą musieliby realizować mieszkańcy. Zaproponowaliśmy pobranie 70 groszy za 1 m kw. z zaliczki, którą lokatorzy wpłacają na centralne ogrzewanie. Z uwagi na to, że nie ma tam podzielników ciepła, mieszkańcy płacą większe zaliczki, stąd nasza propozycja, aby z tych zaliczek w wysokości 70 groszy wygospodarować fundusz celowy. Plany remontów są zatwierdzane przez Radę Nadzorczą na początku roku i członek RN, mieszkający w tymże bloku miał wiedzę na temat tej sytuacji i wyraził na to zgodę. Zorganizowaliśmy spotkanie z mieszkańcami, na którym przedstawiliśmy swoją propozycję. Lokatorzy bloku jednak nie wyrazili na nią zgody. W związku z tym na ten moment nie widzę możliwości dokończenia prac, ze względu na brak środków. Chcąc uzbierać z funduszu remontowego potrzebne pieniądze na realizację tego zadania, trzeba poczekać około 4,5 roku. W wielu blokach zasobów spółdzielni mieszkańcy rozumieją trudną sytuację i tworzą fundusz celowy, dzięki czemu możliwe są kompleksowe realizacje inwestycji. Przykładem są tu chociażby bloki nr 37, 36, 17 a na os. Ogrody, czy też bloki na ul. Świętokrzyskiej i ul. Śliskiej. Obecnie na bieżące remonty budynków w zasobach spółdzielni potrzebne jest około 40 milionów złotych. Spółdzielnia takich środków nie ma. Chcąc sprostać oczekiwaniom i potrzebom mieszkańców, szukamy innych możliwości w postaci funduszu celowego – wyjaśnia prezes A. Chejzdral.
O horrendalnych długach SM „Hutnik” pisaliśmy nie raz. Przypomnijmy, że jeszcze niedawno spółdzielni groziła upadłość. Podpisanie układu, który realizowany jest pod nadzorem, było przysłowiową ostatnią deską ratunku.
Przez ostatnie lata działania zarządu spółdzielni ograniczały się jedynie do koniecznych, bieżących remontów, w zagrożeniu bezpieczeństwa. Nie wykonywano żadnych większych inwestycji.
W zasobach spółdzielni znajduje się 78 budynków. Jeszcze do niedawna fundusz remontowy gromadzono w jednej puli i z niej wykorzystywano środki na niezbędne prace. Obecnie każdy budynek rozliczany jest osobno. Co oznacza, że prace planowane są w zależności od posiadanych środków na koncie danego bloku.
Obecny zarząd pracuje od 1,5 roku. To zbyt krótki czas, aby naprawić błędy i zaniedbania, nawarstwiające się latami. Niestety, skutki tego odczuwają mieszkańcy każdego dnia. Jednak zarząd spółdzielni nie pozostawia złudzeń – bez wzajemnego zrozumienia i wsparcia nie uda się rozwiązać problemów mieszkańców, nie tylko w bloku nr 13, ale także w innych budynkach.
Jak mówi prezes A. Chejzdral, spółdzielnia starała się o pożyczkę, jednak żaden bank nie chciał jej udzielić. Obecny zarząd podejmuje działania dotyczące szukania możliwości pozyskania funduszy zewnętrznych. Szansą jest dofinansowanie remontu zabytkowych kamienic w ramach rewitalizacji miasta. Niewątpliwie przed spółdzielnią jeszcze długa droga spłacania długów z poprzednich lat, stąd też realizacja zadań poprawiających jakość życia mieszkańców zależy od ich woli partycypacji w kosztach.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Remont bloku podzielił mieszkańców

  • 3 sierpnia 2020 at 09:13
    Permalink

    Oczekując od mieszkańców woli partycypowania w kosztach prezes i reszta załogi obniżają nieco swoje pensje, żeby dopomóc spółdzielni, w której pracują?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *