Czytelników wizytówki z wakacji. W urokliwej Czarnogórze

-Tegoroczny, letni urlop postanowiliśmy spędzić z rodziną w Czarnogórze – relacjonuje nasza czytelniczka. Po oglądanych w telewizji tłumach na górskich szlakach i nadbałtyckich plażach, wybraliśmy miejsce w miarę bezpieczne i wyjątkowo atrakcyjne. W tym pięknym kraju bałkańskim nie notowano bowiem żadnych aktywnych zakażeń. W dodatku liczba miejsc, które warto tam zobaczyć, jest naprawdę imponująca.
Na docelowe miejsce pobytu wybraliśmy jeden z największych kurortów tego kraju – Budvę. Ze znalezieniem miejsc noclegowych przez Internet nie mieliśmy żadnego problemu. Zarezerwowaliśmy dwupokojową kwaterę na tamtejszej Starówce, w pełni wyposażoną, przeznaczoną dla 6 osób. Koszt wynajmu mieszkania porównywalny jest z cenami naszych, krajowych kwater. Wyniósł ok. 500 zł za dobę. W pobliżu znaleźliśmy restaurację, w której można było kupować tanie posiłki. Serwowano tam głównie ziemniaki i pokaźny talerz mięs, na którym było smacznie przyrządzone mięso z drobiu, wieprzowina, wołowina, a nawet podroby (wątróbka). Smakosze bardziej wyszukanego jedzenia mogli zamówić sobie owoce morza: ośmiorniczki, kalmary, małże. Ceny za te potrawy również nie były wyższe, niż u nas w kraju.


W produkty na śniadania i kolacje zaopatrywaliśmy się w pobliskich, tamtejszych sklepach sieciowych (nie ma tam marketów zagranicznych). Można było w nich kupić wszystko – od wędlin, nabiału (bardzo duży wybór smacznych serów), pieczywa, po różnego asortymentu wina produkowane w Czarnogórze w cenie od 1,20 do 20 euro za butelkę. Pizza kosztowała tam 3,50 euro.
Po krótkim odpoczynku przyszedł czas na plażowanie. Czarnogórskie plaże nad Adriatykiem, ozdobione bujną, śródziemnomorską roślinnością, otoczone małymi, skalistymi wysepkami. Wierzcie mi, są wyjątkowo urokliwe. 
Warto wspomnieć tu o jednym z najpopularniejszych miejsc, a mianowicie o malowniczej wyspie Św. Stefana, która została przekształcona w modny kurort dla VIP-ów. To potężna forteca, w której mieści się hotel. Gościły tu takie gwiazdy, jak Sofia Loren czy Sylwester Stallone. Wyspa Św. Stefana jest co prawda zamknięta dla turystów, ale w sezonie letnim, za odpłatnością 100 euro od osoby, można przebywać na tamtejszej plaży.


Zarówno podczas pobytu na kwaterach, jak i w sklepie, czy na ulicy, wszędzie obowiązywały maseczki ochronne (wyjątkiem była plaża i parki). Konieczne było też zachowanie bezpiecznego dystansu na plaży. Obok siebie można było ustawiać tylko dwa leżaki. Nawet jeśli rodzina była liczniejsza, obowiązywało zachowanie 2 m odległości.
Po dwóch dniach wybraliśmy kolejne miejsce do zwiedzania. Nie można było, przebywając w Czarnogórze, a nie zobaczyć bajkowego Kotoru. To architektoniczna perełka, położona nad brzegiem malowniczej Zatoki Kotorskiej.
Kotor jest jednym z nielicznych miast na świecie, które dwukrotnie znalazły się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Po raz drugi, trzy lata temu, jako jeden z przykładów weneckich umocnień z przełomu XVI i XVII wieku, otaczających całą Starówkę. Są one, wraz z górującą nad Starówką twierdzą Św. Jana, największą atrakcją tego miasta. Te zabytkowe fortyfikacje mają ok. 4,5 km długości, ich wysokość dochodzi do 20, a szerokość do 15 m. Dzięki takiemu zabezpieczeniu Kotor nigdy nie został podbity przez Turków, którzy podporządkowali sobie większą część wybrzeża Morza Adriatyckiego.


Po wyjściu na te mury (musieliśmy pokonać aż 1.400 stopni) mogliśmy podziwiać wyjątkowe widoki na Zatokę Kotorską, przy której cumują statki wycieczkowe. W „normalnym” sezonie przewożą one po ok. 3 tys. turystów. Podczas naszego pobytu stało tu tylko kilka ekskluzywnych jachtów. Kotor to wyjątkowe miejsce dla fanów historii i średniowiecznego klimatu. Zabytkowe miasto słynie z licznych pałaców. Powstało tu wiele takich obiektów, w których zamieszkiwały zamożne rodziny. W niektórych urządzono hotele, inne należą do miasta. Znajdują się w nich muzea, czy siedziby urzędów.
Inną atrakcją Kotoru są… koty. Towarzyszą one turystom podczas pobytu w mieście. Miejscowi wykorzystali to zjawisko jako dodatkową możliwość zarobku. Sprzedają różne kocie pamiątki. W mieście działa muzeum (Cats Museum), w którym można obejrzeć pocztówki z kotami. Tuż przed powrotem do kraju odwiedziliśmy też Podgoricę, największe iasto i stolicę Czarnogóry. Spośród oglądanych tu zabytków najbardziej podobał się nam pałacyk króla Mikołaja, będący dawną rezydencją jedynego króla Czarnogóry. Dziś mieści się tu Galeria Sztuki Nowoczesnej. Ok. 9 km na południe miasta (w okolicach lotniska) mogliśmy też obejrzeć przyrodniczą ciekawostkę, wodospad Niagara na rzece Cem. Płynąca w tym miejscu woda wymyła niewielki kanion. Można go oglądać, m.in. z tarasu restauracji o nazwie Niagara, stąd też wzięła się przyjęta nazwa wodospadu.
To był ostatni dzień tygodniowego pobytu w Czarnogórze. Tak bardzo nam się to miejsce spodobało, że na pewno jeszcze tam powrócimy. Bo to atrakcyjny, malowniczy kraj, a mieszkańcy życzliwi, otwarci i pogodni. Mamy nadzieję, że nastąpi to już w nowej „normalności”.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *