“Jacentowska Piwniczka” regionalnym skarbem żywności ekologicznej

Zarząd województwa przyznał kolejne certyfikaty w ramach Sieci Dziedzictwo Kulinarne Świętokrzyskie.
Jest to gwarancja wysokiej jakości produktów wytwarzanych przez lokalnych producentów i dostarczanych na rynek. Sieć Dziedzictwo Kulinarne Świętokrzyskie skupia osoby niezwykle zaangażowane w odtwarzanie i pielęgnowanie tradycji naszego regionu.
W tym roku przyznano sześć certyfikatów. Wśród nich znalazła się „Jacentowska Piwniczka” z Jacentowa w gminie Sadowie, której właścicielką jest pani Anna Bojek. Odwiedziłam ją, aby dowiedzieć się jakie skarby kryje w sobie tajemnicza Piwniczka. Pani Ania jest młodą, pełną życzliwości i dobrej energii osobą. Praca w ekologicznym gospodarstwie warzywno –owocowym to niemalże całe jej życie. Duży wpływ na kierunek tej drogi mieli jej rodzice – Czesława i Roman Bojek, to oni zaszczepili w pani Ani pasję tworzenia żywności ekologicznej.
Początki nie były łatwe
Kiedy Państwo Bojkowie zdecydowali się na stworzenie gospodarstwa ekologicznego, był rok 1996 r. Wtedy jeszcze niewiele mówiło się o ekologii, więc był to przysłowiowy skok na głęboką wodę. Na początku była to tylko uprawa niewielkich ilości owoców i warzyw, a gospodarstwo było jednym z pierwszych gospodarstw ekologicznych w Polsce. Z czasem zrodziła się koncepcja przetwarzania płodów rolnych, która w 2005 r. zaowocowała powstaniem niewielkiej, rodzinnej przetwórni. Oferta produktów była bardzo szeroka – dżemy, konfitury, soki, sosy, sałatki, przeróżne marynaty oraz kiszone warzywa. A wszystko produkowane ręcznym sposobem, według starych, sprawdzonych receptur.
-Z gospodarstwem rodziców byłam związana od dziecka. W każdej wolnej chwili pomagałam im w pracy i bardzo lubiłam to zajęcie, które stało się moją pasją. Stąd też już jako nastolatka wiedziałam, że chcę z tym związać swoją zawodową przyszłość. Pod tym kątem również podjęłam i ukończyłam studia na kierunku inżynierii zarządzania i inżynierii przetwórstwa spożywczego, a także inżynierii zielarstwa i terapii roślinnych, uzyskałam tytuł magistra inżynierii przemysłu spożywczego oraz ukończyłam kurs grzyboznawców. Wszystko po to, aby swoją wiedzę wykorzystać w gospodarstwie i przetwórni. Początki nie były łatwe, gdyż w tamtych czasach jeszcze niewiele mówiło się o ekologii. Stąd też rodzice nie wiedzieli jak przyjmą się produkty, jak na nie zareaguje rynek. Był to skok na głęboką wodę, obarczony ryzykiem, gdyż wiadomo, że duży wpływ na uprawy ma pogoda. Z perspektywy czasu okazało się jednak, że był to dobry pomysł i z każdym rokiem wzrastało zainteresowanie produktami ekologicznymi. W 2005 r. ekologiczne przedsiębiorstwo moich rodziców otrzymało certyfikat Sieci Dziedzictwo Kulinarne Świętokrzyskie –wspomina pani Ania.
Piwniczka tworzona z pasji


Pani Ania, jako młoda właścicielka, bazując na doświadczeniu rodziców, postanowiła nadać nowy kształt dotychczasowej działalności – tak też w 2018 r. powstała „Jacentowska Piwniczka”, która łączy w sobie rodzinną tradycję i pasję tworzenia. Obecnie asortyment przetwórni to 150 rodzajów rozmaitych produktów. Każdy kolejny sezon owocuje nowościami. Piwniczka to wszystko, co każda gospodyni powinna mieć na półce w swojej spiżarni, do tego z gwarancją dobrego smaku i wysokiej jakości.
-„ Jacentowską Piwniczkę” tworzą trzy współistniejące nierozłącznie podmioty. Jest to gospodarstwo ekologiczne, przetwórnia ekologiczna oraz sklep z produktami. Większość owoców i warzyw pochodzi z naszego gospodarstwa. Natomiast produkty, których nie mamy, kupujemy od lokalnych, dobrych i sprawdzonych rolników. Jest to stała, wieloletnia współpraca. Owoce i warzywa trafi ają do przetwórni. Tam są przetwarzane według starych przepisów mojej babci i mamy. Wszystko wykonujemy ręcznie, a więc jest to praca czasochłonna. Przetwórnia jest mała, pracujemy w niej rodzinnie. Nie korzystamy z urządzeń mechanicznych, oprócz tych, które każda gospodyni ma w swoim domu. Nasze produkty, oryginalnie zapakowane trafiają do sklepu. Praktycznie w naszym sklepie można znaleźć wszystko. Oferujemy różnego rodzaju marynaty, ogórki konserwowe, paprykę, patisony, także marynowane grzyby, sałatki warzywne, przeciery pomidorowe. Nowością tego sezonu jest przecier pomidorowy z borowikami. Dalej mamy różne dżemy, konfitury, soki, sosy, susze owocowo –warzywne. Naszym produktem są także suszone zupy. Susz również pozykujemy tradycyjną metodą. Warzywa czy owoce suszymy w piecu, na specjalnych sitach. Nowością tego sezonu jest także topinambur konserwowy. Staram się, aby każdy sezon przynosił jakąś nowinkę w naszym asortymencie. Obecnie planuję wytworzenie suszonej papryki w oleju. Lubię wciąż poszukiwać nowych smaków. W ostatnim czasie w przetwórni pojawiają się też zioła. Na razie w niewielkiej ilości, ale zobaczymy. Praca w gospodarstwie i przetwórni jest moją pasją, stąd też cieszy mnie tworzenie czegoś nowego –przyznaje moja rozmówczyni.


Wielkie serce z dobrym smakiem
Pani Ania swoje obowiązki zawodowe związane z przetwórnią dzieli z wychowaniem 1,5 rocznego synka Bruna, który już teraz chętnie dogląda z mamą uprawy warzyw i owoców. „Jacentowska Piwniczka”, to codzienna, rodzinna praca kilku osób, gdzie nie ma czasu na długi, wakacyjny odpoczynek.
Oprócz procedur związanych z uprawą i przetwórstwem, pani Ania zajmuje się także realizacją zamówień oraz uczestnictwem w targach promujących żywność ekologiczną, organizowanych na terenie całego kraju.
Produkty „ Jacentowskiej Piwniczki” dostępne są w Sklepie Ekologicznym przy alei Jana Pawła II w Ostrowcu Świętokrzyskim. Można je także dostać na stoiskach z żywnością ekologiczną.
„Jacentowska Piwniczka” realizuje także zamówienia do innych miast. Jej produkty znane są nawet w Poznaniu. Pani Ania w swoją pracę wkłada nie tylko czas, ale też serce.
-Staram się sprostać oczekiwaniom naszych klientów. Obecnie duże jest zainteresowanie żywnością ekologiczną. Coraz więcej osób ma świadomość wpływu ekologicznej żywności na zdrowie. Jednak wzrosło też tempo życia i dziś nie każdy ma czas na jej przygotowanie. Obecnie nawet na wsiach młode gospodynie, pracujące zawodowo, nie mają kiedy robić przetworów. Stąd też wiele osób szuka dobrych produktów, z gwarancją wysokiej jakości. Pandemia pokrzyżowała moje plany związane z uczestnictwem w targach promocyjnych, które z przyczyn oczywistych nie odbywają się natomiast nie wpłynęła negatywnie na sprzedaż naszych produktów. Mogę nawet powiedzieć, że w czasie pandemii coraz więcej osób pyta o produkty ekologiczne i wzrasta liczba stałych odbiorców zdrowej żywności. Nasza przetwórnia produkuje także przetwory dla diabetyków, bez glutenu, a są to produkty obecnie także poszukiwane –mówi pani Ania.
Uzyskany certyfikat to duża satysfakcja dla młodej właścicielki. Jest to nie tylko zwieńczenie jej ciężkiej pracy, ale przede wszystkim potwierdzenie wysokiej jakości i gwarancji dobrego smaku produktów „Jacentowskiej Piwniczki”.
-Bardzo mnie cieszy, że ludzie kupują nasze produkty i że im smakują. Jest to dla nie bardzo ważne. Opinia naszych klientów jest dla mnie bardzo dużą satysfakcją i sprawia mi wiele radości. Dzięki pracy mogę realizować  swoje pasje, a także dzielić się nimi z innymi poprzez nasze produkty –dodaje pan Ania.
Życzymy kolejnych sukcesów i wielu pomysłów na nowe smaki!

Print Friendly, PDF & Email

2 thoughts on ““Jacentowska Piwniczka” regionalnym skarbem żywności ekologicznej

  • 17 sierpnia 2020 at 11:34
    Permalink

    100/100 !! i tak trzymać

    Reply
  • 17 sierpnia 2020 at 23:58
    Permalink

    I to wlasnie i tacy ludzie jak ci Panstwo i ich dzialalnosc, jest ta jedna z tych rzeczy, ktore moga sie bardzo dobrze wpisywac w program ”zrob cos dla swojego miasta, czy jego okolic”. Przydal by sie jeszcze skromny prosty stylizowany na chlopski nawet malutki Zajazd, do ktorego mozna by sobie z rodzina zajechac na zdrowy tradycyjny obiadek w otoczenu rolniczego gospodarswa. A nawet jeden, lub dwa domki campinowe, zeby spedzic w takiej atmosferze sobote i niedziele. lub chocby jakies zwykle popoludnie. Cos z epoki, ..nawet stary osinobus przerobiony na campera, czy nawet wojskowy namiot. Skromnie, ale z dobrym smakiem. Obiadek jak u babci na wsi, z wlasnych produktow. Moze przejechac sie konikiem w kolko. I przy okazji zrobic sobie zapasik konfitur, drzemikow, czy kiszonek w sloikach, czy nawet domowego smalcu. Zjesc jeszcze cieple racuchy z mlekiem ”prosto”od krowy na swierzym powietrzu, ( nie ma co popadac w przesade i nie bezposrednio z krowy), Takie miejsca, gdzie bedzie mozna pokazac dzieciom jak funcjonuje gospodarstwo, (nie o wycieczki mi chodzi), dzieci z pewnej odleglosi i bez dotykania sprzetow gospodarskich, tez beda mogly zrozumiec jak to sie dzieje, ze gospodarstwa z zielonych roslin potrafia wytworzyc dobre jedzonko. ….czy takie cosik tego typu. Takie miejsca beda tymi, do ktorych sie chetnie wraca i dlugo pamieta. To jest jedna z takich ”przynet”, aby na nasze okolice zwrocic wieksza uwage. Jesli ich bedzie tutaj wiecej, w roznych zakatkach naszych okolic, to one miedzy innymi moga bardzo sie przyczynic do tego wlasnie ze inwestorzy zaczna tutaj skladac zlote jaja. Zyczmy powodzenia i wspierajmy ludzi pracowitych i wizjonerow z dobrymi pomyslami. Zdrowymi dobrymi pomyslami. Wiecej takich ludzi i miejsc i pomyslow w naszych okolicach poprosimy. Moi rodzice mi taka nauke zapewnili i zapewniam wszystkich, ze to zostaje na cale zycie. Wielkim wydarzeniem dla mnie, jako dziecka, bylo zobaczyc na zywo krowe z biska. Do tej pory pamietam jak ona sie na mnie gapila. Jako nie jadek zjadl bym cale ciele zeby tam jeszcze kiedys pojechac i sobie troche pobyc. Ta atmostera, klimat miejsca, zapachy. Szczegolow w prwadzie wiele nie zapamietalem z tych nauk, bo kiedy pojechalem do kolegi na wies pomagac mu przy żniwach to chcialem siano mlucic, ale wielu osobom, zwlaszcza dzieciakom, napweno to pobudzi wyobaznie i sprawi przynajmniej ze zdrowym rozsadkiem bedziemy spogladac na nasze otoczenie.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *