Brakuje lekarzy i pielęgniarek. Grozi nam paraliż służby zdrowia?

Przez cały tydzień z ostrowieckiego szpitala napływały niepokojące wieści o pojawieniu się osób z potwierdzonym COVID- 19.
W miniony wtorek pracę zawiesił Oddział Wewnętrzny II ze względu na dodatni wynik czterech lekarzy. Oddział wstrzymał przyjęcia do odwołania. Do momentu kiedy lekarze wyzdrowieją i będą mogli powrócić do pracy. Dwa dni później poinformowano nas o kolejnych zakażeniach wśród personelu. Tym razem pozytywne wyniki odnotowano u sześciu osób z personelu pielęgniarskiego na Oddziale Wewnętrznym I. Tam również zostały wstrzymane przyjęcia pacjentów. Kolejne informacje dotyczyły jednego potwierdzonego pacjenta na Oddziale Pulmonologii, pięciu pacjentów z Oddziału Wewnętrznego I oraz zakażonej pacjentki, która trafiła na ostrowiecki OIOM z kieleckiego szpitala, gdyż tam już nie było miejsca na nowe przyjęcia.
-Oddziały Wewnętrzny I i II zostały zawieszone nie z uwagi na sytuację epidemiologiczną, lecz z uwagi na braki kadrowe personelu lekarskiego i pielęgniarskiego. Personel, u którego stwierdzono zakażenia, przebywa na kwarantannie domowej. Obecnie braki lekarzy i pielęgniarek to jest nasz największy problem. Trudno powiedzieć, jak długo będzie trwała ta sytuacja. Lekarze, którzy nie będą ujawniać objawów COVID- 19, a będą jedynie nosicielami choroby, będą pracować w pełnym zabezpieczeniu, tak aby nie narażać pacjentów -przyznaje dyrektor szpitala Andrzej Gruza.
Pacjenci, którzy są przywożeni do ostrowieckiego szpitala z potwierdzonym COVID- 19, nie są nigdzie transportowani, gdyż żaden ze szpitali nie ma już wolnych miejsc. Pacjent z Oddziału Pulmonologii był już zakażony, ma choroby współistniejące i trafił od razu do sali izolacyjnej, z oddzielnym węzłem sanitarnym tak, aby nie narażać innych.
Jak potwierdza dyrekcja lecznicy, na tę chwilę ostrowiecki szpital radzi sobie z trudną sytuacją, jednak jeśli zakażonych osób będzie masowo przybywać, sytuacja może stać się dramatyczna.
-Nieuchronnie COVID-19 wpisał się w naszą rzeczywistość. Pojawienie się kolejnych przypadków zakażenia w naszym regionie nie jest już żadną sensacją, a normalnym zjawiskiem i stanowi normalny czynnik naszej pracy.
Nie odsyłamy pacjentów z zakażeniem, bo nie ma gdzie. Pomimo tego, że jesteśmy szpitalem powiatowym o II stopniu referencyjności i nie spełniamy warunków szpitala zakaźnego, leczymy pacjentów z COVID-19. Łatwiej nam się zajmować pacjentem wiedząc, że jest on pozytywny, zachowując wszystkie warunki bezpieczeństwa niż tym, który jest podejrzany o zakażenie koronawirusem. Uruchomienie teraz od nowa szpitala jednoimiennego w Starachowicach przy takiej ilości zachorowań nie rozwiązuje problemu. Cały system okazuje się niewydolny – dodaje dyrektor ds. medycznych dr Adam Karolik.
Kolejnym „czarnym scenariuszem” może być brak lekarzy i pielęgniarek. Wyłączone z pracy obecnie 10 osób personelu medycznego jest odczuwalne. Jednak tym razem dyrekcja szpitala nie zamierza zwracać się do wojewody o pomoc.
– O taką pomoc zwróciliśmy się wiosną br., kiedy sytuacja była bardzo trudna. Pan wojewoda poradził nam, aby przesunąć personel z innych oddziałów. Problem polega na tym, że już nie mamy kogo przesuwać – przyznaje dr A. Karolik. -Potrzebujemy nie tyle dobrych rad, co personelu. Stąd też staramy się łączyć personel z Oddziałów Wewnętrznego I i II. Chronimy przede wszystkim Stację Dializ, która działa przy Oddziale Wewnętrznym II. Nie możemy sobie pozwolić na jej zatrzymanie. Pacjentów dializowanych nie można z braku miejsc odesłać do innych ośrodków. Muszą być tutaj leczeni. Dializoterapia to leczenie ratujące życie, nie można jej odroczyć, gdyż groziłoby to śmiercią pacjenta -przyznaje A. Gruza.
Dyrektorzy mówią także o nierównej walce z COVID- 19 i apelują do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.
– Mogę jedynie zaapelować do lekarzy pracujących w podstawowej opiece medycznej, bo walka z COVID- 19 moim zdaniem jest bardzo nierówna pod względem nierównego zaangażowania lekarzy. Szpital przejmuje wszystko, cały ciężar walki z COVID – 19. W przychodniach ogranicza się to do rozmów telefonicznych z pacjentami. Apeluję więc o pomoc. Byli lekarze pracujący w POZ-tach, którzy na początku epidemii wycofali się sami albo ich kierownicy tego od nich żądali, z uwagi na bezpieczeństwo własnych przychodni, albo zrobili to ze strachu przed chorobą. Lekarz nie powinien się bać chorób. Lekarz po to się uczył, aby walczyć z chorobami, a nie przed nimi uciekać. Nie mamy możliwości przesunięcia personelu z oddziału na oddział, ponieważ odczuwamy duży brak personelu na wszystkich oddziałach. Nie mamy kogo przesunąć. Obecnie sytuacja jeszcze jest pod kontrolą, lecz trudno przewidzieć jak dalej się rozwinie – puentuje dr A. Karolik.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *