Co się dzieje w szpitalu?

Wzrastająca liczba zachorowań na COVID –19 wśród personelu szpitala, a także zwiększająca się liczba pacjentów z zakażeniem stwarza realne ryzyko załamania się systemu opieki zdrowotnej, o czym informowali na konferencji: Andrzej Gruza, dyrektor naczelny ostrowieckiej lecznicy oraz dyrektor ds. medycznych Adam Karolik.
BRAKUJE LEKARZY I PIELĘGNIAREK
Coraz większe żniwo koronawirus zbiera wśród pracowników – lekarzy internistów i pielęgniarek.
-Niemal wszyscy lekarze interniści zachorowali na covid, w związku z czym nie ma kto zajmować się pacjentami. Zawieszenie pracy Oddziałów Wewnętrznego I i II było konieczne. Drugi problem to duże absencje pielęgniarek.
W tej chwili spośród pielęgniarek etatowo zatrudnionych, a jest ich około 300, ok. 70 osób przebywa na różnego rodzaju zwolnieniach czy to z powodów zachorowania na covid 19, czy też na inne choroby, czy też z uwagi na opiekę nad dziećmi lub świadczenia rehabilitacyjne. Blisko 70 osób to dla nas jest duży dramat. I sytuacja bardzo trudna do opanowania. Próbujemy sobie radzić. W tej chwili przebywa kilkudziesięciu pacjentów chorych na covid. Nie ma możliwości, aby ich gdzieś odesłać celem dalszego leczenia specjalistycznego. Szpital w Starachowicach praktycznie jest już zapełniony. W związku z tym musimy sobie radzić sami. Sądzę, że fala kulminacyjna jeszcze do nas nie dotarła. Spodziewamy się, że może być jeszcze gorzej, być może lepiej. Ale musimy się przygotować na to gorsze. W związku z tym staramy się wydzielić pomieszczenia dedykowane pacjentom chorym wyłącznie na covid 19. Adaptowaliśmy pomieszczenia na dawnym SOR–ze, wstawiając tam łóżka szpitalne, tak aby uczynić z tego odcinek obserwacyjny, należący do SOR –u. Jeżeli mamy pacjenta podejrzanego o covid 19, to musimy się rzeczywiście przekonać, czy jest zakażony, zanim przeniesiemy go na inny oddział. Będzie to więc odcinek obserwacyjny. Oczywiście problem jest z tym, kto na tym odcinku będzie pracował, bo jeśli pielęgniarek jest za mało , to będą ogromne trudności, aby zabezpieczyć funkcjonowanie takiego odcinka. Drugą kwestią są pacjenci chorzy na covid 19 – w tej chwili na zawieszonym Oddziale Wewnętrznym. Tam teraz nie ma personelu, nie ma też pielęgniarek, a przynajmniej na tyle, aby to sprawnie działało i musimy sobie z tym poradzić. Zgodnie ze wcześniejszymi założeniami będziemy od dzisiaj adaptować pomieszczenia wykorzystywane dotychczas przez Fizjoterapię Ambulatoryjną na drugim piętrze budynku, w którym mieści się Oddział Pulmonologii. Pacjenci z potwierdzonym covid 19 będą tam lokowani i będą tam pod opieką lekarzy pulmonologów. W tej chwili na internie pacjentami z covid opiekują się pulmonolodzy, lecz mają daleko. Aby więc mogli obsługiwać Oddział Pulmonologii i jednocześnie ten z pacjentami zakażonymi covid 19, musimy scalić to w jednym budynku, tak żeby ta opieka była sprawniejsza. Pielęgniarki z Pulmonologii, albo inne pielęgniarki delegowane też będą na tym odcinku izolacyjnym pracować. Przyjęliśmy taką koncepcję, ale dopiero będziemy sprawdzać w praktyce, żeby na odcinku osób chorych na covid nie było pracy ciągłej. W tym sensie, że ciężko jest wytrzymać w tych kombinezonach 12 godzin, a tyle trwa jedna zmiana pielęgniarska. W związku z tym będziemy dzielić zespoły na pół i tworzyć takie podzmiany 3 godzinne, czyli 3 godziny na odcinku zakaźnym i trzy godziny na odcinku czystym. Tak aby dać możliwość pracownikom wytchnąć i odpocząć od tych kombinezonów, w których jest pracownikom
bardzo gorąco –mówił dyrektor Andrzej Gruza.
ZAWIESZONA LARYNGOLOGIA I UROLOGIA
Obecnie wyłączone jest z pracy około 120 osób personelu medycznego oraz innych pracowników szpitala. Dr Adam Karolik wciąż mówi o nierównej walce z COVID 19 i jeśli taka sytuacja się utrzyma, nie będzie miał kto leczyć pacjentów.
-Dodatkowym problemem, który wystąpił nie tylko w naszym szpitalu, ale też w innych szpitalach powiatowych był fakt, że wtedy kiedy te zakażenia zaczęły się mnożyć, w tym samym czasie szpital jednoimienny w Starachowicach stał się szpitalem ogólnym. Był moment, że w ciągu kilku dni przyjęliśmy taką liczbę pacjentów podejrzanych, że sami staliśmy się szpitalem zakaźnym. Był moment, że mieliśmy 20 pacjentów z potwierdzonym covidem. Dopiero jak szpital w Starachowicach ruszył jako jednoimienny część tych pacjentów było przewożonych. W tej chwili sytuacja się odrobinę poprawiła i na dzień dzisiejszy mamy 13 pacjentów z potwierdzonym covid 19, którzy przebywają na terenie Oddziału Wewnętrznego I i 17 pacjentów podejrzanych o zakażenia koronawirusem, po wykonaniu naszych wewnętrznych testów z SOR –u. Jednak większość tych naszych testów się potwierdza, więc trzeba się liczyć z tym, że ta liczba zakażonych będzie wynosić około 30. A to jest więcej niż cały oddział zakaźny w Starachowicach przed covidem. Nie pomogą nam inne szpitale, bo mają takie same problemy. Pacjent z potwierdzonym covid nie musi być na izolatce, mogą ci pacjenci leżeć na salach wieloosobowych. Jesteśmy w stanie przyjąć tam około 17 pacjentów, a w razie konieczności do 20 pacjentów. Problem polega też na tym, że ci pacjenci wymagają intensywnej tlenoterapii, natomiast ten oddział służył rehabilitacji, stąd też tych stanowisk z dostępem do tlenu jest kilka. W tej chwili rozpoczynają się szybkie prace, które będą trwały dzień i noc, aby zrobić tam przyłącza tlenowe. Najłatwiej teraz jest o pomieszczenia. Największy problem mamy z personelem. Stąd w tej chwili definitywnie zrezygnowaliśmy z planowych zabiegów operacyjnych w naszym szpitalu. Jeśli chcemy cokolwiek robić, musimy robić przesunięcia z innych oddziałów. I tak też dzisiaj zmuszeni byliśmy zawiesić do odwołania pracę Oddziałów Laryngologii i Urologii po to, aby personel lekarski i pielęgniarski przesunąć na oddziały newralgiczne, aby wzmocnić Szpitalny Oddział Ratunkowy, a także stworzyć kadrę na odcinek izolacyjny dla pacjentów z potwierdzonym covid 19. Sytuacja jest rozwojowa, przewidujemy jednak, że będzie wzrost kolejnych zachorowań i być może kolejne oddziały, te które nie są strategiczne dla bezpieczeństwa zdrowia i życia pacjentów powiatu ostrowieckiego. Natomiast inne oddziały będą działać wspólnie np. Oddział Urologii z Oddziałem Chirurgii. Wszystkie przypadki tzw. „ostre” będą załatwiane i pomoc będzie udzielana tym pacjentom. Nagła pomoc laryngologiczna w oparciu o Chirurgię Ogólną też będzie udzielona. Jest to wymuszone panującą sytuacją – przyznaje A. Karolik.
BEZ POMOCY W NIERÓWNEJ WALCE Z COVID 19 
-Nie możemy liczyć na pomoc z zewnątrz. Nadal jestem zdania, że walka z covidem jest nierówna. To my walczymy z covidem, w przychodniach rejonowych większość lekarzy pracuje w komfortowych warunkach –przyznaje A. Karolik, jak w urzędzie telekomunikacyjnym 30 lat temu, przy zamkniętych drzwiach. Tak wygląda walka z covidem. Tam idą także dodatkowe środki finansowe z NFZ. Obawiam się, że dojdzie do takiej sytuacji, że lekarz poz napisze e-skierowanie chyba do Pana Boga, dlatego że na SOR -ze nie będzie lekarza i w szpitalu nie będzie lekarza. I wtedy być może władza się ocknie i wyciągnie z tego należyte wnioski. Co kilka dni piszemy pismo do pana wojewody, łącznie z naszą sugestią: kiedy będą uruchomione olbrzymi zasoby ludzkie z przychodni lecznictwa podstawowego. Jesteśmy na skraju wyczerpania. Jeżeli ten system lecznictwa szpitalnego załamie się, to lekarze podstawowej opieki zdrowotnej te swoje słynne e-skierowania będą wystawiać do Pana Boga. Mówię to emocjonalnie, ale jest to prawda.
O krytycznej sytuacji wprost mówi także dyrektor Andrzej Gruza.
– Moglibyśmy wykonywać wszelkiego rodzaju zabiegi planowe, ale nie możemy tego robić z powodu braku personelu, w szczególności lekarzy anestezjologów. Tych anestezjologów, których mamy musimy dedykować na utrzymanie Oddziału Intensy wnej Opieki Medycznej. Lekarze anestezjolodzy zostali dotknięci covidem i pewnie wcześniej czy później wrócą do pracy, mam nadzieję, że w pełni sił, ale na razie mamy sytuację krytyczną –przyznaje dyrektor A. Gruza. Szpital ostrowiecki na tę chwilę posiada wystarczającą liczbę respiratorów, łóżek, a także innego sprzętu ratującego życie. Placówka wyposażona jest także w zapasy środków ochrony osobistej i do dezynfekcji. Oprócz wspomnianych wyżej miejsc dla pacjentów z COVID 19, każdy oddział posiada tzw. strefy buforowe umożliwiające izolację zakażonych pacjentów. W sumie takich miejsc jest 17. Największym jednak problemem paraliżującym lecznicę jest brak rąk do opieki nad pacjentami. A co najgorsze brak jakiegokolwiek wsparcia z zewnątrz.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *