Ewa Bednarska: -Kocham książki, kocham czytać…

Klucze do biblioteki w Borii zdała pani Ewa Bednarska, która tę filię prowadziła przez 21 lat. Za swoją pracę, zaangażowanie, szczególnie w organizację różnego rodzaju zajęć dla dzieci pani Ewa otrzymała z rąk sołtysa Borii Rafała Zugaja oraz mieszkańców serdeczne podziękowania i kwiaty.
Historia biblioteki w Borii sięga lat powojennych, kiedy to znajdowała się obok siedziby gminy w nieistniejącym już budynku. Wówczas biblioteką zarządzała Aleksandra Granat. Później biblioteka została przeniesiona do domu sołtysa Antoniego Kielocha. Następnie biblioteka była w domu babci męża pani Ewy, Anieli Bednarskiej. Stamtąd biblioteka trafiła do budynku OSP w Borii, gdzie do dzisiaj znajduje się na jego parterze. Bibliotekę prowadziła Krystyna Seweryńka, następnie Joanna Lemiech. Przez pewien czas bibliotekę w Borii prowadzona była przez panie przyjeżdżające z biblioteki w Ćmielowie. Pani Ewa pracę w bibliotece w Borii rozpoczęła w 2000 r.
-Gdy przyszłam do biblioteki, to księgozbiór był pokaźny, z tym, że było dużo książek nieaktualnych, zaczytanych, zniszczonych, bardzo dużo wtedy książek poszło do likwidacji – wspomina pani Ewa. Ale co roku dostawaliśmy z budżetu gminy oraz z Ministerstwa Kultury pieniądze. Nie były to pokaźne sumy, ale około 100 książek rocznie udawało się kupić. Dzisiaj w bibliotece jest około 10 tysięcy książek. To jest dużo jak na tak małą bibliotekę. Zostało nam się wszystkim cieszyć, że jest ta biblioteka i że jest utrzymywana.
Gdy pani Ewa zaczynała pracę, w bibliotece nie było ogrzewania, nie było także łazienki. W wykonanie łazienki zaangażowali się mąż pani Ewy Henryk Bednarski, Andrzej Zugaj i Józef Fijołkowski. Kiedy biblioteka weszła do systemu bibliotecznego MAK, udało się pozyskać 3 komputery i drukarkę.
-Wcześniej katalog był w szafce katalogowej- mówi pani Ewa. Ten system jest bardzo dobry, żeby tylko się nie zawieszał i Internet chodził sprawnie. 
Jak przyznaje pani Ewa, w Borii zawsze bardzo dużo ludzi czytało książki, szczególnie starszych, niektóre osoby wręcz chłonęły książki.
– Dzisiaj jest ponad 130 stałych czytelników- słyszę. Najmniej czyta młodzież w przedziale wiekowym 15lat – dwadzieścia kilka lat. Około 30-tki zaczyna się na nowo czytanie. Najbardziej cieszą mali czytelnicy, którzy przychodzą z mamą i tatą. W domu, w którym babcia nie czyta, mama nie czyta, nikt nie czyta, to dziecko nie będzie czytało. A dzisiaj w dobie komputerów to tym bardziej trudno o czytanie. Dom bez książki, to co za dom?

A są takie domy, gdzie nie ma książek. Pani Ewa nie skupiała się jedynie na wypożyczaniu książek. Przez 21 lat zorganizowała setki zajęć dla dzieci, w tym także ferie i wakacje z biblioteką. Z zajęć korzystali nie tylko mali mieszkańcy Borii i okolicznych miejscowości, ale także dzieci, które spędzały czas wolny od szkoły u swoich dziadków.
-Były nawet lekcje patriotyczne, przeszliśmy wtedy po całej wsi, i kto wyraził zgodę, otrzymał od nas flagę – wspomina pani Ewa. Bardzo dużo ludzi wyraziło chęć wzięcia flagi. Gdy była uroczystość odsłaniania kamienia upamiętniającego powstanie styczniowe, goście, którzy zjechali się do Borii dziwili się, że przy każdym domu wisi flaga.
Każde spotkanie dzieci w bibliotece rozpoczynało się przeczytaniem wybranej książki. Było czytanie pod chmurką, w plenerze.
-Spotkania miały przeróżną tematykę, jak było święto bociana, piekliśmy bocianie „łapy”, jak było święto niezapominajki, roznosiliśmy sadzonki niezapominajek po wsi, tłumaczyliśmy co to za kwiat, była nawet wycieczka, podczas której dzieci poznawały zboża, lucernę, warzywa- wylicza pani Ewa. W prowadzenie zajęć angażowali się także Stanisław Skalski i Eleonora Skalska, którzy uczyli dzieci rysunku i szycia.
W bibliotece był Halloween, robienie przy tym psikusów, kto nie dał cukierka, miał wymalowaną klamkę, wędrowanie po Europie i świecie. Było pisanie wierszy o bibliotece i bibliotekarzu. Pieczenie ciasteczek, robienie pizzy. Parada smerfów, bitwa na pomidory. Robienie stroików przed Wielkanocą oraz Bożym Narodzeniem. Topienie Marzenny. A nawet Czytanie Narodowe, którego jeszcze nie było nawet w Ćmielowie. Były organizowane różne wystawy malarskie.
Pani Ewa przyznaje, że bardzo lubiła tę pracę, kochała dzieci i bardzo kocha książki. Jak mówi – dokąd jej zdrowie będzie pozwalało, będzie czytała.
Zajęcia kończyły się poczęstunkiem, często z tortem. Jak się okazuje, pani Ewa napiekła tych tortów niezliczoną liczbę. Rokrocznie w bibliotece było organizowane także święcenie pokarmów przed Wielkanocą.
-Biblioteka w Borii to centrum kultury, aby jak najdłużej to trwało – dodaje pani Ewa. Organizowałam Dzień Kobiet literacki, były spotkania z policjantem , weterynarzem, florystką. Przede wszystkim spotkania te dla dzieci, jak i dorosłych integrowały naszą małą społeczność. Przez pewien czas działał Klubik Czytającego Rodzica. Jak mówi pani Ewa, wspomnień ze swojej pracy ma wiele. Jednak w pamięci jej pozostała pewna kontrola z gminy.
-Do biblioteki przyjechała około 10 lat temu komisja z Ćmielowa – mówi. Z pytaniami co tutaj się robi, na co ta biblioteka? Wyciągnęłam swoje szpargały i pokazuję. Nikogo nie znałam z tej komisji. Ja mówię, pokazuję, wszystko udokumentowane zdjęciami, pismami. Aż w końcu jeden pan mówi: „Jak to? To w Borii się to działo?” A ja na to, że tak. A on: „To tutaj się więcej dzieje niż w Ćmielowie”.
Upodobania czytelnicze czytelników biblioteki w Borii zmieniały się przez lata pracy pani Ewy.
-Ostatnio jednak popularnością cieszy się Mróz, panie lubią obyczajówkę, ale sięgają także po kryminał, a młodzież lubi fantastykę – mówi pani Ewa. Po danego autora czytelnicy sięgają, bo jest o nim głośno. Są jednak osoby, które lubią tylko i wyłącznie dany gatunek, np. historię i wtedy nie sięgną po nowości. Obserwuję, że czytani są głównie polscy autorzy. Ważne jest to, że żaden film nie odda tego, co książka. Uważam, że trzeba czytać.
Bez czytania świat jest uboższy. Pani Ewa za naszym pośrednictwem serdecznie dziękuję pani Bożenie Rzepce z biblioteki z Ćmielowa za okazaną pomoc oraz państwu Skalskim, wszystkim czytelnikom, dzieciom, które brały udział w zajęciach i mieszkańcom.
Od paru tygodni bibliotekę w Borii prowadzi Milena Dziadowicz.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *