Elżbieta Helicka: -Zdalne nauczanie przyniosło same szkody. Już nie wystarczy psycholog  

Pandemia koronowirusa trwa już blisko 2 lata. To oznacza, że przez ten czas wszyscy mamy brak poczucia bezpieczeństwa.

-Nie czujemy się stabilnie, bezpiecznie, bo obawiamy się różnych rzeczy, a mianowicie tego, czy zachorujemy, czy stracimy pracę, jak zapewnić opiekę dzieciom w trakcie zdalnego nauczania – mówi dyrektor Poradni Psychologiczno -Pedagogicznej w Ostrowcu Świętokrzyskim, Elżbieta Helicka. Ma to wpływ na psychikę, na emocje. Większość ludzi dobrze funkcjonuje, kiedy jest pewnego rodzaju stabilizacja, bezpieczeństwo, przewidywalność, a ta sytuacja, która trwa już blisko 2 lata, nie gwarantuje nam poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, przewidywalności. To wpływa na dorosłych i na dzieci. My dorośli, sami w tym napływie różnych informacji, z różnych źródeł, do końca nie wiemy, co jest prawdą, a co fałszem. Mówimy, że ktoś wymyśla, przejaskrawia pewne rzeczy, a później nagle stykamy się z rzeczywistością: ktoś umiera i to nawet ktoś bliski, może ktoś jest chory w naszej rodzinie, może sami chorujemy. Dzieci tak samo przeżywają, więcej czują niż rozumieją, dlatego tym bardziej jest to dla nich trudne. Czują co się dzieje w domu, co się dzieje wokół. Buntują się, że mają ograniczenia, że nie mogą spotykać się z kolegami jak dawniej. 

Jak przyznaje E. Helicka, po nauczaniu zdalnym nagle okazało się, że zdecydowanie więcej jest dzieci i młodzieży mających problemy w szkole.

-Zawsze w poradni zajmowaliśmy się diagnozą problemów w nauce – mówi E. Helicka. Teraz tych diagnoz jest więcej. Rodzice zgłaszają problemy z koncentracją uwagi, z zapamiętywaniem i z motywacją. Sytuacja zdalnego nauczania była koniecznością. Jednocześnie lekcje trwały często krócej, dla wielu uczniów problemem było logowanie, uczenie się właśnie w takiej formie. Różnie młodzież korzystała z e-lekcji. Ale na pewno pokłosie tego nauczania zdalnego mamy teraz. Wiele dzieci nie opanowało materiału wynikającego z podstawy programowej, nauczyciele mieli problemy z wystawianiem ocen za naukę zdalną. Co więcej, były też odgórne wskazania, by nie karać dzieci za brak możliwości normalnej nauki, aby  promować uczniów. Niektóre dzieci przeszły do następnej klasy, ale z brakami w wiadomościach i z przekonaniem, że nie trzeba się aż tak się starać, by uzyskać pozytywną ocenę i promocję do następnej klasy. Rodzice mówią, że to co wypracowali przed pandemią: systematyczność w uczeniu się, odrabianiu prac domowych, schemat dnia – nagle przez nauczanie zdalne legło w gruzach. Wśród uczniów zaś było słychać opinie: po co mam robić, po co mam się ubierać jak jestem w domu, wstawać, myć się, po co mam uczestniczyć, jak mogę kamerki nie włączyć, mogę grać. Nie muszę zadbać o siebie. Nie muszę się kontrolować co do godziny, bo mogę zalogować się i jeść dopiero śniadanie czy się dopiero ubierać. Takie zachowania u wielu dzieci powstały i teraz trudno je odkręcić. Po tym, jak uczniowie wrócili do szkoły, byli zdziwieni, że nauczyciele stawiają wymagania, częściej pytają, dyscyplinują.

Dzieci mają problemy z motywacją, ze skupieniem uwagi, z zaplanowaniem czasu. Większość tych problemów, przy współpracy rodziców, uczniów, nauczycieli powoli wróci to na swój tor. Ale ogromna ilość dzieci i młodzieży ponosi konsekwencje emocjonalne czy wręcz w zdrowiu psychicznym. Kondycja psychiczna dzieci i młodzieży jest słabsza. Dzieci potrzebują wsparcia psychologicznego, i coraz częściej wsparcia lekarzy psychiatrów. Jest coraz więcej uczniów, których psychika nie daje sobie rady z obecną sytuacją.

Jak podkreśla E. Helicka około połowa uczniów ma problemy z powrotem do środowiska  szkolnego, do kontaktu bezpośredniego z rówieśnikami, z nauczycielami. Jedni przełamują swoje lęki sami i z pomocą bliskich, a naturalna w tym wieku potrzeba kontaktowania się z grupą rówieśniczą ułatwia im ten proces. Jednak część uczniów wymaga ingerencji psychiatry w związku z fobią szkolnych, fobią społeczną, poważnymi zaburzeniami emocjonalnymi, depresją.

-Rodzice przy większym doświadczeniu pewne rzeczy pamiętają, rozumieją lepiej, a dzieci bardziej czują – mówi dyrektor poradni. Czują ten niepokój i to co się dzieje, to zagrożenie. Nie koniecznie rozumieją, że to może się zmienić. Nie każdy rodzic potrafi przekazać pewne informacje w odpowiedni sposób. Dzieci są bardziej wrażliwe na różne bodźce, na różne sytuacje. Żyjemy w systemie, i gdy się coś w nim dziej, rzutuje na pozostałych członków systemu. To wszystko pozostawia w psychice ślady i nie wszystkie dzieci sobie same z tym będą mogły poradzić. Niestety, ale część dzieci będzie musiało mieć naukę indywidualną, bo nie będą w stanie pójść do szkoły i uczestniczyć w życiu szkoły. Tym bardziej, że nauka w szkole stacjonarnej jest nieprzewidywalna. Uczeń był dzisiaj w szkole, a jutro już nie można do niej iść ze względu na np. kwarantannę klasy.

Zarówno dyrektor poradni, jak i rodzice ubolewają, że dostęp do psychiatry czy neurologa dziecięcego jest fatalny. Niestety, nie mamy takich specjalistów w Ostrowcu Świętokrzyskim, w drugim mieście co do wielkości w województwie. Rodzice jeżdżą ze swoimi dziećmi do innych miast, często mniejszych i długo czekają na konsultację, diagnozę. W przypadku wymienionych problemów zdrowotnych liczy się czas.

-Na ogół depresja, fobia u dziecka objawia się tym, że dziecko nie chce wychodzić w ogóle z domu, jest smutne, zamyka się w pokoju – zauważa E. Helicka. Depresja może się czasami w różny sposób objawiać. Zdarza się, że te objawy nie są ewidentne. Trzeba być czujnym. To rodzice muszą być czujni. Każda zmiana w zachowaniu dziecka powinna być przez rodzica zauważona i należy dociec, co jest przyczyną tej zmiany.

W pandemii powiększyła się również liczba dzieci i młodzieży uzależnionych od komputerów, gier, komunikatorów i telefonów.

-Uzależnione dzieci od elektroniki też nie chcą wrócić do szkoły, gdzie nie wolno mieć telefonu- mówi dyrektor poradni. Braki w wiadomościach może uda się zniwelować przez kilka lat. Choć nie we wszystkich przypadkach. Będzie dużo trudniej zlikwidować, zniwelować problemy emocjonalne, społeczne oraz uzależnienie od elektroniki. Gdy nie było zdalnego nauczania to, w toku diagnozy w poradni pytaliśmy, ile czasu dziecko spędza przed komputerem. I mogliśmy powiedzieć za dużo, bo to idzie w kierunku uzależnienia. A jak ocenić, czy dziecko za dużo spędza czasu przy komputerze, jak ma zdalne nauczanie. Oczywiście, że za dużo. Kilka godzin na lekcji, potem odrabianie lekcji i wysyłanie prac domowych również na komputerze, po tym gra. Cały czas przy tym sprzęcie. Wiadomo nie unikniemy tego w XXI wieku, ale te bodźce są za mocne. Pojawiło się wiele, nowych trudnych sytuacji. Faktycznie potrzeba jest wsparcia. Wsparcia, którego potrzebują dzieci, młodzież, ale także ich rodzice i nauczyciele, jak również wszyscy pracujący z dziećmi, młodzieżą.

Jak dodaje E. Helicka nikt nie przewidział pandemii i jej przeciągającego się czasu. Wykształcenie psychologa czy psychiatry to są kilkuletnie studia wyższe, również podyplomowe, specjalizacja – mówi E. Helicka. To nie jest kwestia kursu miesięcznego tylko to są lata nauki. Za mało jest lekarzy specjalistów neurologów i psychiatrów dziecięcych, psychoterapeutów, co powinno być już dostrzeżone 10 -15 lat temu. Poza problemami wynikającymi bezpośrednio z sytuacji pandemicznej od pewnego czasu zwiększa się  także liczba dzieci z całościowymi zaburzeniami rozwojowymi, które wymagają diagnozy przez psychiatrów dziecięcych. Coraz więcej jest dzieci z afazją dziecięcą i innymi schorzeniami,  które powinien diagnozować m.in. neurolog dziecięcy. Dostęp do tych specjalistów jest mocno utrudniony i wymaga wyjazdu do innego miasta.

Obecnie w Poradni Psychologiczno -Pedagogicznej pracuje sześciu psychologów na pełnym etacie, dyrektor placówki Elżbieta Helicka dzieli swoje obowiązki pomiędzy zarządzaniem, a pracą psychologa. Jeden z psychologów jest na urlopie macierzyńskim. Ponadto jest pięciu pedagogów, w tym jeden na jedną czwartą etatu oraz logopeda. Poradnia diagnozuje i pomaga dzieciom i młodzieży z całego powiatu ostrowieckiego. Obecnie czas oczekiwania na diagnozę dziecka trwa 2 -3 miesiące. Dłużej, kilka miesięcy oczekuje się na indywidualne wsparcie psychologiczne.

– Weryfikujemy zgłoszenia na badania, bo są sprawy pilne, jak na przykład badanie do orzekania o kształceniu specjalnym czy nauczaniu indywidualnym, wtedy staramy się przeprowadzić diagnozę jak najszybciej – mówi E. Helicka. Na inne badania jak np. pod kątem dysleksji czy problemów w nauce trzeba czasem poczekać. Rodzice się denerwują, ale nie jesteśmy w stanie tego zrobić wcześniej. Coraz więcej jest potrzebujących pomocy a personelu nie przybywa. To nie jest kwestia  tylko naszej poradni. Podobnie jest w innych poradniach psychologiczno – pedagogicznych.

Nadal pokutuje niestety także wstyd przed pójściem do psychologa, który jest utożsamiany z psychiatrą. Dzieci bronią się przed taką wizytą, mówią ?ja nie jestem głupi?.

-Rodzice mimo swojego zmęczenia, strachu, wypalenia powinni odpowiadać za dziecko – mówi E. Helicka. Są pierwsi, są najważniejsi, to oni podejmują decyzję o badaniu psychologicznym, o konsultacji u psychiatry czy u jakiekolwiek innego lekarza.  Dzieci to nie tylko dom, ale także szkoła. Wiele godzin w szkole. W klasach 1 -3 jest łatwiej, potem się to troszkę rozmywa, ale od tego jest wychowawca. Niestety, ale tylko 3 proc. dzieci korzysta z pomocy wychowawcy. W szkołach są pedagodzy i w niektórych szkołach również  psycholodzy.

Miejmy nadzieję, że uczniowie już nigdy nie będą musieli uczyć się w izolacji. Szkoła bowiem to nie tylko nauka. Dla uczniów bardzo ważna jest grupa, koledzy, koleżanki. Uczniowie w tej grupie odnajdują się. Uczą się wzajemnych relacji, radzenia sobie z konfliktami, życia. Budują więzi na całe życie, przyjaźni, pojawiają się pierwsze miłości.

Print Friendly, PDF & Email