Przepychanki w opatowskim szpitalu. Na miejscu policja

Na oddział ginekologiczno -położniczy opatowskiegoszpitala wszedł mieszkaniecpowiatu, który chciał przekazać rzeczydla swojej żony, pacjentki oddziału.Jak mówi, nigdzie nie było informacji, że nie może wejść osobiście na oddziałi przekazać przygotowane rzeczy. Nie miał założonej maseczki, ponieważ posiada stosowne zaświadczenie, które uprawnia go do nie noszenia maseczki.
Niestety między mężczyzną, a ordynator wyżej wymienionego oddziału doszło do nieprzyjemnej rozmowy. Mężczyzna twierdzi, że został nazwany „chamem” i została wezwana na niego policja. Mówi, że nie czuje się winny, miał prawo wejść na oddział. Ma stosowne zaświadczenie co do nie noszenia przez niego maseczki. I nikt nie ma prawa go nazywać w ten sposób. Jak twierdzi, w sprawie tej rozmawiał z dyrektorem szpitala, starostą oraz został przesłuchany przez policję.
– Do szpitala została wezwana policja z uwagi na zakłócanie porządku w miejscu publicznym przez jednego z mężczyzn – mówi oficer prasowy Katarzyna Czesna -Wójcik. 38-latek, wobec którego została podjęta interwencja, skorzystał z prawa do odmowy przyjęcia mandatu. Przybyli na miejsce policjanci stwierdzili, że popełnił wykroczenie, został już przesłuchany i jego sprawę rozpatrzy SądRejonowy w Opatowie.
Na nasze pytania, dotyczące ewentualnego zakazu odwiedzin pacjentów i powód wezwania policji na oddział, odpowiedziała kierownik oddziału ginekologiczno – położniczego szpitala w Opatowie, lek. Izabela Frydecka.
-Ze względów epidemiologicznych w czasie pandemii, odwiedzin pacjentek w oddziale położniczym nie ma – informuje lek. Izabela Frydecka. Informacje o tym są ogólnie dostępne, a ponadto na drzwiach wejściowych na oddział widnieją wyraźne pisemne komunikaty. Każda pacjentka przyjęta do naszego oddziału jest informowana dodatkowo przez personel o możliwości przekazania jej potrzebnych rzeczy na oddział – przy głównym wejściu w Punkcie Informacyjnym, gdzie jest możliwość pozostawienia paczek dla pacjentek, które przez wyznaczoną osobę przynoszone są na oddział. Dodatkowo na każdych drzwiach wejściowych na Oddział widnieje informacja, że na oddziale obowiązuje noszenie maseczek. W dniu 31.03.2022 r., o godz. 12:35, pomimo powyższych obostrzeń oraz stosownych informacji, w oddziale położniczym, nie przy drzwiach, a w samym centrum położnictwa znalazł się mężczyzna, bez ubrania ochronnego i maski, który na spokojne zapytanie położnej „co robi na oddziale”, odpysknął agresywnie pytającej położnej oświadczając, żeby cyt. „się nie czepiała i zajęła swoją robotą, bo on płaci na nią podatki i ma prawo być tam, gdzie chce i kiedy chce i nie musi się nikomu opowiadać”. Położna delikatnie upomniała mężczyznę, że nie może przebywać na tym oddziale, ponieważ nie ma odwiedzin, a jeżeli chce coś przekazać pacjentce, ona to zrobi. Na powyższe słowa położnej mężczyzna zaczął wykrzykiwać, że nie będzie się nikomu spowiadał i wszystko nagrywa komórką, a ją prosi o nazwisko, jak to określił cyt. „on ją załatwi”. Całą sprzeczkę dokładnie było słychać na całym oddziale położniczym, wtedy jako ordynator oddziału zareagowałam wychodząc z sali od pacjentki. Przedstawiłam się nazwiskiem oraz podałam funkcję pełnioną na oddziale, prosząc by mężczyzna opuścił oddział i nie krzyczał, bo straszy pacjentki. Reakcja była odwrotna – mężczyzna zaczął krzyczeć, był agresywny i straszył mnie oraz personel, że on nas załatwi, bo świetnie zna pana starostę. Nadmienić należy, że był to duży, agresywny mężczyzna, pobudzonyruchowo z dwiema siatkami w ręce, którymi wymachiwał na oślep. Zwracał się on do personelu bez należnego zachowania szacunku dla kobiet na „ty”. Na moją ponowną prośbę, aby natychmiast opuścił oddział i nie straszył personelu i pacjentek mężczyzna krzyczał, że zna tu wszystkich i wyjdziewtedy kiedy będzie chciał. Poinformowałam go, że jeżeli dalej będzie zachowywał się w sposób tak niegrzecznyi agresywny, wezwę policję,na co w odpowiedział krzycząc cyt. „możesz sobie wzywać”. Forma na ty, choć nie znam tego mężczyzny. Ordynator w obawie o bezpieczeństwo pacjentek oraz personelu wezwała, po konsultacji telefonicznej z prezesem Zarządu Szpitala Św. Leona patrol policji.
-Mężczyzna opuścił oddział dopiero w momencie, w którym zobaczył doktora Ireneusza Kargulewicza, który przyszedł nam na pomoc – informuje lek. I. Frydecka. W żadnym momencie awantury, którą wywołał ten mężczyzna, nie poinformował nas o zwolnieniu z noszenia maski (które jeżeli posiadał to i tak nie powinien wejść na oddział położniczy ze względów epidemiologicznych – nie musząc tu wchodzić, ponieważ paczki dla żony powinien przekazać w punkcie informacyjnym.
Jak podsumowuje lek. I. Frydecka, w czasie pandemii Covid-19 nie ma odwiedzin w oddziale położniczym, o czym dokładnie są informowani wszyscy zarówno przez personel. Taka informacja widnieje także na drzwiach wejściowych.
-Istnieją wyjątkowe sytuacje, na przykład niedorozwój ruchowy czy psychiczny pacjentki, patologie ciąży wymagające wsparcia rodziny, np. ciążą obumarła, w których dopuszczamy odwiedziny rodziny odpowiedniozabezpieczonej w środki ochrony osobistej (maska, fartuch) – mówi lek. I. Frydecka. Zgodę na odwiedziny wydaje ordynator oddziału lub lekarz dyżurujący. Żona mężczyzny nie wymagała takich odwiedzin. Dodam, że już w tym roku w oddziale ginekologiczno – położniczym hospitalizowanych było 282 pacjentki, i jak do tej pory nie mieliśmy żadnego problemu ani z pacjentami, ani z ich rodzinami. Obowiązkiem ordynatora oddziału jest dbać o bezpieczeństwo personelu i pacjentek przebywających na oddziale oraz o należny im szacunek.

Print Friendly, PDF & Email