Wyszła tylko po chleb i już nie miała dokąd wrócić… 

Tegoroczna Wielkanoc dla Oleny Gury nie będzie taka jak co roku. Choć spędzi ją u swojej rodziny w Szewnie i z pewnością nie zabraknie tam ciepła i serdeczności, to jednak jej myśli wciąż będą błądzić wokół jej domu, który miała do niedawna.

Olena wraz z mężem Igorem mieszka w miejscowości Kindrasziwka, 130 km od Charkowa. Stąd jest około 40 km do rosyjskiej granicy. Dziadek Igora był Polakiem. Igor założył rodzinę na Ukrainie. Był dyrektorem domu kultury, nauczycielem i kompozytorem muzyki. Skomponował między innymi muzykę dla Sofi Rotaru, którą  Polacy pamiętają z występów na festiwalach w Sopocie. Po zmianach gospodarczych na Ukrainie Igor stracił pracę, musiał się przekwalifikować. Przyjechał do Polski, gdzie wraz z mężem Jarosławem  mieszka jego siostra Irena. Dzięki tej pomocy, zdobył zawód opiekuna medycznego i fizjoterapeuty. Podjął pracę w Krakowie, w Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej. Olena jest ekonomistką. Przez 30 lat pracowała jako główna księgowa w dużej agrofirmie. Jest już na emeryturze. Igor zarobione w Polsce pieniądze przesyłał na Ukrainę. Dzięki temu małżeństwo niedawno  przeprowadziło kompleksowy  remont domu. Nie mieli wygórowanych marzeń.. Chcieli jedynie w spokoju, w swoim domu spędzić jesień życia. Kiedy wybuchła woja Olena nie chciała uciekać. Pierwsze 24 dni spędziła w ziemiance, wychodząc od czasu do czasu po drobne zakupy, do samochodu, który z żywnością przyjeżdżało jakiś czas do miejscowości.

Tego dnia Olena wyszła po chleb. W jej dom uderzyła bomba. Pozostała z siatką na ulicy. Nie miała już dokąd wrócić. Ogień zajął cały dom. Nie dało się niczego uratować. Tak naprawdę wyjście po zakupy uratowało jej życie.

 Dzięki pomocy rodzinie Olena znalazła się u siostry swojego męża.

-Wyjechaliśmy po nią na granicę. Czekaliśmy. Olena wraz z innymi mieszkańcami była transportowana korytarzem humanitarnym przez dwie doby. Jechali bocznymi drogami, gdyż główne trakty komunikacyjne są zrównane z ziemią, nie ma mostów, ani przejazdu. Autobus tuż przed nimi był ostrzeliwany. Bardzo baliśmy się o nią i o to czy szczęśliwie dotrze do granicy. Tam spotkaliśmy też innych ludzi, którzy uciekali pod obstrzałami. Na szczęście Olena dotarła do nas i jest już bezpieczna – mówi Jarosław.

Olena znalazła bezpieczne schronienie w domu Ireny i Jarosława. Jak mówi na początku nie mogła spać. Obrazy okrutnej wojny miała stale przed oczami. Jadące drogą obok domu tiry, wyrywały ją ze snu. Teraz już się przyzwyczaiła. Śpi spokojnie, choć wciąż myślami jest na Ukrainie. Olena po raz pierwszy spędzi Wielkanoc w Polsce. Z natury jest domatorką. Do tej pory nigdzie nie wyjeżdżała. To rodzina z Polski odwiedzała ich dom. Na Ukrainie zostały jej dwie siostry, z którymi Olena kontaktuje się każdego dnia. Z jej domu nie pozostało nic. Bomby zniszczyły budynki na połowie ulicy, gdzie mieszka. Resztę strawił ogień. Podczas naszej rozmowy Olena ucieka myślami, wspominając dom, zawiesza się. Irena opowiadając o jej przeżyciach nie kryje łez. Robią wszystko, aby pomóc rodzinie, lecz nie da się wymazać okrutnych wspomnień. Olena wraz z Igorem chcą powrócić na Ukrainę. Marzą o tym, aby odbudować swój dom.

-Nikt z nas nie wie, co będzie dalej. Jak długo potrwa ta okrutna wojna. Ale nie przesadza się starych drzew. Olena jest schorowaną osobą. Cierpi na cukrzycę. Nie widzi na jedno oko, drugie oko też nie jest w pełni sprawne. W maju przejdzie operację. Pobiera ukraińską emeryturę 3 tysiące hrywien, co w przeliczeniu wynosi około 300 złotych. Z tego połowę bo 1400 hrywien opłacała gaz. Dzięki pieniądzom zarobionym przez  Igora mogli jakoś żyć. Jednak chcą wrócić na Ukrainę.– dodaje Jarosław.

Mąż Oleny, Igor  zainicjował internetową zbiórkę pieniędzy na odbudowę ich domu. Rodzina zwraca się z prośbą do ludzi otwartych serc o przekazywanie datków. Pomóżmy odbudować ich dom.

Print Friendly, PDF & Email