Lekarze i pielęgniarki z Ukrainy w ostrowieckim szpitalu

Ukrainki, które przyjechały do naszego kraju po wybuchu wojny, mogą dołączyć do licznej już grupy pielęgniarek pochodzenia ukraińskiego, które już wcześniej pracowały w naszych placówkach opieki zdrowotnej.
Pod koniec ubiegłego roku w centralnym rejestrze znajdowało się pół tysiąca pielęgniarek z Ukrainy. Co ciekawe w marcu br. do ministerstwa zdrowia trafi ło ponad 400 dokumentów od Ukrainek do rozpatrzenia w ramach szybkiej ścieżki zdobycia prawa do wykonywania zawodu. Po uzyskaniu wymaganych uprawnień bez problemu powinny one znaleźć pracodawcę. Można się tu powołać na raport, z którego wynika, że aż 79 proc. naszych szpitali zainteresowanych jest zatrudnieniem przedstawicielek zawodów medycznych z Ukrainy.
W ostrowieckim szpitalu od dawna pracuje kilkanaście przedstawicielek średniego dozoru, które przyjechały z Ukrainy. Po wojnie nikogo nowego nie zatrudniono, ale nasz szpital jest otwarty na lekarzy, pielęgniarki i przedstawicieli innych zawodów medycznych. Podobnie jest w Opatowie. Tam też odczuwalne są braki kadrowe i szpital jest otwarty na medyków i pielęgniarki, które po wybuchu wojny schroniły się wraz z rodzinami w naszym kraju. Obecnie zatrudniona jest tam na stażu farmaceutka z Ukrainy. Dyrekcja szpitala liczy, że po stażu zostanie ona w tej placówce.
W Ostrowcu Świętokrzyskim o lekarzach oraz pielęgniarkach z Ukrainy i Białorusi mówi się od wielu lat. Ten temat wypłynął na długo przed wojną. Przedstawiciele szpitala nie ukrywali, że wiążą nadzieje na pozyskanie lekarzy i personelu medycznego z sąsiednich państw. Były to nie tylko oczekiwania i deklaracje słowne, ale również działania. W wielu wydawnictwach i serwisach z ofertami pracy z branży medycznej, ukazywały się ogłoszenia z Ostrowca, Starachowic, Lipska, Opatowa czy Staszowa. Poszukiwano również lekarzy i specjalistów z zakresu medycyny z innych regionów kraju. Nie śledziliśmy ruchów kadrowych, ale zarówno w Ostrowu, jak i w Opatowie, potwierdzono zainteresowanie lekarzami i pielęgniarkami ze Wschodu.
Wszelkie krajowe analizy rynku pracy pokazują niepokojący i pogłębiający się deficyt zawodów i specjalności związanych z opieką zdrowotną. Zamknięcie ważnego oddziału w szpitalu, skutkuje opóźnieniem udzielenia pomocy osobie potrzebującej. Dlatego opracowania obrazujące sytuację na rynku pracy, zaczynają się od wskazania deficytowych specjalności medycznych. Z raportu opracowanego przed pandemią można się było dowiedzieć, że aż 68 proc. krajowych szpitali szuka lekarzy, natomiast 72 proc. potrzebuje pielęgniarek, gdyż braki kadrowe zaczynają mieć wpływ na normalne funkcjonowanie tych placówek, wykonywanie planowych zabiegów i na poziom opieki nad chorymi. Nieco lepiej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o personel oddziałów położniczych, ale z kolei coraz bardziej odczuwalny jest brak specjalistów do obsługi nowoczesnego sprzętu i urządzeń medycznych. a bez nich nie można się już obejść. O ile w miarę skutecznie realizowany jest program modernizacji szpitali i ich technicznego doposażenia, o tyle luka kadrowa jest coraz bardziej odczuwalna i niebezpieczna.
Każdy doskonale wie, jakim problemem jest brak lekarzy specjalistów. Jak trudno dostać się do takiego lekarza i uzyskać niezbędną pomoc. Za niedługo barierą dla służby zdrowia i pacjentów będzie brak personelu medycznego, bez którego trudno dziś sobie wyobrazić skuteczne funkcjonowanie systemu opieki zdrowotnej. Z danych OECD wynika, że Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc pod względem liczby pielęgniarek. Na tysiąc mieszkańców naszego kraju, przypada ich 5, czyli, dwa razy mniej niż średnia w Unii Europejskiej. Przedstawicielki Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych alarmują, że dziś średni wiek pielęgniarki to około 50 lat. Z każdym rokiem pogłębia się luka pokoleniowa. Pielęgniarek, które odchodzą na emerytury, nie zastąpią absolwentki studiów medycznych.
Każdego roku na emerytury odchodzi z placówek służby zdrowia około 10 tys. pielęgniarek, tymczasem w poprzednim roku wydano niespełna 7 tys. praw wykonywania tego zawodu. Poza tym nie wszystkie absolwentki pielęgniarstwa podejmują pracę w wyuczonym zawodzie.
Czy można liczyć na to, że część Ukrainek z dyplomem ukończenia uczelni medycznych zdecyduje się na pobyt w Polsce i zasili nasz system opieki zdrowotnej? Z informacji uzyskanych w urzędach pracy na terenie kraju wynika, że spora grupa pielęgniarek zarejestrowała się i wyraża wolę podjęcia pracy zawodowej. Nie stanie się to z dnia na dzień. Pierwszym zadaniem będzie nauka języka polskiego. Jeśli opanują nasz język, będą mogły skorzystać ze skróconej, czy jak niektórzy mówią, uproszczonej ścieżki zdobycia prawa wykonywania zawodu. Taką możliwość daje im uchwalona w marcu przez Sejm specustawa – podkreśla Zofia Małas, prezes Rady Naczelnej Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. 

Print Friendly, PDF & Email