W czasach energetycznego kryzysu w Ostrowcu powstają nowoczesne instalacje. Trafiają jednak do Skandynawii, a nie na nasz rynek

W trwającym kryzysie energetycznym, kiedy nie ma węgla, a ceny gazu osiągnęły zawrotny pułap, niezwykle ważne wydają się alternatywne źródła pozyskiwania energii. W Ostrowcu  Świętokrzyskim mamy wyspecjalizowane firmy zajmujące się od lat tą tematyką, ale jak się okazuje projektują oraz wytwarzają instalacje na rynek skandynawski, a nie na krajowy, czy lokalny.
To w naszym mieście swój początek mają zaawansowane realizacje wykorzystujące energię z odpadów, czy też biomasy. Instalacje chociażby termicznego przekształcania odpadów doceniane są na północy Europy a nie u nas.
– Niestety w moim odczuciu władze naszego kraju nieco przespały okres, kiedy były dostępne duże środki na tzw. zieloną transformację – uważa Andrzej Ligenza Sales Manager Verdo Energy Systems Sp. z o.o. Teraz budzimy się z wielkim krzykiem i płacimy horrendalne kwoty za emisję CO2. Nie potrafiliśmy przejść na biopaliwa, a to było niemal naturalnym scenariuszem do realizacji. Niestety w wymiarze lokalnym nie potrafimy również wykorzystać źródeł, które mogą posłużyć, jako paliwa do tego typu instalacji. Oczywiście np. z perspektywy Ostrowca Świętokrzyskiego zrębka
drzewna, czy słoma, mogą okazać się trudno dostępne, ale mamy olbrzymie pokładyodpadów, w których drzemią olbrzymiemożliwości. Są to te frakcje, którychnie możemy składować, a za ich pozbyciesię musimy płacić olbrzymie pieniądze. 


Zdaniem Andrzeja Ligenzy obecnie trzeba brać przykład z krajów skandynawskich, gdzie chociażby Dania, czy Szwecja 20% ciepła w skali roku uzyskuje z własnych odpadów wytwarzanych lokalnie. 
– Odpady do dalszej termicznej obróbki muszą być wyselekcjonowane, nie mogą zawierać chociażby substancji niebezpiecznych. Są to tzw. odpady typu RDF, czyli te o wartości opałowej powyżej 6 MJ/ kg, a nie nadające się do recyclingu. Jednakże na chwilę obecną w średniej wielkości miastach w trakcie realizacji w Polsce są jedynie dwa tego typu projekty – w Krośnie i w Starachowicach. Mówi się co prawda o ponad setce planowanych realizacji, ale jakoś trudno mówić o konkretach. Można odnieść wrażenie, że wszyscy dużo mówią, ale niestety mało robią.

W Ostrowcu Świętokrzyskim za sprawą Verdo Energy Systems Sp. z o.o nie tylko projektuje się instalacje, bowiem często produkcja komponentów zlecana jest firmie Danstoker Poland, która ma swój zakład w naszym mieście oraz firmie Stal- Rad z Radomia, co stanowi ponad 70% udziału polskiej produkcji w realizowanych projektach zagranicznych.
– Nasze początki mają związek z osobą pana Andrzeja Ligenzy, który wcześniej zatrudnił nas w firmie Weiss – mówi Jacek Kalita, Country Manager Verdo Energy Systems Sp. z o.o. Niestety, firma ta zakończyła swą działalność w 2017 roku. Wtedy z uwagi na to, że mieliśmy doświadczenie w branży ciepłowniczej oraz kontakty  międzynarodowe, postanowiliśmy rozpocząć poszukiwania nowego inwestoraoraz możliwości kontynuacji działalności.Nawiązaliśmy kontakty z duńską grupą kapitałową Verdo i już pod koniec 2017 roku otworzyliśmy spółkę córkę w Ostrowcu Świętokrzyskim. Obecnie w Verdo Energy Systems Sp. z o.o. pracuje 14 osób. W Ostrowcu Świętokrzyskim funkcjonuje biuro projektowe składające się z działu projektowego, konstrukcyjnego, dokumentacji technicznej oraz przygotowania ofert i wsparcia sprzedaży. W głównej mierze projektujemy na rynek skandynawski, czyliDanii, Norwegii, ale zdarza się też Szwecja, a do niedawna była też Ukraina. Nie ukrywam,że bardzo nam zależy na stworzeniu referencyjnej instalacji termicznego przekształcania odpadów w Polsce, co, niestety, na naszym rodzimym rynku do łatwych
nie należy z uwagi na charakterystykę ogłaszanych przetargów, liczne protestyoraz sam zakres realizowanych dostaw.
– Problemem w realizacji tego typu inwestycji w naszym kraju jest ich dofinasowanie- mówi Andrzej Ligenza. Co prawda Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ma środki, ale nie są one na tyle duże, aby udało się wszystkie pomysły zrealizować. Do tego dochodzą w mojej opinii tzw. obrońcy środowiska, którzy blokują wszystkie realizacje. Mamy przykład Skandynawii, gdzie takie instalacje się mnożą, a nie sądzę, aby tam lokalni obrońcy przyrody mieli mniejszą wiedzę od naszych. Ich wieloletnie doświadczenie sprawia, że mimo spalania odpadów mają o wiele czystsze powietrze niż w Polsce.Nasi kontrahenci z północy Europy przyjeżdżający do nas są przerażeni tym, że w okresach zimowych mogą wręcz poczuć smog, który wszędzie się unosi. Za taki stan rzeczy odpowiadają ciepłownie węglowe, ale bywa, że o wiele gorsze są lokalne źródła domowe. Dlatego też słowa jednego z polityków, aby palić wszystkim co  popadnie uważam jako nieporozumienie.
– Widzimy, że kryzys na rynku energetycznym sprawił, że na przestrzeni ostatnich miesięcy zainteresowanie naszymi instalacjami wzrosło trzykrotnie, przez co mamy bardzo dużo zapytań i mnóstwo pracy. Stąd też rozwijamy nasze biuro w Polsce, dla którego poszukuję doświadczonych inżynierów, konstruktorów oraz projektantów- mówi Jacek Kalita. Zastanawiające jest, co stoi na przeszkodzie, skoro mamy odpowiednich fachowców, aby owa wzorcowa instalacja termicznego przekształcania odpadów powstała np. w naszym mieście? -W przypadku Skandynawii właścicielami takich ciepłowni są lokali mieszkańcy, to oni mają swoje struktury czy rady nadzorcze i decydują wspólnie z wybranym przez siebie zarządem, w jakim kierunku należy pójść i inwestować- słyszymy. To oni analizują, czy postawić na biomasę, geotermię, ciepło solarne, pompy ciepła, czy wreszcie opowiedzieć się za instalacją termicznego przekształcania odpadów. 

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *