Takie pytania rodzą się po opublikowaniu w Biuletynie Informacji Publicznej jednej z interpelacji złożonej przez radnego Rady Powiatu Ostrowieckiego Mirosława Rogozińskiego, reprezentującego Klub Prawa i Sprawiedliwości. Sama interpelacja nie dziwi, bo zgodnie z art. 24 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym każdy radny ma takie prawo w sprawach o istotnym znaczeniu dla mieszkańców. Złożona interpelacja dotyczy udostępnienia wydatków ponoszonych przez Powiat Ostrowiecki na działania promocyjne, medialne, informacyjne i reklamowe. I tu troska o wydatki jest rzeczą naturalną w każdym samorządzie. To co jednak zaskakuje, to korespondencja towarzysząca interpelacji, z której wynika, że jej treść nie jest samodzielna i nie jest efektem własnej pracy radnego.
W opublikowanej korespondencji, która wpłynęła do Starostwa Powiatowego widać całą „drogę służbową” dokumentu, z którego wynika, że to nie radny analizował potrzeby mieszkańców, lecz jeden z portali po nieudanych próbach obejścia przepisów, przy wykorzystaniu pozycji innych osób publicznych, w tym senatora i radnego miejskiego samorządu, przesłał gotowy tekst dokumentu z dopiskiem: „prosiłabym, aby złożył Pan interpelację o treści poniżej”. Kiedy radny, sprawujący mandat zaufania mieszkańców przesyła do urzędu interpelację, czy zapytania, w których zapomina o usunięciu historii instrukcji od zewnętrznej redakcji, nasuwają się wątpliwości, co do intencji samorządowca i czy faktycznie wiąże się ona z troską o mieszkańców powiatu ostrowieckiego? Opublikowane dokumenty wskazują szokujący i bardzo niebezpieczny mechanizm, w którym to lokalny portal dyktuje radnemu treść zapytania, by zdobyć „paliwo” do internetowej nagonki na samorząd powiatu, ludzi, firmy, które z tym samorządem współpracują. Nie ma to nic wspólnego z ogólnie pojętą informacją publiczną służącą przekazaniu rzetelnej informacji mieszkańcom, a jedynie szukanie punktów zaczepienia do wywołania fali kolejnego hejtu, poprzez wyrwanie z kontekstu kwot, nazwisk, czy nazw firm i budowanie narracji o rzekomych nieprawidłowościach. Do tego podsycanie negatywnego przekazu, obrażanie innych, dzielenie ludzi z fikcyjnych kont mediów społecznościowych w imię tak zwanej „troski o mieszkańców”.
Ofiarami tego procederu są ludzie współpracujący z powiatem, których praca jest wyszydzana w imię tzw. „klikalności” Często internauci wciągani w dyskusję nie mają świadomości, że biorą udział w manipulacji, swoistego rodzaju grze, której celem jest dyskredytacja wszelkich działań oraz podział na „my” i „oni”. Wynika to także z opublikowanej treści dokumentu, który sugeruje, że samorząd powiatowy ma coś do ukrycia. Ale kim są ci „Oni”? Otóż to Zarząd Powiatu Ostrowieckiego. Osoby, które uzyskały mandat radnych, mandat zaufania społecznego, o czym zadecydowali mieszkańcy w demokratycznych wyborach samorządowych. To ludzie, z krwi i kości, którzy tu mają swoje rodziny, pracują od wielu lat dla samorządu, nie oszczędzają sił i korzystają z każdej możliwości, aby stworzyć lepszą przestrzeń do życia w powiecie ostrowieckim. Nie są anonimowi, nie kryją się pod „instrukcjami”, czy fikcyjnymi kontami, lecz spotykają się z ludźmi na co dzień.
Nasuwają się tu kolejne pytania: na ile radny świadomie korzysta z takich „instrukcji”, a na ile też jest ofiarą? I czy za każdym razem portal internetowy korzysta z „pomocy” samorządowców Prawa i Sprawiedliwości, by uzyskać informacje, których nie może sam zdobyć, zgodnie z obowiązującą prawem drogą trybu informacji publicznej i związanej z nim całą procedurą? Takie zapytanie w trybie informacji publicznej może złożyć każdy i nikogo to nie dziwi. Jednak szokuje wtedy, gdy celem jest eskalowanie mowy nienawiści i hejtowanie ludzi, w tym też mieszkańców powiatu ostrowieckiego. Bo temu służą informacje zdobyte przez portal. W korespondencji do radnego redakcja portalu wprost straszy doniesieniami do Prokuratury, jeśli Starostwo nie ugnie się przed ich żądaniami. A więc rodzi się kolejna sugestia, czy radny stanowi narzędzie w dostępie do informacji, której pozyskanie stanie się przedmiotem nagonki i szykan? Jeśli interpelacje radnego pisane są przez osoby trzecie, a radny jedynie je podpisuje, to zwiastuje pojawienie się niebezpiecznego procederu.
I pozostaje pytanie: czy wyborcy głosowali na samodzielnego radnego, czy jedynie na „skrzynkę podawczą”? Do tego dochodzi jeszcze misja, etyka, sumienie. Na całym świecie od lat, w tym też w powiecie ostrowieckim redakcje mediów lokalnych współpracują z samorządami, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, w przekazywaniu komunikatów i informacji mieszkańcom o podejmowanych działaniach przez samorząd. Można się z tymi działaniami się nie zgadzać, możne je krytykować, można je też popierać i należy o tym dyskutować. Czym innym natomiast są zaszczuwanie ludzi poprzez budowanie nienawistnej narracji i wykorzystywanie do tego radnych, by osiągnąć „wyklikany” cel.
Wnioski nasuwają się same i nie wymagają komentarza.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ostrowiecka.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz