Łukasz Dąbrowski w komedii “Na bank się uda”. Ostrowiecki aktor gangsterem

Dziś, 15 sierpnia na ekrany kin wchodzi szlagierowo zapowiadająca się komedia kryminalna pt. „Na bank się uda”, wyreżyserowana przez Szymona Jakubowskiego. Ostrowczanin Łukasz Dąbrowski gra w niej rolę szefa gangsterów “Lupo”.
„Na bank się uda”, to doskonała komedia kryminalna z zawrotnym tempem akcji, wyrazistymi postaciami i dowcipnymi dialogami. Na dodatek, oparta na autentycznych zdarzeniach. Ten fi lm, po prostu, trzeba zobaczyć…
Ostrowczanin u boku tuzów polskiego kina
-Fabuła osnuta została na napadzie na bank, którego dokonuje trzech starszych panów – mówi nam Łukasz Dąbrowski. -Są doskonale przygotowani, uzbrojeni po zęby i w maskach na twarzy. Pod okiem kamer monitoringu zuchwale wchodzą do banku i włamują się do podziemnego sejfu. Kiedy policja przyjeżdża na miejsce, ze zdziwieniem stwierdza, że nic nie zginęło. Ale czy na pewno? I tak splatają się losy trzech staruszków, młodego hakera i policyjnego informatyka. Jest i piękna dziewczyna. Pozostaje tylko pytanie, co czeka ich na końcu tej przygody – nagroda, czy więzienna cela?
Łukasz gra w tej komedii u boku takich tuzów polskiego kina, jak Marian Dziędziel, Adam Ferency, Lech Dyblik i Maciej Stuhr. W filmie pojawiają się inni znani aktorzy. Obejrzymy Józefa Pawłowskiego, Paulinę Gałązkę, Emmę Giegżno, Małgorzatę Buczkowską, Mariana Opanię, Magdalenę Walach, Przemysława Sadowskiego, a także Bronisława Cieślaka, znanego ze szlagieru „07 zgłoś się”, który odgrywa rolę ministra.  Jaki jest więc rozkład ról na ekranie? Otóż, Eryk (Dziędziel) jest hazardzistą z długami, które utrudniają mu życie. Tolek (Ferency) niedawno owdowiał. Jest ochroniarzem w banku i stracił mieszkanie. „Chudy” (Dyblik) wie sporo o życiu, ma chore serce i miesiąc życia przed sobą, jeśli nie podda się operacji. Chcąc przetrwać kolejny dzień, podejmują desperacką decyzję – napad na bank! To rozwiązanie ostateczne i skrajne, ale wszystkie inne opcje już wykorzystali. Mimo, że wyglądają i działają chaotycznie, plan napadu na bank to prawdziwa perła wśród planów. Tu wszystko jest przemyślane, a staruszkowie, choć z pozoru wyglądają jak ofiary losu, okazują się mistrzami drugiego planu.


-Pierwszy dzień na planie razem z Adamem i Leszkiem i już było ciekawie – z uśmiechem opowiada Marian Dziędziel. –Współpraca z Ferencym i Dyblikiem była kapitalna, zabawa przez cały czas. Zresztą tacy jesteśmy na co dzień. Kiedy jest możliwość, to się bawimy, ale kiedy jest praca – trzeba pracować. Dobre relacje w zespole były też zasługą reżysera.
Lech Dyblik, aktor o aparycji łotra spod ciemnej gwiazdy, mówi, że na początku nie wiedział jaka będzie jego postać, ale od razu spodobał mu się cały koncept. -Choć z zasady od lat nie czytam scenariuszy, tylko słucham jak moją postać widzi reżyser, to w tym przypadku niewątpliwą atrakcją w scenariuszu było to, że gram człowieka z wyższym wykształceniem (śmiech) – mówi.
Z kolei dla Ferencego w kinie ważna jest także konwencja, pewien zespół cech, które defi niują dzieło. Aktor ma nadzieję, że „Na bank się uda” również będzie filmem konwencji w dobrym znaczeniu tego słowa.
-Historie napadów na bank, mimo naszej etyki, mają w sobie niezaprzeczalny urok – wyznaje Maciej Stuhr. – A widzowie, darzą te historie dużą dawką romantyzmu i pobłażliwości. To takie sekretne widzów zauroczenie, a jest jednak coś więcej: to… miłość. Bo przecież bez żadnego ryzyka, ani niebezpieczeństwa możemy doświadczyć spotkania z przestępcami. Z praworządnych obywateli zmieniamy się w wspólników przestępstwa. No, nigdy w życiu na żywe oczy nie zobaczylibyśmy czegoś takiego. Ten film zaczyna się inaczej niż wszystkie. Chociaż w historii kina napadów na bank było wiele. Tu od samego początku uwaga widza jest skupiona i wszyscy zastanawiają się, jak potoczy się ta historia. A mój bohater – jako prokurator,
musi te wszystkie puzzle poukładać. Ta historia pokazuje, że nawet na napad na bank nigdy nie jest za późno – żartuje Maciej Stuhr, odtwórca roli prokuratora.
– A to, że główni bohaterowie mają razem około 200 lat, to jest jeden z większych smaczków tego filmu.
Na kanwie prasowej notatki…
Scenariusz do filmu napisał i sam go wyreżyserował Szymon Jakubowski. Łukasz podkreśla, że scenariusz jest świetny i nic dziwnego, że został nagrodzony w 5. edycji konkursu Trzy Korony – Małopolska Nagroda Filmowa. Niesłychane jest, w jaki sposób powstał…
-Proces pisania jest tak naprawdę procesem odkrywania samego siebie, dlatego po przeczytaniu ta historia musiała poleżeć i poczekać. I dopiero po jakimś czasie, gdy za mną chodziła, zrozumiałem, że można ją rozbudować do czegoś więcej, niż tylko notatka prasowa. Bo ta informacja o trzech starszych facetach, którzy napadli na bank, pochodziła ze wzmianki w gazecie. Po jakimś czasie zacząłem pisać i tego już się nie dało zatrzymać. I tak około 40 dni później powstała pierwsza wersja scenariusza – mówi Szymon Jakubowski.
– Gdy tylko przeczytaliśmy scenariusz „Na bank się uda”, od razu wiedzieliśmy, że zrobimy ten film – mówi producent, Ewa Lewandowska. -To była miłość od pierwszego wejrzenia. I jak to w każdej romantycznej historii najpierw mieliśmy upojne randki, a potem pojawiły się pierwsze zawody miłosne. Ale wiedzieliśmy, że aby związek się udał, trzeba dużo pracy i tolerancji. I tak powstał ostateczny scenariusz, który jest dzieckiem, w co głęboko wierzymy, niezwykle udanym. O czym 15 sierpnia będą się mogli przekonać widzowie.
W sercu Małopolski
Akcja filmu rozgrywa się w Krakowie, w którym Łukasz Dąbrowski mieszka na co dzień i pracuje w krakowskim Teatrze Współczesnym.
– To także jest moje miasto i moja relacja z nim, tak jak pewnie każdego krakusa, to jednocześnie miłość i nienawiść – podkreśla Szymon Jakubowski. -Mam go tak samo dosyć, jak i nie mogę bez niego żyć. Wybór był jednocześnie trudny i bardzo prosty. Ta historia musiała mieć w sobie przestrzeń miejską, która jest jednocześnie stara, bo moi bohaterowie wykorzystują starą infrastrukturę miejską jako słaby punkt. To było oczywiste od początku, że Kraków będzie miejscem idealnym. A krakowskie Podgórze, tak jak warszawska Praga, to takie dzielnice, w których coś się może dziać spokojniej, czulej, intymniej, i to tam pojawia się przewrotny plan, intryga moich bohaterów, której nie chcę teraz opowiadać, bo to warto zobaczyć w kinie.


Będzie kolejna odsłona napadu na bank?
Jak mówi producent Ewa Lewandowska, dewizą jej ekipy jest dobre kino.
-Produkujemy filmy ze środków własnych i powierzonych nam przez prywatnych inwestorów – mówi. Nie korzystamy z dotacji. Można więc powiedzieć, że jesteśmy niejako skazani na robienie filmów, które będą się widzom podobać. Odważnie sięgamy po kino gatunkowe, bo w tym upatrujemy szansy, by robić dobre filmy, ale nie udawać Ameryki. Polski widz kocha rodzime kino, ale jednocześnie chce, by polskie filmy nie odbiegały poziomem od zachodnich produkcji. Trzeba więc podążać za trendami, jednak nie kopiować na ślepo, i to staramy się robić. „Na bank się uda” jest porównywany do „Oceans Eleven” i rzeczywiście jakością, naszym zdaniem, nie ustępuje tego typu zachodnim filmom, a jednocześnie jest na wskroś polski.
Dlatego głęboko wierzymy w sukces naszej drugiej produkcji.

Pracowitość ponad wszystko
Nasz aktor Łukasz Dąbrowski pracuje na planie seriali „Na Wspólnej” i „Korona Królów”.
-W serialu „Korona Królów” gram postać fikcyjną, mistrza poruszania się po życiowej szachownicy – mówi Łukasz Dąbrowski. –Cieszę się, że trafi łem do tego serialu, bo cieszy się coraz lepszymi recenzjami i gra w nim wielu znanych aktorów. Z pewnością zyskam kolejne, jakże niezbędne doświadczenie.
Z kolei w „Na Wspólnej” na szklanym ekranie pojawia się jako zatrudniony przez mafię ochroniarz Rychu. Tak naprawdę więc spędza ostatnio czas pomiędzy serialowymi zdjęciami w Warszawie, a regularną grą w krakowskim Teatrze Współczesnym.
Łukasz chciałby jeszcze kształcić się jako reżyser. Mówi, że ostatnio poznał wielu reżyserów obsady, którzy zaczęli chyba cenić jego pracowitość.
-Kocham to, co robię – mówi Łukasz. –Lubię grać role, w których postacie przechodzą życiowe metamorfozy. Ze złych stają się dobre i z dobrych przeobrażają się w złe z całym podłożem psychologicznym złamanego i ekstremalnego życia. Życia nie lukrowanego, a rzeczywistego, w którym osiąganie celów okupione jest wyborem ciężkiej i trudnej drogi. Z takimi bohaterami się identyfikuję.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *