Pikieta, policja i wniosek do prokuratury. Zawrzało w Bałtowie

Tuż przed sesją, przed budynkiem bałtowskiego Urzędu Gminy, zebrała się grupa mieszkańców z transparentami nawołującymi wójta Huberta Żądło do podjęcia działań w sprawie rewitalizacji Bałtowa.
Sprawa dotyczy Programu Rewitalizacji gminy przyjętego przez radę w ubiegłej kadencji. To obszerny dokument na lata 2016 -2023, składający się z około 170 stron, obejmujący szereg inwestycji na terenie gminy, rozłożonych w czasie, w tym urządzenie kąpieliska „Kamienne Oko”, rewitalizację Starego Młyna, urządzenie miejsc pod biwak, budowę dróg, parkingów, ścieżek edukacyjnych. Część inwestycji jest możliwa do zrealizowania na podstawie podpisanej preumowy z Urzędem Marszałkowskim przez władze minionej kadencji przy udziale środków unijnych. W zadaniach wolę partycypacji wyrazili także partnerzy, którymi są Stowarzyszenie „Bałt”, Przedsiębiorstwo Społeczne „Allozaur” oraz spółka DLF Invest. Chodzi tu m.in. o kąpielisko, młyn i drogę na Zarzecze. Wartość tych zadań to ponad 6 milionów, z czego dofinansowanie wyniosłoby 4 miliony, zaś 2 miliony to wkład własny, który zadeklarowali pokryć w całości prywatni partnerzy.
Dzień sesji, 30 września br., był ostatnim dniem, w którym wójt H. Żądło mógł złożyć w Urzędzie Marszałkowskim wniosek o przedłużenie terminu realizacji projektu. Trzy dni wcześniej do wójta wpłynęła petycja w tej sprawie, podpisana przez ponad 170 mieszkańców. Ludzie, którzy przyszli pod urząd, domagali się odpowiedzi wójta na złożoną petycję.
-Jestem tu, bo popieram rewitalizację. Cała Polska korzysta ze środków unijnych, każdy ściąga je do swojej gminy, aby wszyscy mogli korzystać z nowych inwestycji, bo wszystkim zależy na rozwoju. Niezrozumiałe jest dla mnie, dlaczego wójt Bałtowa nie chce tej rewitalizacji, skoro są na to pieniądze -mówi pani Renata.
-Popieram te inwestycje. Uważam, że rezygnowanie z dotacji unijnej jest błędem. Tym bardziej, że gmina na tym nic nie traci, tylko zależy od dobrej woli wójta. Nie jestem związana z gminą Bałtów, jednak codziennie dojeżdżam tu do pracy i chciałabym dojeżdżać dobrą i bezpieczną drogą -mówi pani Monika.
Kiedy rozpoczęto obrady, na sesji z zewnątrz dochodziły okrzyki: „Panie wójcie, wyjdź rozmawiać”! Wójt H. Żądło zwrócił się do przewodniczącego Rady Gminy Cezarego Stępniewskiego, który zarządził przerwę. Wraz z wójtem do skandujących przed budynkiem wyszli radni, a także sołtysi i mieszkańcy uczestniczący w obradach. W atmosferze krzyków i oskarżeń trudno było o merytoryczną dyskusję. Dochodziło do utarczek słownych pomiędzy grupą protestujących, wójtem oraz inną grupą mieszkańców, która przed urząd wyszła z sesji.
-W minionych kadencjach wszystkie inwestycje dotyczyły tylko kompleksu turystycznego. Gmina nie realizuje priorytetowych zadań, którymi są zaopatrzenie w wodę. Do tej pory nie mamy kanalizacji. Bałtów Góra też żąda drogi, nie tylko Zarzecze. Jestem rolnikiem pracującym w gospodarstwie. Nie prowadzę działalności turystycznej. Nie czerpię z tego zysków. Co z inwestycjami dla innych mieszkańców, w innych częściach gminy, którzy nie są związani z turystyką. My też chcemy mieć drogi i kanalizację -mówiła mieszkanka Maksymilianowa.
Wójt H. Żądło próbował wyjaśnić mieszkańcom, że planował poruszyć temat rewitalizacji podczas sesji w punkcie dotyczącym spraw różnych. Nie ukrywał też, że wiedział o planowanej manifestacji.
-Jest mi przykro, że osoby, które doprowadziły do tej manifestacji, nie spełniły wymogów prawa i nie zgłosiły jej w odpowiednim terminie, tak jak to przewiduje się w państwie demokratycznym. Jak widać, jeżeli sprawa dotyczy osobistych interesów, pomijane są procedury samorządności, w związku z czym ta manifestacja jest nielegalna – mówił o manifestacji wójt H. Żądło. -Chcę z mieszkańcami rozmawiać, lecz w normalny, cywilizowany sposób.
Emocje przed budynkiem próbował ostudzić radny Jerzy Gierczak, przewodniczący klubu radnych „Bałtowski Przełom”, który zaproponował, aby delegacja mieszkańców sprzed budynku weszła na obrady i spokojnie dokończyła rozmowy. Jak mówił, rozumie mieszkańców, którzy przybyli, gdyż są zaniepokojeni i zainteresowani realizacją projektu rewitalizacji.
W tym samym czasie pod urząd podjechały trzy policyjne radiowozy. Część mieszkańców udała się na sesję, a pozostali rozeszli się, opuszczając plac przed budynkiem. Wyjaśnień przybyłym funkcjonariuszom udzielił przewodniczący Rady Gminy, C. Stępniewski, który powiedział, że nie dochodziło do zachowań zakłócających porządek publiczny. Na sali obrad wójt wyjaśnił, czego obawia się w programie rewitalizacji i postawił partnerom warunki, za którymi przemawia interes gminy. Petycja, o której mówili mieszkańcy, wpłynęła do urzędu 27 września. Jak wyjaśniał radca prawny na sesji, wójt na odpowiedź ma maksymalnie 3 miesiące. Sam wójt przyznał, że z uwagi na obowiązki, w przeciągu trzech dni nie mógł wnikliwie zapoznać się z petycją.
-Podpisało ją 174 osoby, a gmina ma 3.017 dorosłych mieszkańców. Jestem wójtem wszystkich bałtowian. Wychodzę naprzeciw mieszkańcom, szczególnie tym, którzy musieli dziś przyjść na sesję. Program rewitalizacji przyjęto w ubiegłej kadencji, zawiera on ramy tej rewitalizacji, założono co jest w Bałtowie najbardziej potrzebne. Zorganizowano postępowanie, na podstawie którego przystąpili do niego partnerzy, zgodnie z prawem i jako lider – gmina Bałtów. Założono i rozdzielono, co będzie każdy z partnerów projektu wykonywał. Spisano wstępnie umowę, która moim zdaniem jest wadliwa, gdyż brakuje w niej punktów dotyczących odpowiedzialności poszczególnych osób. Moje uwagi dotyczą utrzymania wykonanych zadań. Inwestycje będą się wiązały z kosztami ich utrzymania, a gmina Bałtów jest w trudnej sytuacji finansowej. Trwałość projektu – rewitalizacji Kamiennego Oka wynosi 5 lat. Oznacza to, że przez ten czas gmina będzie musiała utrzymywać kąpielisko: zatrudniać ratowników, utrzymywać sanitariaty, dbać o badania wody, sanepid – to wszystko będzie po stronie gminy. Jest to też teren Natura 2000, Starorzecze rzeki Kamiennej, na takim terenie jest ograniczona możliwość odpowiedniego utrzymania. Inną kwestią jest Okręglica. Obecnie mamy nakład inwestycyjny, który bałtowskie Stowarzyszenie „Delta”, wyceniło na 141 tys. zł. Gdy się kończyła umowa, otrzymałem pismo, że jeśli nie nawiązujemy nowej umowy, gmina ma zwrócić stowarzyszeniu 141 tys. zł nakładu inwestycyjnego, a było to na scenę, która była wykonana przy udziale środków z funduszy unijnych. A więc jest roszczenie. W programie rewitalizacji założono koszty funkcjonowania tych obiektów. Jak wiadomo, zrewitalizowanie tych obiektów będzie służyć najbardziej bałtowskiemu kompleksowi turystycznemu. A jeśli gmina coś wykonuje, to należałoby, aby było to z korzyścią dla gminy i dla wszystkich mieszkańców. Zatem mam pytania: jak będzie wyglądała umowa najmu „Okręglicy”? Czy stowarzyszenie zrzeknie się roszczenia? Nie mam nic przeciwko temu, aby rozwijał się bałtowski kompleks turystyczny, ale żeby do tego gmina w przyszłości nie dokładała -wyjaśniał wójt, Hubert Żądło.
Wójt przekazał też najważniejszą informację dotyczącą złożenia wniosku o przedłużenie terminu realizacji rewitalizacji do 31 maja 2020 r. Decyzję przyjęto oklaskami. Jak mówili przedstawiciele grupy mieszkańców uczestniczący w manifestacji, gdyby wiedzieli wcześniej, to pikieta nie byłaby potrzebna. H. Żądło zapewniał o otwartości do rozmów. Jednak przed partnerami postawił warunki, które – jego zdaniem – chronią interesy gminy.
-Chcę, aby umowy były jasno spisane, aby po zakończeniu rewitalizacji było wiadomo, gdzie zostaje czyj majątek. Nie chcę podejmować decyzji, które będą wiązać się z obciążeniem budżetu na kolejne lata, biorąc pod uwagę obecnie trudną sytuację gminy -mówi H. Żądło.
Propozycje wójta dotyczą starego młyna i elektrowni, z których dzierżawy mogą zrezygnować bałtowskie stowarzyszenia. Obecnie umowa najmu obowiązuje do 2030 r. za 450 zł. Wójt nie ukrywa, że obawia się roszczenia o późniejsze koszty nakładów inwestycyjnych, jak w przypadku „Okręglicy”, co obciążyłoby budżet gminy.
O otwartości na rozmowy zapewniali też partnerzy, którzy apelowali o szacunek i wyrazili wdzięczność za podjętą decyzję.
-Jesteśmy otwarci, nie wykluczamy zamiany zadań. Chcemy uczciwie pracować. Rewitalizacja ma służyć nam wszystkim, wszystkim mieszkańcom. Uczciwie płacimy podatki i prosimy o szacunek. Podjęcie takiej decyzji przez pana wójta oznacza, że wie, jak ważne są to inwestycje dla całej gminy. Jesteśmy gotowi do rozmów -mówił przedstawiciel partnerów.
Wydarzenia w Bałtowie odbiły się szerokim echem w komentarzach samorządowców oraz kandydatów do parlamentu. Senator Jarosław Rusiecki na konferencji prasowej poinformował, że sprawą legalności manifestacji zajmie się Prokuratura Okręgowa w Kielcach. Pismo z prośbą o wyjaśnienie otrzyma także Komendant Wojewódzki Policji, gdyż zdaniem senatora, przybyli na miejsce funkcjonariusze nie podjęli żadnych działań. Zdaniem senatora – manifestacja nie była wcześniej zgłoszona, więc daje podstawy twierdzić, że była manifestacją nielegalną, zdezorganizowała pracę Rady Gminy i miała pewien kontekst wywarcia presji na radzie i na wójcie w kwestii wniosku do Urzędu Marszałkowskiego w sprawie projektu rewitalizacji pewnego obszaru, znajdującego się w gminie Bałtów.
-Chciałbym to wyjaśnić, więc zwracam się z wnioskiem do prokuratora okręgowego o zbadanie okoliczności zaistniałej sytuacji -mówił senator J. Rusiecki.
Działania senatora spotkały się z krytyką samorządowców oraz kandydatów do parlamentu ugrupowań opozycyjnych. Pojawiły się głosy o ataku na swobodę obywatelską i wolność zgromadzeń. Starosta ostrowiecki, Marzena Dębniak, która jest wieloletnim samorządowcem przyznała, że trudno jej zrozumieć motywy takiego postępowania. Bałtowska pikieta siłą rzeczy wpisała się w trwającą kampanię wyborczą. Jednak mieszkańcy gminy Bałtów nie chcą polityki, a zrozumienia i współpracy. -Chcemy, aby decyzje dotyczące naszej gminy były podejmowane ponad podziałami. Jesteśmy małą gminą. Tu prawie wszyscy się znają. I tak już jesteśmy podzieleni. Chcemy, aby była współpraca, a nie kłótnie -mówiła jedna z mieszkanek.
Czas pokaże, jak będą przebiegać rozmowy wójta z partnerami projektu i jak dalej potoczą się losy rewitalizacji.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *