Można nasze miasto kochać, albo nie. Jak nam się żyje w Ostrowcu? 

W kolejce w jednym z supermarketów poznałem przesympatyczną panią Marię. W latach pięćdziesiątych wyjechała z mężem – hutnikiem do Warszawy. Kiedy kilka lat temu mąż, który pracował w warszawskiej hucie zmarł, to mieszkanie zostawiła dzieciom i postanowiła na jesień życia wrócić do rodzinnego Ostrowca, by – jak podkreśla – zamieszkać u siostry i wspierać się z nią, także już wdową, każdego dnia. Mówi, że w Ostrowcu żyje się jej wyjątkowo. Jest cicho, spokojnie, ludzie są mili, wszędzie ma blisko. Komunikacja, poza wieczorami i weekendami, działa w miarę dobrze. Jednak największą zmorą jest dostęp do lekarzy. Jak musi korzystać z ich usług, to wsiada rano do autobusu, jedzie do Warszawy, a popołudniem jest już z powrotem. Wciąż zarejestrowana jest w kilku warszawskich poradniach. Martwi się o ludzi młodych, bo uważa że mało się robi, by zatrzymać ich w Ostrowcu i na ich wiedzy budować przyszłość miasta.

Ostrowczanie w ocenie życia w swoim rodzinnym mieście są, tak jak ocenia pani Maria, wyjątkowo podzieleni. Jedni uważają, że wiele zakładów padło, a nowych nie ma. Nie ma też dobrze płatnej pracy, bo w kwestii wynagrodzeń jest po prostu zmowa pracodawców. Żeby ją otrzymać trzeba również mieć dobre znajomości. Narzekają na brak rozrywki, bo nawet nie ma dyskoteki. Do niedawna dumą był sport, ale i ten upada. Mówią, że tak naprawdę to niewiele zależy od nich, bo władza i tak zrobi, co chce. Miasto więc nie bez przyczyny wyludnia się, o czym świadczą puste ulice i Rynek. Drudzy uważają, że życie w Ostrowcu ma swoje zalety. Do pracy można dotrzeć co najwyżej w kwadrans, nie trzeba stać w korkach, jest sporo miejsc do wypoczynku i rekreacji, a jeśli jest się aktywnym, to i swoje zainteresowania i pasje można do woli rozwijać. Łatwo można też kupić atrakcyjne mieszkanie. Jednych i drugich łączy jednak negatywny stosunek do służby zdrowia, opartej o drogie gabinety lekarskie. Brakuje lekarzy specjalistów, a szpital niestety trzeba omijać szerokim łukiem. Najwięcej pochlebnych uwag o zmieniającym się mieście mają ci, którzy po wielu latach odwiedzają Ostrowiec, zwracając uwagę chociażby na coraz więcej zieleni.

Te spostrzeżenia ostrowczan, które zapewne będą źródłem innych naszych materiałów, są niezwykle interesujące w świetle najnowszych badań, które wskazują na to, że w mniejszych miejscowościach żyje się coraz lepiej. Jak wynika z danych uzyskanych przez Gfk Polonia, na przestrzeni ostatnich trzech lat jakość życia na wsiach i w mniejszych miejscowościach wyraźnie się poprawiła i choć różnice w poziomie satysfakcji pomiędzy regionami są znaczące, to optymistów pozytywnie odbierających zmiany jest zdecydowanie więcej niż pesymistów. W badaniach tych wzięli udział mieszkańcy Kujaw z Pomorzem i Mazowszem, Warmii i Mazur, Łódzkiego oraz Świętokrzyskiego. W przypadku Kujaw z Pomorzem i Mazowszem, aż 36% osób ocenia zmiany pozytywnie. Dla porównania, na Warmii i Mazurach oraz w regionie Łódzkim takich respondentów jest 32%, zaś w regionie Świętokrzyskim tylko 18%. Choć jest to wynik niemal dwa razy gorszy w porównaniu z liderem, to i tak należy go uznać za wysoki, biorąc pod uwagę wyniki ogólnopolskie.

Jak można wyczytać w raporcie „Diagnoza Społeczna”, przygotowanym przez Radę Monitoringu Społecznego, w latach 2013-2015 odsetek Polaków pozytywnie oceniających jakość swojego życia wzrósł o zaledwie 3,1%.  Z kolei raport GUS-u „Regionalne zróżnicowanie jakości życia w 2018 roku” informuje, że, liczba gospodarstw domowych oceniających swoje warunki życia jako dobre, w skali ogólnopolskiej, w ubiegłym roku wzrosła o jedynie 4% względem 2015. Paweł Biarda, członek zarządu ds. sprzedaży i rozwoju biznesu w prowadzącej badania firmie Nexera, o których piszemy, informuje że ich wynik jest ponad siedmiokrotnie wyższy dla identycznego przedziału czasowego. To dowód na to, iż często uznawane za mało atrakcyjne do życia obszary, oddalone od największych miast, zachęcają do pozostania w nich lub wręcz przeniesienia się na nie z wielkich aglomeracji.

Ze wspomnianego badania GUS wynika również, że to nie mieszkańcy dużych aglomeracji miejskich najlepiej oceniają jakość swojego życia. Wręcz przeciwnie – okazuje się, że jest to domena osób zamieszkujących małe miejscowości oraz wsie. Według dokumentu Głównego Urzędu Statystycznego, dobrymi warunkami życia najczęściej charakteryzowały się gospodarstwa domowe zlokalizowane w miastach poniżej 20 tys. mieszkańców oraz na wsiach. Najniższą wartość wskaźnik ten notował natomiast w przypadku dużych miast, których populacja przekraczała 500 tys. Ma to m.in. związek z wagą takich parametrów, jak jakość środowiska naturalnego i czystość powietrza, poziom hałasu, dostępność terenów zielonych, bezpieczeństwo czy poziom zaufania do lokalnej społeczności, które częściej oceniane były wyżej w przypadku obszarów pozamiejskich niż w dużych aglomeracjach. W badaniach GUS w pierwszej dziesiątce miast powyżej 20 tysięcy mieszkańców, w których żyje się najlepiej owszem znajdują się wielkie miasta, jak Warszawa, Poznań i Wrocław, ale i takie miejscowości, jak Marki, Józefów, Piaseczno, Świnoujście, Kołobrzeg, Sopot i Zakopane.

Paweł Biarda tłumaczy, że na pewno uzupełniłby jeszcze tą listę o takie wyróżniki zamieszkiwania niewielkich miejscowości i wsi jak lepszy work-life balance, niższe koszty utrzymania, większy spokój i umiarkowane tempo życia przy zachowaniu takich samych perspektyw zawodowych, choćby dzięki modelowi pracy zdalnej. Deglomeracja będzie postępować dzięki coraz częściej podkreślanej atrakcyjności życia na obszarach pozamiejskich. Na podnoszenie jakości życia na terenach oddalonych od dużych miast i metropolii wymierny wpływ ma liczba oraz skala inwestycji publicznych. Mowa tutaj o takich obszarach jak infrastruktura drogowa, edukacja, kultura czy ochrona środowiska naturalnego, ale nie tylko, bo możemy do nich zaliczyć również dostępność do szybkiej infrastruktury sieciowej.

Wydaje się, że oceny życia w Ostrowcu są tak samo skrajne, jak codzienne opinie polityków. Można nasze miasto kochać, albo i nie…

fot. A.Łada

Print Friendly, PDF & Email

3 thoughts on “Można nasze miasto kochać, albo nie. Jak nam się żyje w Ostrowcu? 

  • 15 stycznia 2020 at 08:27
    Permalink

    A na festynach zapewniają nas że jest to cudowne miasto, jedno z lepiej sie rozwijających, czyli ze co kłamią?

    Reply
  • 15 stycznia 2020 at 08:33
    Permalink

    Najniższa 17zl a prosze przejsc po galerii i popytac to wszedzie po 8zl placa za h, gdzie sa wladze ze nie reagują na takie zachowania przedsiębiorców,
    W oc jest taki problem ze wszyscy pracodawcy daja najniższą i jak ją dostaniesz to musisz calowac po stopach pracodawce bo cie wyrwał z ubóstwa

    Reply
  • 15 stycznia 2020 at 09:09
    Permalink

    Jakoś nikt z dziennikarzy czy socjologów nie ma odwagi powiedzieć i napisać kto przyczynił się do upadku przemysłu w Ostrowcu,a więc bezpośrednio przyczynił się do degradacji miasta a to bardzo istotna sprawa gdy myśli się o przyszłości.Lata 90. to okres likwidacji stanowisk pracy i zakładów pracy co zmusiło bardzo wielu myślących i zdolnych mieszkańców do szukania pracy gdzie indziej,zwłaszcza za granicami RP.
    Dziś wystarczy przejść się po sklepach czy wsiąść do autobusu MZK żeby stwierdzić że jest to miasto ludzi starszych i starych a jedyną oazą ludzi młodych jest placówka gastronomiczna światowej marki przy Alei.
    Niezaprzeczalnym faktem jest też “zmowa płacowa” pracodawców wobec nowo przyjmowanych pracowników jak i wobec już zatrudnionych.
    Zdziwienie budzi optymizm autora artykułu że mniejsze miasta stają się atrakcyjniejsze do życia od dużych aglomeracji – ja,szary mieszkaniec Ostrowca,bez podawania danych procentowych z dokładnością do miejsc po przecinku , twierdzę że Ostrowiec nie ma czym przyciągać ludzi do zamieszkania tu czy nawet do kilkudniowego pobytu – najwięcej odwiedzin wiąże się z okazji świąt kościelnych ale to przecież nie jest atrakcją miasta. Rokrocznie snute są obiecanki , plany rozkwitu miasta i te plany zawsze zostają w sferze życzeń i marzeń.Jeszcze kilka kilkanaście lat tego marazmu a staniemy się archaicznym miasteczkiem z burmistrzem na czele – na szczęście nie będą już żyli ludzie dla których Ostrowiec był miastem postępu,rozkwitu,nadziei i godnego życia.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *