*Resovia Rzeszów- KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 3:0 (2:0)
Bramki: 1: 0 – Mateusz Geniec (8. minuta), 2:0 – Bartosz Zimnicki (29. minuta), 3:0 – Dawid Bałdyga (51. minuta).
*Resovia: Kwiatek – Banach, Małachowski (68' Hanc), Bałdyga (77' Jordan Lokei), Letniowski (77' Banach), Zimnicki, Grasza, Geniec, Jaroch, Szkiela (58' Rębisz), Czyżycki (77' Matysek).
*KSZO: Klebaniuk – Marcinkowski, Łazarz, Lis (75' Jakub Czajkowski), Morys (46' Lepiarz), Nowak, Lisowski (56' Ali), Horzhui, Górski (46' Belych), Majewski, Kroczek (77' Goc).
Żółte kartki: Letniowski (37. minuta), Czyżycki (40. minuta), Grasza (49. minuta)- Lisowski (40. minuta).
Brak litości w polu karnym, fatalne błędy w kryciu i zabójcze kontrataki – rewanżowe starcie pomiędzy KSZO a Resovią obnażyło wszystkie słabości Pomarańczowo-czarnych. Ekipa z Ostrowca Świętokrzyskiego uległa gospodarzom z Rzeszowa aż 3:0. Porażka w dwumeczu (4:0) oznacza twarde lądowanie i konieczność spędzenia kolejnego sezonu na trzecioligowych boiskach.
Stawka wtorkowego spotkania była ogromna, a presja ciążyła przede wszystkim na piłkarzach KSZO, którzy musieli odrabiać straty z pierwszego meczu. Niestety, od pierwszego gwizdka arbitra to gospodarze narzucili swoje warunki gry, prezentując futbol dojrzały i niezwykle poukładany taktycznie. Już w 1. minucie Resovia wysłała sygnał ostrzegawczy – po faulu na 20. metrze Małachowski dośrodkował w "szesnastkę", jednak obrońcy KSZO zdołali zażegnać niebezpieczeństwo. Zaledwie cztery minuty później zamieszanie pod bramką Klebaniuka wywołał Bartosz Zimnicki.
Szybkie ciosy i dziurawa obrona
Ostrzeżenia nie obudziły defensywy KSZO, co brutalnie zemściło się już w 8. minucie. Ponownie w rolę asystenta wcielił się Małachowski, który precyzyjnie dośrodkował z rzutu wolnego na wysokości pola karnego. W polu karnym fatalnie zachował się Morys, który zgubił krycie, a pozostawiony bez opieki Mateusz Geniec pewnym strzałem głową otworzył wynik spotkania.
Goście wyglądali na oszołomionych, co niemal doprowadziło do utraty drugiego gola w 11. minucie. Jaroch wybiegł do sytuacji sam na sam, lecz tym razem Klebaniuk popisał się fenomenalnym refleksem, utrzymując swoją drużynę w grze. Zawodnicy z Ostrowca Świętokrzyskiego próbowali szukać swoich szans w zrywach indywidualnych. Najjaśniejszym punktem był Kroczek, który w 18. minucie błysnął świetnym dryblingiem, przedarł się w pole karne, ale jego uderzenie z ostrego kąta znakomicie sparował Kwiatek. Swoją szansę z rzutu wolnego miał również Lis, jednak jego bezpośredni strzał został zablokowany przez obrońców gości.
Nadzieje przyjezdnych kibiców na odwrócenie losów meczu zostały poważnie naruszone w 29. minucie. Resovia przeprowadziła kapitalną, koronkową akcję zakończoną miękkim dośrodkowaniem. W polu karnym najwyżej wyskoczył były zawodnik KSZO, Bartosz Zimnicki, podwyższając wynik na 2:0. Nikt z obrony KSZO nie pokrył rywala. W końcówce pierwszej połowy gra się zaostrzyła, co zaowocowało żółtymi kartkami dla Lisowskiego oraz dwójki graczy Resovii: Letniowskiego i Czyżyckiego.
Gwóźdź do trumny po przerwie
Trener KSZO próbował ratować sytuację i na drugą połowę wypuścił Belycha oraz Lepiarza, zdejmując z boiska Górskiego i Morysa. Zmiany początkowo przyniosły ożywienie. W 50. minucie Belych odważnie uderzył z rzutu wolnego z granicy pola karnego, lecz piłka zatrzepotała jedynie w bocznej siatce.
Niewykorzystane sytuacje szybko się mszczą, o czym goście przekonali się zaledwie kilkadziesiąt sekund później. Resovia wyprowadziła błyskawiczny i podręcznikowy kontratak. Piłka trafiła pod nogi Dawida Bałdygi, a ten z zimną krwią pokonał Klebaniuka, pieczętując losy rywalizacji. Przy wyniku 3:0 w 51. minucie emocje opadły.
W ostatnim półgodzinie mecz przypominał nieco otwartą wymianę ciosów, w której brakowało jednak precyzji. KSZO szukało bramki honorowej – po wrzutce Aliego próbował główkować Majewski (Kwiatek pewnie obronił), a w 78. minucie Sebastian Goc minimalnie przestrzelił, zamykając dośrodkowanie na długim słupku. Resovia z kolei mogła podwyższyć prowadzenie, ale w 74. minucie Jaroch w sytuacji 3 na 2 podjął egoistyczną decyzję o strzale, ignorując świetnie ustawionego Zimnickiego.
W tym spotkaniu nie padło więcej bramek. Resovia wygrała w dwumeczu 4:0 dzięki temu utrzymała się w 2 lidze na kolejny sezon.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ostrowiecka.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz