Dla Stanisława Dulnego fotografowanie jest pasją, która go pochłania. Od dziecka lubił rozmaite obrazki, a gdy dostał pierwszy aparat do ręki, to pstrykał bez pamięci. Jednak dopiero spotkanie z Jerzym Soińskim, który prowadził sekcję fotograficzną w Zakładowym Domu Kultury, sprawiło, że zaczął zgłębiać tajniki sztuki fotograficznej.
-Pamiętam, że Jerzy kazał mi przynieść do Zakładowego Domu Kultury powiększone zdjęcia mojego syna, a gdy to zrobiłem, zobaczyłem tam ludzi z aparatami, ich zdjęcia, kuwety i powiększalniki. Wpadłem jak ryba do stawu –mówi Stanisław Dulny.
Był to rok 1984, kiedy zaczął regularnie uczęszczać do sekcji fotograficznej, a w 1985 roku wziął udział w zbiorowej wystawie pt. „Ostrowiec w fotografii”.
-Staszek zapisał się do Sekcji Fotograficznej, działającej przy Zakładowym Domu Kultury –mówi Jerzy Soiński. Dał się poznać jako niezwykle solidny i sympatyczny kolega, pełen zapału twórczego. Od początku, jak pamiętam, pociągał go reportaż. Do chwili obecnej pozostał wierny tej swojej pasji.
Jerzy Soiński to znany i uznany ostrowiecki fotografik, który obchodzi w tym roku 50-lecie pracy twórczej. Jego atrybutem nie jest pióro czy długopis, ale podobnie jak Staszka Dulnego aparat fotograficzny. Soiński dowiódł, jak nikt inny, że potrafi zatrzymać w kadrze zastaną w danym dniu rzeczywistość. W naszej pamięci pozostaną jego zdjęcia starej huty, dawnego Ostrowca czy Puszczy Jodłowej. Jego fotografie, nawet te czarno –białe, potrafią przemawiać także i dziś. Widzimy na nich więcej niż na zwykłym zdjęciu.
Soiński, mentor Staszka Dulnego, fotografią zajmuje się 50 lat i nadal nie powiedział ostatniego słowa. Architektura, praca w zakładach, życie rodzinne to tematy jego twórczości. Ten nietuzinkowy artysta fotografik ceni sobie każdą fotografię z tamtych lat - każde zdjęcie, do którego ma sentyment i z którym wiąże dobre wspomnienia.
Jak mówi, miłość do fotografii przyszła w chwili, gdy zrozumiał, że jego przeznaczeniem jest fotografować ten piękny świat. Pokazując rzeczywistość i prezentując swoje zdjęcia stał się dokumentalistą przemijającego czasu. Czas, jaki wymyka nam się z rąk, nie jest do zatrzymania, ale da się go utrwalić. Fotografia jest symbolem naszego życia w tym okresie minionych 50 lat.
Własna droga
Stanisław Dulny nie wzorował się na wielkich mistrzach fotografii, bo tak naprawdę na początku jego wiedza na temat fotografii dopiero raczkowała. Sam ustalał tematy i sam je na swój sposób realizował.
-Czytałem pisma poświęcone fotografii – zagraniczne i polskie – bardzo uważnie, słuchałem tego, co mówili ludzie uznani w środowisku fotografików, jak np. Andrzej Borys z Kielc, który oceniając jego fotografie powiedział, że kiedyś zostanę dobrym reportażystą -mówi. Po prostu, wziąłem sobie do serca wszystkie te słowa i po dziś dzień staram się dokumentować wszystkie, ważne wydarzenia w naszym mieście –podkreśla. Robienie fotografii rodzinnej, czy też pamiątkowej, nigdy mnie nie bawiło. Od zawsze kochałem bardziej fotografię wydarzeniową, reporterską.
I rzeczywiście, jeśli przyjrzeć się jego dorobkowi, to widać jak na dłoni, że lubił fotografować kolizje, wypadki drogowe, pożary, katastrofy budowlane, policyjne akcje oraz zmiany zachodzące w architekturze miasta.
Fotografia przez duże „F”
Prawdziwa fotografia, taka przez duże „F” zaczęła się w jego przypadku wraz z rozpoczęciem działalności sekcji fotograficznej w ZDK pod okiem Andrzeja Łady.
-Długie rozmowy klubowe nie kończyły się na pogaduszkach, ale owocowały wystawami -mówi Stanisław Dulny. Brałem udział w wielu wystawach zbiorowych, na których prezentowałem swoje fotografie. Sekcja fotograficzna organizowała liczne plenery, a także warsztaty. Pozwalało mi to nawiązywać kontakty ze znanymi, w Polsce, ale i za granicą, artystami fotografikami. Byłem świadkiem, że poziom artystyczny ostrowieckich fotografików piął się systematycznie w górę.
Szczególnie cenna okazała się dla niego znajomość z fotografikami z Siedlec, których poznał na plenerze w Bieszczadach. Co roku organizowane były międzynarodowe plenery pod nazwą „Podlaski przełom Bugu”, w których chętnie uczestniczył.
Życie nie stoi w miejscu
Po odejściu na emeryturę Andrzeja Łady nowym kustoszem Galerii został Stanisław Dunin Borkowski, a prezesem sekcji fotograficznej Mirosław Radomski.
-Ja pozostałem wierny swojej pasji i nadal uczęszczałem na cotygodniowe środowe spotkania, brałem też udział w organizowanych wystawach dorocznych oraz indywidualnych, plenerach fotograficznych –mówi Stanisław Dulny.
Mirosław Radomski dobrze poznał Staszka i ma o nim jak najlepsze zdanie.
-Staszek to dobry kolega, ale przede wszystkim doświadczony fotograf -mówi szef ostrowieckiego Klubu Fotograficznego, Mirosław Radomski. Jest aktywny, chętnie dzieli się swoją wiedzą, dużo i dobrze doradza młodym adeptom sztuki fotograficznej. Jego główną pasją fotograficzną pozostaje sport oraz szeroko pojęty reportaż. Dokumentuje też odchodzące zawody w regionie świętokrzyskim.
Mirosław „Miroslav” Radomski, z zawodu inżynier elektryk, z zamiłowania jest twórcą nastrojowych, czarno -białych, ale także kolorowych obrazów, które łączą surową prostotę z poetyckim klimatem. Zainteresowanie sztuką, ale także naukami ścisłymi (fizyką i matematyką) zaszczepiła w nim matka Janina.
Jak mówi, konstruuje własne aparaty otworkowe (m.in. z puszek czy pudeł drewnianych). Stosuje filmy i papier fotograficzny oraz długie czasy naświetlenia. Tematycznie wraca do krajobrazów regionu, w którym mieszka (m.in. okolice rzeki Kamiennej, Kunowa, Ostrowca Świętokrzyskiego), do pejzażu morskiego, a także do symbolicznych, kinowych ujęć.
-Fotografia otworkowa wymusza inną wrażliwość - nie pstrykam zdjęć, lecz komponuję obraz z myślą o długim czasie i naturalnym świetle –mówi Mirosław Radomski. Opanowałem tę sztukę do formy poetyckiej. Moje kadry działają jak krótkie eseje o miejscu i pamięci. Pokazuję, że najprostsze narzędzia potrafią wydobyć z rzeczywistości warstwy niedostępne szybkim, cyfrowym rejestracjom.
Mirosław Radomski współtworzył w 2003 r. Fotoklub Galeria MCK w Ostrowcu Świętokrzyskim. Jest uczestnikiem wszystkich dwudziestu wystaw dorocznych Fotoklubu, którym towarzyszy wydawnictwo albumowe w ramach Kolekcji Wydawniczej Fotografii Ostrowieckiej. Od stycznia 2020 r. pełni funkcję prezesa Fotoklubu Galeria MCK w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Mirosław Radomski to uznany artysta fotografik, wielokrotnie nagradzany. Jego dobra opinia o Staszku Dulnym jest tym bardziej cenna.
Na tropie aktów,
W tym miejscu nie mogę nie wspomnieć o tym, że Stanisław Dulny próbował swych sił w akcie. Jak twierdzi, było to po warsztatach z Sergiuszem Sachno.
-Chciałem się przekonać, czy w ogóle potrafię fotografować nie tylko nagie kobiety –wyznaje fotografik. Udało się. W swoim dorobku mam wiele zdjęć kobiet, nie tylko modelek w studio, czy dziewczyn w plenerze, ale także zdjęcia swoich sąsiadek. W 2007 roku zorganizowałem swoją pierwszą wystawę aktu.
Potem postanowił pokazać jedną dziewczynę, ale w szczególny sposób. Na miejsce zdjęć wybrał ruiny pałacyku w Ćmielowie. Tak zrodziła się wystawa sztafaż, konfrontująca gładkość kobiecego ciała z chropowatą strukturą tła.
Stanisław Dulny zorganizował też sesję zdjęciową z ostrowieckimi siatkarkami. Fotografował je nie podczas gry czy treningu, lecz jak spędzały wolny czas poza halą, grając w bilard. Sesja ta również zaowocowała wystawą.
Fotoreporter
Stanisław Dulny zrobił wiele zdjęć do gazet, w tym do „Gazety Ostrowieckiej”.
-Pracuję w „Gazecie Ostrowieckiej” od 1995 roku -mówi. Swoje jedno z najlepszych dzieł zrobiłem w dniu Święta 1 Maja. Robiąc zdjęcie czoła pochodu na Alei 1 Maja (obecnie 3 Maja), uchwyciłem maszerujących ludzi, w chwili, gdy nad ich głowami znajdował się transparent o treści: „Najbardziej jadowite węże świata”. Była to zapowiedź wystawy gadów, jaka w tamtym czasie miała miejsce w Ostrowcu Świętokrzyskim. Niestety, niektórzy uczestnicy tego pochodu poczuli się urażeni tym zdjęciem mimo, że ja nie miałem takiego zamysłu.
Stanisław Dulny wiele czyta na temat fotografii ulicznej, dokumentalnej, reportażowej i sportowej. Robi też wiele zdjęć. Dokumentuje życie miasta i jego mieszkańców oraz zachodzące w nim przemiany.
-Mam potężną kolekcję fotograficzną, którą chciałbym pozostawić medioznawcom, historykom, kulturoznawcom –mówi. Kocham to, co robię. Jestem przekonany, że fotografia ma moc, gdyż nie tylko dokumentuje zastaną rzeczywistość, ale nierzadko ją zmienia. Pełnia szczęścia jest wtedy, gdy zmienia ją na lepszą.


fot. Maciej Kolasa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ostrowiecka.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Sukces Terenowego Punktu Paszportowego w Ostrowcu
Nareszcie! Trzeba było czekać 25 lat XXI wieku (oraz 35 lat od początku transformacji), żeby drugie największe miasto w województwie otrzymało nowoczesny (!) i do tego terenowy urząd paszportowy. Jestem przeszczęśliwy, że wreszcie skończą się koszmarne wizyty w urzędzie wojewódzkim dla setek, jeżeli nie tysięcy mieszkańców i normalność, dzięki niezłomności i staraniom prezydenta miasta, zawitała wreszcie w nasze skromne progi! Swoją drogą nie wszyscy, a już najmłodsi mieszkańcy na pewno, nie wiedzą, że kiedyś dawno temu, mieliśmy w mieście urząd paszportowy, na czele którego stał notoryczny pułkownik byłego urzędu bezpieczeństwa publicznego, który po odwilży w 1956 roku został przekwalifikowany na urzędnika państwowego. Wtedy w czerwonym mieście, w słynnym lokalu na parterze przy Alei 3 Maja, naprzeciwko ZDK, w obecności owego pana, dla wszystkich bez wyjątku petentów chcących zobaczyć chociażby "dziki" zachód, odbywał się prawdziwy reżimowy pokaz upodlenia obywatela. Może nie tak drastyczny jak w słynnym Przesłuchaniu, ale zawsze. No ale to już, na szczęście, zamierzchła historia...
Raphael
11:39, 2026-01-13
Silny głos Powiatu Ostrowieckiego w ochronie zdrowia
Tak, wiemy i pamiętamy, że szpital jest po Celsie największym pracodawcą w powiecie (!) Będziemy pamiętać również, że jego dyrektor (były na szczęście!) zasłynął milionową roczną pensją czym wzbudził szok i wśród personelu oraz kadry największej kliniki warszawskiej przy ulicy Banacha. Jesteśmy dumni, że nasze skromne miasto budzi podziw i zazdrość w całym kraju i potrafimy się mierzyć w najważniejszych sprawach z największymi. Jesteśmy wdzięczni pani starościnie, że kwestia zdrowia mieszkańców powiatu jest jej najważniejszym priorytetem. Dużo zdrowia i Dosiego Roku!
Raphael
10:34, 2026-01-13
Latami można było nie płacić. To się właśnie kończy
To od dawna bardzo ważny temat dotyczący osób regularnie i w pełni regulujących wszelkie zobowiązania finansowe z tytułu zamieszkiwania w lokalu Spółdzielni.O co mi chodzi - ja i wielu sąsiadów mających własnościowe mieszkania spółdzielcze nie możemy wyegzekwować od władz spółdzielni spraw np. otoczenia bloku w którym mieszkamy bo jakieś zadanie/rejon kilku bloków ma zadłużenie finansowe i dopiero gdy zadłużenie zniknie to np. ucywilizuje się parking przed blokiem czyli powierzchnia zostanie utwardzona kostką czy innym materiałem żeby wreszcie znikło błoto po deszczu czy tumany kurzu podczas suszy , tak było z kolejnością ocieplania bloków czy z wymianą drzwi wejściowych do klatek schodowych ; jedyną szansą na szybkie działania spółdzielni wobec wykonywania remontów jest to żeby w danym bloku mieszkała jakaś "ważna" osoba której się nie odmawia,a reszta niech sobie cierpliwie czeka,czeka i sumiennie płaci.
płacę lecz co z tego
09:09, 2026-01-13
Most z Ostrowca nagrodzony
Most jako taki jest OK choć swoimi wielkimi gabarytami przytłacza i niezbyt dobrze wkomponował się w to miejsce na Alei - niestety,tego już nie można zmienić. Taki most na Kamiennej idealnie wpasowałby się na ul.Mickiewicza czy na ul. Żeromskiego gdzie swoim widokiem ożywiłby tamten rejon Ostrowca. Na przyszłość - więcej społecznych konsultacji i dyskusji nad projektem takich budowli.
chcę lubić Ostrowiec
08:50, 2026-01-13