-Każdy strażak ma takie zdarzenia i takie akcje ratownicze, które pamięta długo – mówi bryg. Paweł Jop. Nie będę odosobniony, jeśli powiem, że te najbardziej traumatyczne przeżycia każdy stara się wyprzeć ze swej pamięci. Pamiętam pierwszą swoją akcję, w której natknąłem się na osobę spaloną w ogniu. Były to zwęglone zwłoki ludzkie. Działo się to 24 lub 25 lat temu, a ta spalona osoba blokowała nam, strażakom, drzwi wejściowe do obiektu. Musieliśmy sobie z tym poradzić, ale nie życzę nikomu takich doznań. To był mój pierwszy, jakże brutalny kontakt z osobą poszkodowaną w pożarze.