Wojna Izraela i USA z Iranem, a także tocząca się od ponad czterech lat wojna na Ukrainie, niepokoją serca wielu z nas, bo w tych konfliktach giną ludzie i niszczona jest infrastruktura. Te wojny mają też swe przełożenie na nasze życie, bo na stacjach benzynowych drożeje paliwo, a w sklepach żywność, której wciąż nie ma zbyt wiele. Wojny niosą mnóstwo nieszczęść dla całego świata, na którym z powodu głodu i niedostatecznej opieki medycznej umierają dzieci i dorośli. Jak zastopować te konflikty? W tym artykule powinniśmy znaleźć odpowiedzi choćby na część naszych pytań.
Przemysław Furgacz jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce. Od 2014 roku wykłada na kierunkach Ekonomia i Bezpieczeństwo Narodowe, pełni także funkcję Dziekana Wydziału Nauk Społecznych i Technicznych Akademii Nauk Stosowanych im. Józefa Gołuchowskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim. Jako baczny obserwator globalnych procesów politycznych i ekonomicznych, prognozuje też zmiany zachodzące na naszych oczach we współczesnym świecie.
Urodził się w 1982 roku w Bytomiu. Po ukończeniu Szkoły Podstawowej Nr 54 w dzielnicy Miechowice uczył się w Liceum Ogólnokształcącym Nr 4 im. króla Bolesława Chrobrego przy Placu Sikorskiego w Bytomiu. Po uzyskaniu matury studiował stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Już jako magister rozpoczął studia doktoranckie na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Promotorem jego prac - magisterskiej oraz doktorskiej - był prof. Andrzej Mania. Temat jego pracy doktorskiej to „Miejsce Chińskiej Republiki Ludowej w polityce bezpieczeństwa militarnego Stanów Zjednoczonych Ameryki za prezydentury Georga Walkera Busha”.
W trakcie studiów doktoranckich podjął pracę sekretarza w Kancelarii Notarialnej w Czeladzi. Po obronie pracy doktorskiej otrzymał pracę na pełnym etacie w ówczesnej Wyższej Szkole Biznesu i Przedsiębiorczości w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Dr Przemysław Furgacz jest pasjonatem stosunków międzynarodowych, historii, wojskowości, ekonomii międzynarodowej, geopolityki i geoekonomii. Jest też prelegentem na licznych krajowych i zagranicznych konferencjach naukowych oraz autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych.
-Nie ulega kwestii, że stosunki na linii Chińska Republika Ludowa – Stany Zjednoczone Ameryki Północnej stale się pogarszają –mówi Dziekan Wydziału Nauk Społecznych i Technicznych Akademii Nauk Stosowanych im. Józefa Gołuchowskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim. To pierwsza administracja prezydenta Donalda Trumpa zainicjowała wojnę handlową z Chinami, prezydent, Joe Biden, w zasadzie kontynuował tę politykę. Wprowadzono bardzo dotkliwe dla Chin sankcje, które godzą boleśnie w przemysł półprzewodnikowy i elektroniczny Państwa Środka. Jak wiadomo dla Trumpa cła, to ulubione słowo. Za czasów drugiej prezydentury jeszcze bardziej pogłębił wojny handlowe.
Dr Przemysław Furgacz przeczytał kilka książek i wiele artykułów znanego finansisty i prawnika amerykańskiego, James’a G. Rickardsa, który przewidywał już około 15 lat temu, że między Chińską Republiką Ludową, a USA dojdzie do otwartego konfliktu. Najpierw będą to wojny walutowe. Polega to na tym, że dany kraj celowo obniża wartość własnej waluty, aby zwiększyć konkurencyjność cenową własnego eksportu oraz zmniejszyć wartość importu. Kolejny etap to wojny handlowe i faktycznie od czasów prezydentury Donalda Trumpa mamy je. Wojny handlowe zaczęły się i nie wygasły, lecz zaostrzają się z roku na rok. Obecnie mamy do czynienia z pełną, bezprecedensową wojną ekonomiczną między światem Zachodu a Rosją oraz nabierającą rozpędu wojną ekonomiczną między USA a Chińską Republiką Ludową. Potem – jak przewidywał James Rickards – będzie kolejny etap tego starcia światowych potęg, a mianowicie prawdziwe wojny konwencjonalne z udziałem armii obu mocarstw. Wkroczyliśmy właśnie w ten najgorszy etap – wojen z szerokim i masowym użyciem sił zbrojnych.
-W listopadzie 2022 roku amerykański admirał Charles Richard, dowódca Dowództwa Strategicznego (U.S. Strategic Command) publicznie powiedział, że już niedługo USA staną w obliczu big one, czyli wielkiej wojny –mówi dr Przemysław Furgacz. Według tego stratega już niedługo USA stanu przed wyzwaniem, przed którym nie stanęłyod bardzo długiego czasu. Nie powiedział tego wprost, ale miał na myśli drugą wojnę światową i podobne starcie w obecnych czasach. Za swojego najniebezpieczniejszego oponenta i głównego kandydata do zastąpienia USA w roli światowego hegemona Amerykanie powszechnie uważają Państwo Środka. Prawdopodobnie to właśnie wojnę USA z Chinami miał na myśli adm. Charles Richard.
Dr Przemysław Furgacz mówi, że przyszłe wydarzenia mogą przybrać bardzo różne formy. Już kilka lat temu obawiał się, że na wojnie handlowej, jakiej jesteśmy już świadkami, może się rzeczywiście nie skończyć. Wojna na Ukrainie może nie być jedyną wojną naszych czasów. Dr Przemysław Furgacz już kilkanaście lat temu prognozował, że wojna Izraela z Iranem bardzo rozgorzeje i jest to tylko kwestią czasu. Dr Przemysław Furgacz prognozował, że III wojna światowa będzie toczyć się na trzech zasadniczych frontach: bliskowschodnim, dalekowschodnim i europejskim. Dziś natomiast uważa, że być może ta wielka wojna będzie miała jeszcze jeden front – karaibski, o czym świadczy zdecydowana polityka obecnej administracji prezydenckiej wobec Wenezueli i Kuby oraztamtejszych reżimów. Waszyngton jest zdeterminowany, żeby wyprzeć wpływy innych mocarstw na zachodniej półkuli, którą uważa za swoją strefę wpływów.
Zdaniem dra Furgaczawkrótce czeka nas również otwarcie frontu w Azji Wschodniej. Czy to będzie otwarta inwazja na Tajwan, czy blokada morska Tajwanu i/lub Chińskiej Republiki Ludowej, a może napaść Korei Północnej na Koreę Południową, tego nie wiadomo.
-RAND Corporation, czyli renomowany amerykański think tank, organizacja badawcza non-profit, pierwotnie sformowana dla potrzeb Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych, założona 14 maja 1948 roku w Santa Monica w Kalifornii na bazie rozpoczętego w końcu 1945 roku wojskowego Projektu RAND, przed kilkoma laty przeprowadziła całą serię symulacji profesjonalnej gry wojennej między USA, a Chińską Republiką Ludową –mówi dziekan. Symulowano rozmaite scenariusze takie jak amerykańsko-chińskie starcie zbrojne o Wyspy Spratlejskie oraz Wyspy Paracelskie, czyli grupę małych wysp położonych na Morzu Południowochińskim. Drugi symulowany scenariusz zakładał bój o Tajwan.
Oczywiście, że na podstawie jednej gry wojennej nie można niczego przesądzać, stąd też przeprowadzono cały szereg takich symulacji. Z publicznie dostępnego raportu RAND Corporation wynika, że gdyby doszło do takiej wojny w 2015 roku, to USA pokonałyby zdecydowanie Chińską Republikę Ludową. Gdyby jednak do takich wojen doszło w 2025 roku, to USA również prawdopodobnie by wygrały, ale owo zwycięstwo zostałoby okupione kosztem bardzo wysokich strat własnych.
-Z tych symulacji wysuwał się taki wniosek, że jeżeli już wojować z Państwem Środka, to jak najwcześniej, póki przewaga USA jest wyraźna i rokuje większe prawdopodobieństwo na zwycięstwo –mówi dr Przemysław Furgacz. Trendy nie przemawiają za USA, lecz za Chińską Republiką Ludową, która z dekady na dekadę staje się coraz silniejsza pod każdym względem – i gospodarczo, i technologicznie, i militarnie.
W minionych dekadach rzadko kto w tym świecie wyprzedzał USA pod względem naukowo-technicznym, a obecnie, np. w technologii 5G to Chińska Republika Ludowa przewodzi na świecie.
-Nawet w pociskach hipersonicznych, inaczej hiperdźwiękowych, poruszających się z prędkością ponad 5 Machów, USA są z tyłu (Mach 1 to ok. 1.220 kilometrów na godzinę). Amerykanie sami przyznali, że Chińczycy ich w tej dziedzinie wyprzedzili. Swoje zdolności wojskowe pokazali też np. zestrzeliwując swego satelitę –stwierdza dr Przemysław Furgacz. Miało to miejsce jeszcze w okresie prezydentury Busha. Chińczycy nadrabiają dystans, jaki w wielu dziedzinach dzielił ich od potęg ekonomicznych i militarnych tego świata. W niektórych gałęziach przemysłu technologicznie prześcignęli USA min. w przemyśle bateryjnych, konstrukcji i produkcji małych reaktorów jądrowych oraz samochodów elektrycznych. Osiągnęli, jak się wydaje, mniej więcej równy poziomzaawansowania w technologiach kwantowych czy superkomputerach z USA, ale nadal wiele mają jeszcze do poprawienia, np. wciąż mają problem z zaawansowanymi technologicznie silnikami lotniczymi. Należy nadmienić, że Amerykanie są bardzo zaniepokojeni olbrzymimi mocami produkcyjnymi przemysłu stoczniowego Chin, na tle którego amerykański przemysł stoczniowy ma mizerne zdolności produkcyjne. W razie wojny stocznie, które niegdyś produkowały na potrzeby cywilne są przekerowywane na potrzeby przemysłu zbrojeniowego – podkreśla dr Furgacz.
Dr Przemysław Furgacz jest wykładowcą na Akademii Nauk Stosowanych im. Józefa Gołuchowskiego oraz Dziekanem Wydziału Nauk Społecznych i Technicznych.
-Często ostrzegam swoich studentów, że nadchodzi olbrzymi kryzys gospodarczy, który dotknie cały świat –mówi. Nie będzie to kryzys taki jak z 2008 r. po bankructwie wielkiego banku Lehman Borthers. Mam tu na myśli kryzys globalny, z jakim jeszcze nie mieliśmy do czynienia. Tym razem to nie jeden wielki bank zbankrutuje, ale wiele wielkich zachodnich banków. A na bankructwach banków wcale się nie skończy. Wiele państw zadłużyło się tak bardzo, że ich niewypłacalność de facto jest nieuchronna. Nadchodzące zawirowania w globalnej gospodarce bardzo boleśnie dotkną też firmy spoza sektora finansowego. Mówię im wprost, że będzie to kryzys gospodarczy, jakiego nasi dziadowie nie doświadczyli, ani nasi wnukowie już nie doświadczą. I już teraz powinni dobrze się zastanowić, jak się na ten kryzys zawczasu przygotować.
Podobnie uważa James G. Rickards, mówiąc, że nadchodzi globalny kryzys płynnościowy.
-Wydział Nauk Społecznych i Technicznych Akademii Nauk Stosowanych im. Józefa Gołuchowskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim oferuje dwa kierunki studiów pierwszego i drugiego stopnia, a mianowicie z ekonomii i bezpieczeństwa narodowego –mówi dziekan. Od 2023 roku oferta naszej Uczelni obejmuje także studia drugiego stopnia na kierunku bezpieczeństwo narodowe, czyli studia magisterskie również.
Warto wspomnieć, że ostrowiecka Uczelnia ma w swej ofercie także studia podyplomowe, jak np. kadry i płace, rachunkowość, bezpieczeństwo i higiena pracy, marketing 4.0, zarządzanie zasobami ludzkimi, a także cieszące się dużym powodzeniem geopolityka i geostrategia. Od 2022 roku jest prowadzony też nabór na kierunek geoekonomia. Studia z zakresie geoekonomii, geopolityki i geostrategii są w całości studiami online.
Na ostrowieckiej Uczelni studiują Polacy nie tylko z Polski, ale też z innych krajów, w tym z Wielkiej Brytanii.
-Hybrydowe zajęcia odbywały się jeszcze przed pandemią COVID-19 –mówi dziekan. Pilotażowo pewne zajęcia odbywały się online. W okresie pandemii ilość zajęć online uległa zwiększeniu. Obecnie staramy się zachować umiar i nie wszystkie zajęcia odbywają się w trybie zdalnym. Staramy się, aby ćwiczenia odbywały się w trybie klasycznym. Zajęcia odbywają się zazwyczaj w tzw. zjazdach, a więc co dwa tygodnie. Poświęcamy na ten cel głównie soboty i niedziele. Niektóre zajęcia prowadzone w trybie online odbywają się w dni powszednie, najczęściej od godziny osiemnastej.
Gdyby ktoś pytał, to należy dodać, że egzaminy odbywają się w stylu klasycznym, a nie w trybie online.
Geoekonomia to dyscyplina zajmująca się wykorzystaniem instrumentów ekonomicznych po to, żeby zrealizować jakieś ważne strategiczne cele państwa. Owe cele mogą być związane też ze sferą ekonomii, ale nie muszą. Państwa uciekają się do stosowania narzędzi ekonomicznych w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa również dlatego, żeby zrealizować jakieś dyplomatyczne czy militarne cele – np. zmusić jakieś inne państwo do ustępstw dyplomatycznych czy też osłabić rozwój jego sił zbrojnych.
-Termin ten rozpropagował w końcu lat 80. XX w. amerykański ekonomista Edward Luttwak, według którego po zakończeniu zimnej wojny, siły militarne państwa przestały być głównym czynnikiem determinującym klasyfikację ważności na scenie międzynarodowej –mówi dr Przemysław Furgacz. Według Luttwaka siła militarna zostaje zastąpiona przez zdolności i siłę ekonomiczną.
Geoekonomia nie jest domeną małych czy średnich krajów. Tu liczy się potencjał danego państwa czy grupy państw.
-Jeśli bowiem USA wprowadzą sankcje gospodarcze wobec jakiegoś kraju, odetną inne państwo od swojego rynku z tego czy innego powodu albo dostępu do transakcji dolarowych, to będzie to potężnym ciosem dla każdej gospodarki na świecie –mówi dr Przemysław Furgacz. Gdyby natomiast podobne sankcje ogłosiła Polska, to raczej nie byłby to dotkliwy cios dla kraju objętego takimi sankcjami.
Kraje silne gospodarczo i militarnie, mające potężne, zaawansowane gospodarki, mające wielkie, chłonne rynki, dostęp do zaawansowanych technologii, dysponują potężnymi instrumentami nacisku. W praktyce są to USA, Chińska Republika Ludowa, a także Federacja Rosyjska i Unia Europejska. W cieniu wielkich Chin pozostaje Japonia, niegdyś kraj zaawansowanej technologii i sporych możliwości eksportowych. Systematycznie rośnie też pozycja i siła Indii, Brazylii, Turcji i Arabii Saudyjskiej.
Z kolei geopolityka to ogólnie biorąc nauka o wpływie geografii na politykę światową i stosunki międzynarodowe. Geopolityka jest nauką, która bada m.in. relacje między cechami geograficznymi państwa a jego polityką.
Dr Przemysław Furgacz koncentruje się nie na publikacjach książkowych, lecz na artykułach wydawanych w periodykach naukowych, jak np. AntePortas – Security Studies wydawany przez Akademię Nauk Stosowanych im. Józefa Gołuchowskiego. Na swym koncie ma wiele publikacji pokonferencyjnych, gdyż gros jego aktywności przypada właśnie na uczestnictwo w rozmaitych konferencjach naukowych.
-W artykule pt. „Pandemia COVID-19 jako zwiastun szerszego procesu deglobalizacji i radykalnej rearanżacji globalnych łańcuchów dostaw” postawił odważną tezę, że jak do niedawna mówiliśmy o globalizacji gospodarczej na świecie, tak teraz bardziej realne jest odejście od globalizacji, na rzecz regionalizacji gospodarki globalnej, tworzenia bloków gospodarczych budowanych i sterowanych przez wielkie organizmy państwowe –mówi dr Furgacz. Pandemia przyspieszyła procesy związane z deglobalizacją. Chodzi o to, że pewne państwa, takie jak USA, chcąc być gotowe na ewentualny konflikt, zaczynają zrywać swe dotychczasowe więzi gospodarcze ze swoimi rywalami – Chinami i Rosją. W wielu dziedzinach chcą być samo lub prawie samowystarczalne. Widzimy to chociażby w pośpiesznych i usilnych zabiegach o uniezależnienie się świata Zachodu od importu metali ziem rzadkich z Chin, które niemal zmonopolizowały ten segment przemysłu górniczego. A bez metali ziem rzadkich przemysł zbrojeniowy nie może dobrze funkcjonować.
Dr Przemysław Furgacz wymienia także w tym kontekście przemysł półprzewodnikowy i dodaje, że może to być przygotowywanie się do nieuchronnego konfliktu z innymi potęgami. Zamiast przenoszenia produkcji o niskiej sile roboczej czyli offshoring, w celu obniżenia kosztów produkcji, np. z USA do Chin, mamy teraz do czynienia ze zjawiskiem nearshoring czyli ze zbliżeniem polegającym na wyprowadzaniu produkcji z Chin do Meksyku lub Kanady, a więc blisko USA.
-W czasie pandemii COVID-19 drastycznie wzrosły ceny frachtu morskiego i to o kilkaset procent –mówi. Po ustąpieniu pandemiispadły. Transport towarów wyprodukowanych w Azji przestał być tak bardzo opłacalny i niezawodny jak niegdyś. Koncerny amerykańskie wolą więc przenosić część swej produkcji nie do Chin, lecz do krajów im znacznie bliższych, położonych na kontynencie amerykańskim. Włoska firma Benetton, działająca w segmencie odzieżowym, już zaczęła przenosić swą produkcję z Chin, Pakistanu, Indii i Bangladeszu, gdzie wytwarzano projektowane przez Benetton wzory, do krajów o niskich kosztach siły roboczej położonych blisko Włoch, czyli Tunezji, Turcji, Chorwacji i Serbii. Na tym polega nearshoring. Mamy także reshoring czyli powrót przemysłu do miejsc, z których został wyprowadzony. Dotyczy to zwłaszcza przemysłu chemicznego Stanów Zjednoczonych Ameryki. Okazuje się, że niektóre firmy amerykańskie zaczęły wracać z produkcją do swojego kraju. Jednym z powodów jest bardzo niska cena amerykańskiego gazu łupkowego. Występuje również tzw. friendshoring, czyli lokowanie produkcji w państwach o niskich kosztach siły roboczej, atrakcyjnych inwestycyjnie, ale uważanych za przyjazne danemu potentatowi. To oznacza przenoszenie produkcji amerykańskich korporacji, np. z Chin do Tajlandii czy Malezji, które są bardziej przyjazne Ameryce lub za takie uchodzą. Takim bardziej przyjaznym od Chin krajem dla USA wydaje się Wietnam. Nie bez znaczenia są tu koszty wynagrodzenia siły roboczej, które w Chinach w ostatnich latach zaczynają rosnąć i już są wyższe niż w Wietnamie. Obawa przed zdominowaniem przez ościenne Chiny zbliżają zaś Wietnam do USA.
Nie są to łatwe procesy, lecz często długotrwałe i kosztowne. W dodatku występują jak na razie tylko w niektórych gałęziach przemysłu.
-Poza tym zaczyna być rewidowana dotychczas żelazna zasada zarządzania logistyką nazywana just in time (ang, dokładnie na czas), którą w latach pięćdziesiątych XX wieku wprowadził koncern Toyoty, a polegającą na tym, aby w logistyce wszystko działało jak w przysłowiowym zegarku szwajcarskim, aby niczego nie magazynować, bo to niemało kosztuje, lecz tak zorganizować dostawy, by trafiały niemal bezpośrednio na linię produkcyjną dokładnie wtedy, kiedy na tej linii produkcyjnej są potrzebne –mówi dr Przemysław Furgacz. Zasada just in time ma sens jedynie pod warunkiem, że w łańcuchach dostaw nie ma żadnych zakłóceń. A ponieważ w okresie pandemii system ten zaczął szwankować, to koncern Toyota zaczął stosować zasadę just in case, czyli na wszelki wypadek. Otóż na wszelki wypadek pewne ilości towarów jednak się magazynuje, niekiedy na kilka miesięcy, aby nie powstały bolesne i kosztowne przerwy w produkcji. Dotyczy to zwłaszcza komponentów niewielkich gabarytowo i masowo, których koszta składowania w magazynach nie są wysokie w porównania do kosztów magazynowania komponentów wielkich objętościowo.
-Blokada strategicznie ważnych cieśnin i szlaków morskich, jak cieśnina Ormuz, Bab al.-Mandab, czy Malakka mogą bardzo zakłócić swobodny przepływ towarówi globalne łańcuchy produkcji, potencjalnie nawet jeszcze bardzie, niż to miało miejsce w czasie pandemii. To by oznaczało olbrzymie perturbacje dla światowej gospodarki, niedobory różnych towarów na rynkach i przyspieszenie inflacji – mówi dr Furgacz. -Nie możemy zakładać nawet tego, że nie będzie problemów z zakupem żywności. Rolnik żeby wyprodukować żywność potrzebuje paliwa do traktorów i kombajnów oraz nawozów, wyrabianych najczęściej z azotu pozyskiwanego z gazu ziemnego. Jeśli nie ma nawozów, to plony będą znacznie niższe lub jeśli nawozy będą droższe, to żywność też będzie proporcjonalnie droższa. W warunkach wielkich mobilizacji I i II światowej problemem od pewnego momentu stawał się nawet brak rąk do pracy na polu, bo mężczyźni ze wsi zamiast do pracy w polu byli wysyłani na front. Jeszcze nie jesteśmy w tym punkcie, ale nawet i z taką ewentualnością niektóre państwa świata mogą potencjalnie się liczyć za kilka lat.
-Pamiętajmy też, że historia uczy nas jednoznacznie, iżw warunkach wojny rośnie inflacja, zwłaszcza w warunkach wielkiej wojny rośnie inflacja. Ma ona charakter podwójny: z jednej strony monetarny (szalony dodruk pieniądza przez rządyi banki centralne), z drugiej jest spowodowana niszczeniem gospodarki, przemysłu, infrastruktury, co zmniejsza zdolności produkcyjne i ogólną podaż szerokiego asortymentu dóbr – przestrzega dr Furgacz. W obecnych czasach każdy człowiek powinien na wszelki wypadek zgromadzić u siebie w piwnicy zapasy żywności zdatnej do długotrwałego przechowywania – ryżów, kaszy, konserw, miodów, itp. Miej nadzieję na najlepsze, ale szykuj się na najgorsze– radzi dr Furgacz.
To wszystko pokazuje, że świat zmienia się na naszych oczach i to diametralnie, a przeobrażenia w systemie zarządzania logistyką i łańcuchami dostaw korporacyjnych przyspieszyła pandemia COVID-19. Wojny jeszcze bardziej te zmiany przyspieszą.
PUSTY DZBAN 11:54, 04.03.2026
Ach ta nasza Wyższa Szkoła......Płukania wiśni. Kwit ,wykształcenie za....inny kwit.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ostrowiecka.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Świat zmienia się na naszych oczach
Ach ta nasza Wyższa Szkoła......Płukania wiśni. Kwit ,wykształcenie za....inny kwit.
PUSTY DZBAN
11:54, 2026-03-04
W sobotę starcie z Wiślanami Skawina
Mecz odbył sie w sobotę. A u was dalej nic o nim.
PUSTY DZBAN
20:38, 2026-03-03
Z Konwentu Powiatów w Pińczowie
Każde Województwo składa się z powiatów a nie samego miasta wojewódzkiego zatem trzeba energicznie,skutecznie i solidarnie wymuszać na władzach województwa równość i solidarność wszystkich podmiotów organizacji terytorialnej.Powyższe kieruję w stronę miasta Kielce żeby wiedzieli że w mniejszych miejscowościach też żyją i chorują ludzie,tacy sami jak mieszkańcy Kielc które to chcą mieć wszystko,wszystko co najlepsze.
z tej ziemi
14:15, 2026-03-02
Pięści ze stali
Ok
Ok
12:42, 2026-03-02