Ciekawi ludzie

Zamknij

Dodaj komentarz

Być strażakiem to zaszczyt, ale i powołanie

Wiesław Rogala Wiesław Rogala 12:30, 25.05.2026 Aktualizacja: 12:32, 25.05.2026
Skomentuj Być strażakiem to zaszczyt, ale i powołanie

Zdarzyło się, że jako młody aspirant brał udział w gaszeniu pożaru szatni wewnątrz hali produkującej podzespoły do statków. W trakcie prowadzonych działań gaśniczych w hali wybuchła duża, 33-kilogramowa butla z gazem propan –butan. Wybuch był potworny, a huk nie do opisania. Dość powiedzieć, że od tamtego momentu ma nieznaczny ubytek słuchu. Nie wyklucza to go ze służby. Na szczęście nikomu, poza drobnymi poparzeniami, nic złego się wówczas nie stało.

A jednak strażak

Sylwester Kochanowicz urodził się w Krakowie. Od lat dziecięcych mieszka na osiedlu Wielowieś w Tarnobrzegu. Po ukończeniu Szkoły Podstawowej Nr 8 w Tarnobrzegu uczył się w Zespole Szkół im. Gen. Władysława Sikorskiego w Stalowej Woli. Jest to szkoła, popularnie zwana Pod Basenem, która w tym czasie otworzyła jedną z pierwszych klas mundurowychw Polsce.

Mundur robił na nim wrażenie już od dzieciństwa i swoje plany życiowe wiązał ze służbą Ojczyźnie. Wtedy jednakże myślał przede wszystkim o służbie wojskowej, a nie o strażackiej.

-Wybrałem klasę mundurową w Stalowej Woli, aby te swoje marzenia móc zmaterializować -mówi. Wyglądało to trochę inaczej niż obecnie, bo klasy mundurowe dopiero startowały. W programie były cztery dni zajęć w szkole i jeden – w każdy piątek – na terenie Jednostki Wojskowej w Nisku. Każdy rok nauki kończył się obozem szkoleniowo –wypoczynkowym. W założeniu, na zakończenie nauki, absolwenci mieli otrzymywać pierwszy stopień podoficerski. Szkoła ta miała przygotowywać młodych ludzi do pracy w wojsku.

Potem starał się o przyjęcie do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Na początku przeszedł pozytywnie specjalistyczne badania zdrowotne, a potem – mając orzeczenie komisji – miał przystąpić do egzaminów sprawnościowych. Niestety, nabór na pierwszy rok studiów w szkole oficerskiej został w 2004 roku odwołany.

--Szukając alternatywy, wybrałem Szkolę Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie –mówi. Pamiętam do dziś, że lista kandydatów przekraczała 1.200 osób. Z zaliczeniem testów sprawnościowych nie miałem żadnego problemu, bo jeszcze będąc w szkole średniej trenowałem biegi w Klubie Witar w Tarnobrzegu. Potem zostało około czterystu chętnych do zdawania egzaminu z chemii i fizyki. Miejsc było 100, co oznaczało, że na początku było dwunastu chętnych na jedno miejsce, a potem już tylko czterech.

Kiedy już było po wszystkim, otrzymał wiadomość, że jednak na początku października odbędzie się egzamin do szkoły oficerskiej we Wrocławiu. Wiadomość tę otrzymał pod koniec sierpnia. Należało jeszcze raz złożyć komplet dokumentów, a tymczasem nauka w szkole aspirantów zaczynała się we wrześniu. Nie była to dla niego łatwa decyzja, ale wybrał szkołę aspirancką strażacką i nie żałuje tej swojej decyzji.

-Dzienna szkoła aspirancka trwała dwa lata, a po jej ukończeniu podjąłem służbę jako zawodowy strażak -dodaje.

W 2006 roku został skierowany do Gdańska, gdzie pełnił służbę w Jednostce Ratowniczo –Gaśniczej Nr 2, obejmującej część miasta Gdańska od strony Warszawy. Praca była wymagająca, ale ciekawa. Mieli około dwóch tysięcy zdarzeń w ciągu roku. Dla nich oznaczało to tyle, że praktycznie nie było służby, podczas której nie było jakiegoś wyjazdu.

-Rozpoczynając służbę napisałem raport do Komendanta Miejskiego PSP w Gdańsku o wyrażenie zgody na rozpoczęcie przeze mnie studiów zaocznychw Szkole Głównej Służby Pożarnictwa w Warszawie –mówi Sylwester Kochanowicz. Komendant zgodził się, stąd też rozpocząłem 4-letnie studia zaoczne. Studia ukończyłem w 2010 roku i otrzymałem stopień młodszego kapitana.

Młodszy kapitan to pierwszy stopień oficerski w korpusie pożarnictwa. Kolejne wyższe stopnie w hierarchii strażackiej to kapitan, starszy kapitan, młodszy brygadier, brygadier, starszy brygadier.

Od 2010 roku pracował na stanowisku dowódcy zmiany w JRG Nr 2 w Gdańsku.

-Kolejny 2011 rok był dla mnie szczególny, gdyż urodził mi się syn Szymon –mówi. Pracowałem wówczas w Trójmieście i wraz z żoną i synem mieszkaliśmy w kwaterze tymczasowej przy Komendzie Miejskiej PSP w Sopocie.

Rodzina stanęła przed dylematem: zostają w Trójmieście, co oznaczało wzięcie kredytu i kupno mieszkania, albo szukają dla siebie miejsca na południu Polski. Ze znalezieniem pracy nie było problemu, on był strażakiem, a jego żona ratownikiem medycznym.

Powrót na południe

W 2012 roku Sylwester Kochanowicz rozpoczął służbę w Komendzie Powiatowej PSP w Kazimierzy Wielkiej. W 2013 przeniósł się do Komendy Powiatowej PSP w Sandomierzu, gdzie pracował do 2017 roku. Zajmował tam kolejno stanowiska: dowódcy zastępu, dowódcy zmiany, dowódcy jednostki.

-Od sierpnia 2017 roku zacząłem służbę w Komendzie Powiatowej PSP w Opatowie -mówi. Tym razem pełniłem służbę na stanowisku dowódcy Jednostki Ratowniczo -Gaśniczej. W grudniu 2017 roku zostałem powołany na stanowisko Komendanta Powiatowego PSP w Opatowie.

Sylwester Kochanowicz mówi, że bycie strażakiem to zaszczytna służba.

-Nawet pracując w systemie 8-godzinnym, jak obecnie, nie mówię w domu, że idę do pracy, ale że idę na służbę –mówi Komendant Powiatowy PSP w Opatowie, Sylwester Kochanowicz. Praca w Państwowej Straży Pożarnej zawsze jest służbą, a nie pracą i to bez względu na to, w jakim systemie jest wykonywana. Owszem, dla każdego, kto ma na utrzymaniu rodzinę, w tym dzieci, ważne jest wynagrodzenie. Jednak służąc w komendzie lub jednostce straży pożarnej, człowiek służy często znacznie ponad tzw. wymiarowy czas pracy. Chcąc być dobrym strażakiem, trzeba mieć to na uwadze.

O tym, czy ktoś jest dobrym strażakiem, czy nie decydują inni ludzie, w tym przełożeni, a nie ona sam. Ocenie podlega sposób pełnienia służby, widoczne postępy, a także zgranie z zespołem podczas ćwiczeń i akcji ratowniczych.

-Ja – mimo upływu lat – właśnie tak podchodzę do swojej służby i zadań, które każdego dnia stawia przede mną codzienne życie –mówi komendant. Wracając do domu po służbie, chcę mieć w pamięci taki moment lub sytuację, która przyniosła mi satysfakcję i o której z radością opowiem żonie i dzieciom.

W tym zawodzie potrzeba mocnego charakteru, ale też nie sposób być człowiekiem pozbawionym empatii zwłaszcza na krzywdę ludzką. W pożarach ludzie tracą nie tylko mienie, ale czasem zdrowie i nawet życie.

-Nie sposób im nie współczuć ani nie okazać szacunku dla ich bólu -mówi. Obojętność jest rzeczą zła, nie da się jej potem zatuszować. Czasem drobny gest, jakieś dobrze dobrane do sytuacji słowo, potrafi ukoić wiele żalu.Z drugiej strony trzeba, będąc przełożonym, dobrze kierować swoim zespołem. Zdrowie i życie strażaków także bywa zagrożone i nie wolno nim szafować. Działania zespołów strażackich muszą być zawsze w 100 procentach profesjonalne. Od swoich podwładnych wymagam, aby zawsze dawali z siebie 100 procent, działając zgodnie z posiadaną wiedzą i nabytymi umiejętnościami oraz własnymi możliwościami.

Służba strażacka to praca w zespole. Żaden strażak nie pracuje sam podczas działań \ratowniczych. Zawsze pracują co najmniej w rotach czyli w dwuosobowych zespołach. Muszą polegać na sobie i mieć do siebie pełne zaufanie.

-Jak dana zmiana dobrze funkcjonuje, to dojeżdżając do trudnego zadania, obecny na miejscu dowódca nie musi wskazywać indywidualnie każdemu strażakowi, co konkretnie ma wykonywać –mówi komendant. Członkowie zespołu doskonale się rozumieją i po opuszczeniu wozu, robią dokładnie to, co do nich należy. Jedni idą do spraw medycznych, a inni do zabezpieczenia miejsca zdarzenia.

Sylwester Kochanowicz brał udział w zdarzeniu, w którym wypadkowi ulegli strażacy. Byli to koledzy, z którymi kiedyś pracował.

-Ich obrażenia nie były zbyt poważne, ale muszę przyznać, że zrobiło to na mnie wielkie wrażenie -opowiada. Jednak strażacy, gdy sami ulegną kontuzji lub odniosą obrażenia, to doskonale wiedzą, jak trzeba się zachować i na jaką pomoc mogą liczyć. Nie jest to doznanie porównywalne z tym, gdy nieszczęście dotyka członka najbliższej rodziny, ale nikomu czegoś takiego nie życzę.

Będzie nowa komenda

Sylwester Kochanowicz mówi, że strażacy pracują w jednej państwowej straży pożarnej, jednak pewne różnice między .jednostkami, np. jednostką działającą na terenie dużego Gdańska, czy małego miasta jak Opatów, jest zauważalna.

-Nawet w różnych miejscach województwa świętokrzyskiego służba strażacka jest nieco inna, ma swoją specyfikę –mówi komendant S. Kochanowicz. Powiat opatowski ma charakter typowo rolniczy. U nas nie ma problemu pożaru traw. Dla przykładu w minionym roku w powiecie sandomierskim czy staszowskim zanotowano około dwustu pięćdziesięciu, trzystu takich pożarów. Na naszym terenie w ostatnich latach było ich jakieś dwadzieścia, a w porywach pięćdziesiąt. Powiat opatowski to są głównie uprawy rolne w wysokiej kulturze upraw, terenów trawiastych zaś jest jak na lekarstwo. Jeśli są pożary traw to raczej na terenie, przez który przepływa Wisła.

Za to powiat opatowski ma najdłuższą po powiecie kieleckim sieć dróg krajowych w naszym województwie, stąd też odnotowuje się sporą ilość zdarzeń drogowych. Na drodze krajowej nr 9, 74 i 79 oraz na drodze wojewódzkiej ruch jest spory.Zdarzają się wypadki z udziałem pojazdów rolniczych jak traktory czy kombajny. Wszystkich ofiar śmiertelnych, przy których udział brali strażacy, odnotowuje sie rocznie około dwudziestu.

Jeśli chodzi o inne zdarzenia to odnotowuje się sporo pożarów sadzy zwłaszcza w okresie jesienno –zimowym. Zdarzają się pożary w budynków mieszkalnych i zabudowań gospodarczych. Latem zdarzają się pożary zboża czy pożary ściernisk.

Opatowska jednostka dysponuje stosunkowo nowym sprzętem ratowniczym. Samochody ratowniczo –gaśnicze są w wieku poniżej dziesięciu lat. Najnowszy to dwuletni ciężki samochód ratowniczy. Co roku jednostka wzbogaca się o jakiś nowoczesny sprzęt. W ubiegłym roku ze środków ochrony ludności zakupili elektryczny zestaw narzędzi hydraulicznych. W sposób znaczący zwiększa to ich możliwości, jak i skraca czas podjęcia interwencji.

Nie sposób nie zauważyć, że opatowscy strażacy mają problem z częścią magazynowo –garażową. Dysponują zbyt małą ilością pomieszczeń, a poza tym funkcjonują na terenie, który nie należy do Państwowej Straży Pożarnej.

-Jest nadzieja na poprawę –mówi komendant Sylwester Kochanowicz. Zostaliśmy jako komenda wpisani w ustawę modernizacyjną na lata 2026 -2029. Lada chwila zostanie ogłoszony przetarg na projekt nowej Komendy Powiatowej PSP w Opatowie. Nowa komenda powstanie w nowym miejscu, choć na terenie Opatowa. Inwestycja powinna być zrealizowana w okresie czterech, pięciu lat. Będzie to nowoczesny obiekt, dostosowany do potrzeb XXI wieku.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ostrowiecka.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%