Tragedia po pasterce. Czy sprawca wypadku prowadząc mazdę nie widział na jedno oko?

Dla wiernych, którzy po pasterce opuszczali sanktuarium na os. Ogrody, wypadek, jaki się wydarzył w dniu 25 grudnia 2017 r. na przejściu dla pieszych, był niesamowitym, strasznym przeżyciem.
Jedna z kobiet zginęła, a druga odniosła poważne rany. Cud, że nikt więcej nie zginął, ani nie od niósł obrażeń, bo pieszych było na pasach jak mrówek.
Wyszły z kościoła
W dniu 8 sierpnia 2018 r. przed Sądem Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim rozpoczął się proces w sprawie tragicznego wypadku na ulicy Polnej. W wigilijną noc po pasterce zginęła 75- latka, a 58-latka odniosła obrażenia ciała. Według śledczych, kierowca Mateusz Z. przyznał się do winy, choć nie od razu.
-Mateusz Z., kierujący samochodem osobowym marki Mazda, potrącił przechodzące przez oznakowane przejście dla pieszych dwie ostrowczanki –mówi prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Rejonowej w Ostrowcu Świętokrzyskim. Obie kobiety chwilę wcześniej wyszły po pasterce z kościoła.
Mateusz Z. nie pozostał na miejscu wypadku, lecz odjechał. Kobiety zostały przewiezione do szpitala. Po niespełna dwóch godzinach do ostrowieckiej komendy zgłosił się 23–letni właściciel mazdy. Mężczyzna początkowo zaprzeczał, aby to on kierował autem i potrącił kobiety. Policjanci jednak nie uwierzyli w jego wersję i zatrzymali go. W chwili zatrzymania 23-latek był nietrzeźwy, miał ponad promil alkoholu w organizmie. Po upływie kilku kolejnych godzin w miejscowości Przyborów został odnaleziony samochód, który posiadał uszkodzenia świadczące o tym, iż brał udział w zdarzeniu drogowym.
-Mateusz Z. usłyszał zarzuty: spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz ucieczki z miejsca zdarzenia, do których się przyznał –dodaje prokurator Daniel Prokopowicz. Sprawca, który w chwili zdarzenia był nietrzeźwy (1,1 promila alkoholu we krwi), nie dostosował prędkości oraz sposobu jazdy do warunków drogowych, nie obserwował należycie jezdni i doprowadził do potrącenia dwóch kobiet prawidłowo przechodzących na pasach przez jezdnię. Jedna z nich zmarła, a druga odniosła poważne obrażenia ciała. Po wypadku kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia.
W dniu 8 czerwca 2018 r. prokurator skierował do Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim akt oskarżenia w tej sprawie. Oskarżony został tymczasowo aresztowany przez Sąd, za zarzucany mu czyn grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Próbowali zatrzymać kierowcę mazdy
W dniu 23 września 2018 r. zeznawało czworo świadków. Dwaj z nich widzieli ten straszny wypadek i wraz z innymi próbowali zatrzymać kierującego mazdą.
-Byłem świadkiem potrącenia na pasach dwóch kobiet przez mazdę 626 –zeznał Łukasz S. Wypadek miał miejsce tuż po pasterce na ul. Polnej w Ostrowcu Świętokrzyskim. Siedziałem w aucie zaparkowanym jakieś dziesięć metrów od miejsca wypadku.


Wydaje mi się, że kierowca mazdy zbyt późno zaczął hamować i z impetem uderzył w pieszych, których było pełno na pasach po obu stronach wysepki. Jechał od strony Urzędu Skarbowego i uderzył w osoby, które były blisko wysepki – prawie opuściły pasy.
Świadek powiedział, że wszystko działo się tak szybko, że nie był w stanie wszystkiego dokładnie zapamiętać. Początkowo myślał, że mazda uderzyła tylko w jedną osobę, potem przekonał się naocznie, że w dwie.
-Mazda zatrzymała się na chwilę, po czym kierowca cofnął i jadąc pomiędzy ludźmi, próbującymi go zatrzymać, przejechał na drugą stronę wysepki i jadąc pod prąd ruszył w kierunku świateł przy ulicy Chrzanowskiego – zeznał świadek. Jakiś pan biegł przede mną za tym samochodem, a wszyscy krzyczeli. Starałem się zapamiętać numery rejestracyjne tego pojazdu. Wiem, że mazda była koloru niebieskiego.
Odpowiadając na pytania sędziego, prokuratora i obrońców świadek powiedział, że miejsce wypadku było oświetlone przez lampy uliczne. W jego ocenie kierowca mazdy zaczął hamować dopiero jakieś dwadzieścia metrów przed przejściem dla pieszych, Jechał zbyt szybko, więc nie był w stanie zahamować ani uniknąć wypadku, gdyż piesi znajdowali się na pasach po obu stronach wysepki.
Kolejny świadek, Bartłomiej S. znajdował się jakieś pięć metrów od pasów dla pieszych, gdy doszło do wypadku. Po wyjściu z kościoła oczekiwał na brata i rodziców.
-Mazda jechała w stronę Rosoch –zeznał świadek. Wydawało mi się, że kierowca jechał zbyt szybko, bo nie zatrzymał się przed przejściem, lecz uderzył w grupę przechodzących po pasach ludzi. W ogóle nie słyszałem, żeby hamował. Jedna z pieszych przeleciała przez maskę jego auta i bezwładnie upadła na jezdnię już za wysepką. Kiedy po potrąceniu dwóch kobiet kierowca mazdy próbował odjechać, drogę zajechał mu opel wyjeżdżający od strony kościoła. Ten jednak przejechał na drogą stronę wysepki i przeciskając się pomiędzy ludźmi oddalił się – jadąc pod prąd – w kierunku ul. Chrzanowskiego.
Świadek znalazł się w grupie sześciu osób, które próbowały zatrzymać kierowcę mazdy. -Przede mną biegł pan, który próbował dosięgnąć klamki drzwi kierowcy i je otworzyć, ale mu się to nie udało –dodał świadek. Niestety, nie widziałem kierowcy, bo boczne szyby miał zaparowane.
Tajemnicza grupa
Wujek oskarżonego, a także jego matka mogli skorzystać z prawa do odmowy składania zeznań jako osoby najbliższe, ale zeznawali.
-Brałem udział w Wigilii razem z oskarżonym i jego matką –zeznał świadek. Ok. 23.30 wróciłem do siebie. Auto mojego siostrzeńca stało wówczas przed blokiem. Ok. godz. 2 w nocy przyszła do mnie jego matka. Powiedziała, że byli u niej policjanci, a auto Mateusza brało udział w wypadku. Po jakimś czasie zjawił się u mnie także Mateusz. Przeraziłem się, jak go zobaczyłem. Świadek zeznał, że Mateusz cały był ubłocony, miał zakrwawioną twarz, porozbijaną głowę, a na rękach siniaki.
-Powiedział, że został napadnięty na Stawkach przez dużą grupę młodych osób i że ukradli mu telefon, a on ocknął się leżąc w kałuży błota –dodał świadek. Miał podbite, opuchnięte i zakrwawione lewe oko. Mówił, że jest mu niedobrze.
Matka oskarżonego zeznała, że o wypadku z udziałem samochodu, który jej syn jakieś dwa, trzy tygodnie wcześniej zakupił, dowiedziała się od policjantów, którzy przyszli do jej domu w nocy. Natychmiast próbowała dodzwonić się do syna, ale jego telefon milczał. Kiedy policjanci odjechali, wraz ze swym partnerem udała się do brata. I właśnie tam, ok. godz. 3 w nocy, spotkała swego syna.
-Cały był zakrwawiony, obity, a z oka lała mu się krew –zeznała w sądzie. Mówił, że został pobity i okradziony przez dużą grupę osób. Skradli mu telefon i pieniądze. Gdy powiedziałam synowi, że byli u mnie policjanci, kazał mi zatelefonować na policję. Oboje rozmawialiśmy z oficerem dyżurnym, a potem zawiozłam syna na komendę.
Nowy termin
Postępowanie dowodowe jest w toku. Sąd będzie badał wszystkie okoliczności tej wstrząsającej sprawy. Także wątek, dotyczący pobicia kierowcy mazdy. Chodzi o to, czy rzeczywiście oskarżony został pobity przed wypadkiem przez tajemniczą grupę młodych ludzi, a potem jechał autem, mając ograniczoną możliwość widzenia, czy też może jest to tylko jego linia obrony? Prokuratura tak właśnie uważa.

Rozprawa została odroczona na kolejny termin.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Tragedia po pasterce. Czy sprawca wypadku prowadząc mazdę nie widział na jedno oko?

  • 17 października 2018 at 17:17
    Permalink

    To ogromna tragedia. Niestety nalezy sie spodziewac, ze podobnych wypadkow bedzie wiecej. Prawie codziennie widze jak kierowcy zachowuja sie na ulicach. Nie zachowuja ostroznosci przed przejsciem dla pieszych. Czesto przejezdzaja przez nie w momencie, kiedy pieszy jest juz na pasach. To szczegolnie kretynskie zachowanie. Nie zatrzyma sie taki nawet w przypadki, kiedy 20 metrow dalej jest skrzyzowanie, pali sie wlasnie czerwone swiatlo i czekac bedzie musial kretyn bez wzgledu na to ze wlasnie przemknal przez przejscie. Z moich obserwacji wynika, ze tylko ok. 5% kierowcow cechuje wysoka kultara, nie sa sfrustrowani, chorzy na oczy czy inne przypadlosci. Tylko 5% kierowcow zatrzyma sie przed przejsciem widzac zblizajacego sie przechodnia. To jest wyznacznik naszej kultury. W powiazaniu z tym, ze pobudowano w miescie “autostrady”, niepotrzebnie rozszerzono ulice, tworzac kilka pasow do jazdy w jednym kierunku, bedziemy zbierac krwawe żniwa. Nie potrzeba w srodku miasta budowac “autostrad” dla szalencow, umozliwiajacych im szybka jazde. Waskie jezdnie z wyspami dla przechodniow w wielu miejscach spelniaja swoje zadania w centrach miast. ZA TRAGEDIE OPROCZ TEGO SZALENCA ODPOWIADA PROJEKTANT DROGI I SAMORZAD (inwestor), KTORY W TEN SPOSOB WIDZI ROZWOJ MIASTA I PROMUJE POSZERZANIE ULIC. Tak, tak – prezydenci, radni jestescie odpowiedzialni, choc nawet przez mysl wam to nie przeszlo. Nie przypadkowo do tragedii doszlo zaraz po udostepnieniu “autostrady” dla szalenca-kretyna. Dajecie mordercy noz do reki.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *