126-minutowy bój siatkarek KSZO! Z Kalisza przywożą punkt

Liga Siatkówki Kobiet. *MKS Kalisz – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 3:2 (24:26, 26:24, 25:22, 23:25, 15:10).

MKS: Budzoń 2, Strózik 19, Cygan 5, Kecman 22, Lazic 15, Janicka 15, Kulig (libero) oraz Sobolewska, Wańczyk 2, Andrzejczak.  Trener: Mariusz Wiktorowicz.

KSZO: Geyko 3, Wojtowicz 14, Miros 14, Słonecka 11, Trach 10, Dorsman 17, Kucińska (libero) oraz Zaczkiewicz, Wołoszyn, Oktaba, Grzechnik. Trener: Frantisek Bockay.

MVP: Ewelina Janicka.

Sędziowały: Anna Banaś – Agnieszka Michlic.

Widzów: 2018.

Świetna zagrywka Geyko dała nam w I secie prowadzenie 4:1. Później co prawda gra się wyrównała, ale przy ponownej zagrywce naszej rozgrywającej KSZO objął prowadzenie 14:11 i o czas poprosił trener MKS. O drugą przerwę szkoleniowiec z Kalisza poprosił, gdy KSZO prowadził 18:15. Kaliszanki zmniejszyły straty do jednego punktu, ale szybko nasza drużyna znów wyszła na trzypunktowe prowadzenie 20:17. Pojawienie się jednak na zagrywce Andrzejczak mocno skomplikowało naszą grę, zrobiło się 20:19 i teraz o czas poprosił nasz szkoleniowiec. MKS doprowadził do remisu 20:20, a wkrótce wyszedł na prowadzenie. KSZO przegrywał 21:22. Przy stanie 23:23 emocje sięgały zenitu.  Po podwójnej zmianie z Wańczyk i Sobolewską zrobiło się 24:24, ale ciężar gry na przewagi lepiej udźwignęły ostrowczanki, które po ataku Justyny Wojtowicz – najskuteczniejszej naszej zawodniczki w inaugurującej mecz partii (5 pkt.) – i bloku Pauli Słoneckiej, objęły prowadzenie w meczu.

Druga partia rozpoczęła się od prowadzenia KSZO 2:0, ale kaliszanki nie dawały za wygraną i pomarańczowo – czarne przegrywały najpierw 4:5, a później 5:8, 6:9, 7:10 i 9:13 po czym słowacki szkoleniowiec KSZO skorzystał z przerwy w grze na żądanie. Przy stanie 10:13 na placu gry pojawiła się Agnieszka Wołoszyn, ale MKS cały czas posiadał kilkupunktową przewagę. Przy zagrywce Svietłany Dorsman udało nam się jednak doprowadzić do remisu 16:16 i gra znów zaczęła nabierać rumieńców. Kiedy wydawało się, że już nasza gra wraca na właściwie tory kaliszanki ponownie objęły dwupunktowe prowadzenie i znów trener Bockay poprosił o przerwę w grze. Pomogła, bo po chwili było 20:20 i to teraz kaliszanki skorzystały z czasu. Ponownie zanosiło się na długi set. Nasz zespół prowadził 22:21 i 23:22, ale rywalki wyrównywały stan partii. Trener Wiktorowicz rotował składem. Tak, jak w I secie doszło do gry na przewagi, a KSZO miał piłkę setową w górze. Po błędzie Wojtowicz  w ataku zrobiło się jednak 24:25, a po ataku Cygan 24:26 i w ten sposób MKS wyrównał stan meczu na 1:1. W tej partii najskuteczniejszą naszą siatkarką była z 6 pkt. Svetłana Dorsman.

Dwa sety toczyły się aż 56 minut… i wszyscy zastanawiali się, jaki będzie przebieg następnych. W III secie po atakach Anny Miros i Pauli Słoneckiej oraz asie serwisowym Justyny Wojtowicz KSZO objął prowadzenie 5:2. Rywalki myliły się w ataku, a zwłaszcza Kecman, co pozwoliło nam podwyższyć prowadzenie do stanu 8:4 i utrzymywać kilkupunktowe prowadzenie dzięki skutecznym atakom Anastasii Trach. Było 10:8, 11:9, a po skutecznie wykorzystanych szansach Justyny Wojtowicz i Anny Miros już 14:10 i trener Wiktorowicz poprosił o czas dla zespołu kaliskiego. Rozpędzony KSZO prowadził już jednak 18:13. Zastanawialiśmy się, czy tym razem ostrowczanki dowiozą bezpieczną przewagę do końca partii, ale kaliszanki – w co trudno uwierzyć – w jednym ustawieniu doprowadziły do remisu 18:18. Od stanu 20:20 mogliśmy się spodziewać wszystkiego. Dwa kolejne punkty zdobył KSZO, ale po chwili przegrywał 22:23 i sytuację czasem ratował trener Bockay! Niestety, nasza mająca w tej fazie gry problemy z odbiorem zagrywki nasza drużyna znów nie wykorzystała szansy w końcówce i przegrywała w meczu 1:2.

 

W czwartym secie KSZO walczył więc o utrzymanie się w meczu i o co najmniej 1 pkt.. Toczyła się w miarę wyrównana gra, ale przy błędach własnych cały czas nasz zespół przegrywał: 4:7, 6:9,  8:11 i 10:13, 12:15. Cały czas liczyliśmy na przełamanie zespołu i powrót do lepszej gry, ale ostrowczankom udawało się zbliżyć do rywalek tylko na dwa oczka. Po wprowadzeniu Emilii Oktaby na podwyższenie bloku było już tylko 15:16, ale zaraz wszystko wróciło do normy i KSZO przegrywał 16:19. Przy tym wyniku trener Bockay skorzystał z drugiej przerwy na żądanie. Było już nawet 16:21, ale zdekoncentrowane kaliszanki zaczęły się gubić i KSZO przegrywał już tylko 21:22, a wkrótce – po asie serwisowym Justyny Wojtowicz i bloku Anny Miros – wyszedł na prowadzenie 24:23. Svietłana Dorsman skutecznym atakiem zakończyła seta i mieliśmy tie-break!

Piaty set zaczął się niespecjalnie, bo przegrywaliśmy – po ataku Strózik, bloku Janickiej i będzie Justyny Wojtowicz – aż 0:3! Zaraz jednak było już tylko 3:4, ale nasz zespół kompletnie stanął i zrobiło się najpierw 4:8, a później 4:10… Szanse na wygraną więc uciekły, a kaliszanki tym razem nie dały naszemu zespołowi, który jednak kilka punktów w końcówce odrobił, okazji do tryumfowania.

Jesteśmy po sporej dawce siatkarskiego horroru. Z jednej strony wywalczony punkt cieszy, ale szkoda straconej szansy na pierwsze w sezonie wyjazdowe zwycięstwo.

 

Frantisek Bockay, trener KSZO: -Dziś nie był to idealny dzień, ale walczyliśmy. Popełniliśmy wiele błędów serwisowych i nie graliśmy dobrze w obronie. Mimo to, pokazaliśmy wielką wolę walki w czwartym secie, który wygraliśmy i doprowadziliśmy do tie-breaka. Myślę, że w Kaliszu w tym roku nikomu nie będzie się łatwo grało. W ostatecznym rozrachunku zdobyliśmy jeden punkt, chociaż przykro nam, bo mogło być ich więcej. Będziemy pracować nad naszym systemem gry. Musimy być bardziej konsekwentni w działaniach obronnych i będzie to dla nas decydujące. Wiemy, że to dopiero początek, ale chcemy walczyć i wygrywać.

 

 

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

5 thoughts on “126-minutowy bój siatkarek KSZO! Z Kalisza przywożą punkt

  • 14 listopada 2018 at 21:12
    Permalink

    Niewiele brakowała a mogliśmy wygrać to spotkanie za 3 punkty jak i również przegrać za 0. Mimo wszystko brawo za walkę!!!

    Reply
  • 14 listopada 2018 at 21:30
    Permalink

    Można się czuć rozczarowanym tylko jeden punkt z praktycznie najsłabszą drużyną ligi to jak na nasze aspiracje trochę mało .

    Reply
  • 14 listopada 2018 at 22:06
    Permalink

    Dokładnie jestem tego samego zdania co poprzednicy. Jak nie z Kaliszem to z kim mamy wygrywać?
    Ze słabszą drużyną już nie zagramy bo nie ma!!!
    A tak wogóle czy ktoś może wie kiedy do gry wróci Olga???

    Reply
    • 14 listopada 2018 at 22:37
      Permalink

      Kalisz o dziwo bardzo dobrze gra, przed sezonem myślałem, że ta drużyna będzie do bicia, a tu proszę. Racja zgadzam się tutaj, że jak nie z Kaliszem to z kim, ale proszę zwrócić uwagę, że mogliśmy również przyjechać z niczym!!!

      Reply
  • 15 listopada 2018 at 15:24
    Permalink

    Wszystko pięknie ale jak nie z Kalisza to niby z skąd z Łodzi:( a moze z Polic ?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *