W Wielkanoc w kuchni rządzi babcia z tatą. My z mamą zajmiemy się sprzątaniem i dekorowaniem

Aktorka Michalina Sosna nie wyobraża sobie, by Wielkanoc spędzić w innym miejscu niż rodzinny dom. Lubi ten wyjątkowy przedświąteczny klimat, gruntowne porządki, przygotowywanie dekoracji i święconki. Kuchnia natomiast to królestwo babci i taty, którzy raczej nie lubią nowości. Przede wszystkim stawiają na sprawdzone przepisy i tradycyjne potrawy.
– Na szczęście mam tak pracę ułożoną, że na Wielkanoc mogę pojechać w rodzinne strony, czyli na Górny Śląsk. Będę ogarniać dom, mam nadzieję, że będę też pomagać w wypiekach, choć w kuchni zazwyczaj rządzi babcia z tatą, więc czasem nie warto wtrącać im się między pieczenie a dekorowanie i przygotowywanie potraw, bo oni to wiedzą najlepiej. Nie można też wprowadzać żadnych nowinek. My z mamą staramy się coś przemycić, ale z tym jest trudno. Moja babcia ma już swój wiek, ma też swoje tradycje i to musi być tak, jak zawsze na święta bywało – mówi agencji Newseria Michalina Sosna, aktorka.

Na razie aktorka nie ma więc szansy, by przygotować i zaprezentować jakieś świąteczne danie według własnego pomysłu. Nie ukrywa jednak, że jest to jej na rękę, bo po pierwsze – potrawy babci są bardzo smaczne, a po drugie – ona sama nie ma zbyt dużo cierpliwości do garnków.
– Dużo osób twierdzi, że to, co gotuję czy jak już się skuszę na jakieś wypieki, to one są bardzo smaczne, aczkolwiek w kuchni to działam tak szybko, jednogarnkowo. Jak już muszę się wysilić, żeby zrobić jakąś wytrawną i taką lepszą potrawę, to mi to trochę zajmuje i trochę mi tego czasu szkoda. Wolę sprzątać – mówi Michalina Sosna.
Podział obowiązków w rodzinie jest więc bardzo wyraźny, każdy ma określoną rolę do spełnienia i dzięki temu wszyscy wiedzą, co mają robić.
– My z mamą staramy się wysprzątać i przygotować dom na tę okazję. Dekorujemy i zajmujemy się wszystkim właśnie od tej strony – mówi Michalina Sosna.
Michalina Sosna przyznaje, że bardzo lubi też przygotowywać okolicznościowe dekoracje i malować pisanki. Jest dumna z tego, że w jej domu rodzinnym kultywuje się wielowiekowe tradycje.
– Od wielu, wielu lat u nas w rodzinie jest taka tradycja, że robimy palmy na Niedzielę Palmową. Nieco różnią się one od tych w stolicy, nie są kolorowe, natomiast są zielone, mają sosnę turecką i inne rośliny, które dają niesamowity aromat i niesamowicie pachną potem w domu. Taka palma fantastycznie wygląda i mieszkańcy naszego miasteczka je uwielbiają, to jest taka tradycja kultywowana już od wielu lat w naszej rodzinie – mówi Michalina Sosna.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *