Gładka przegrana siatkarek KSZO, ale po walce w każdym secie…

Liga Siatkówki Kobiet. *Grot Budowlani Łódź – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 3:0 (25:23, 25:21, 25:23).

Budowlani Łódź: Cutura 15, Polańska 10, Kąkolewska 18, Twardowska 19, Vincourova, Grajber 4, Witkowska (libero) oraz Kędziora (libero), Polak, Muszyńska. Trener: Błażej Krzyształowicz.

KSZO Ostrowiec: KSZO: Stroiwąs 7, Miros 16, Skrzypkowska 5, Soter 8, Łyszkiewicz 11, Gryka 1, Pawliukowska (libero) oraz Szałankiewicz, Biedziak, Wańczyk 1. Trener: Adam Grabowski.

MVP: Agnieszka Kąkolewska.

Sędziowali: Mariusz Fiutek – Marcin Walerzak.

Widzów: 600.

Nasze siatkarki rozpoczęły mecz, delikatnie mówiąc, niespecjalnie… Przegrywały 1:6 i 3:8, ale zdołały się otrząsnąć i doprowadzić do remisu 13:13. Łodzianki od tego momentu prowadziły jednym, dwoma lub trzema punktami, ale przy stanie 22:21, 23:22 i 24:23 dla Budowlanych wszystko było jeszcze możliwe. W ostatniej akcji seta Magdalena Gryka przełożyła jednak ręce przez siatkę i łodzianki po 31 minutach gry w tej partii objęły prowadzenie w meczu.

Na początku II seta toczyła się niezwykle zacięta gra. Początkowo łodzianki prowadziły dwoma punktami 5:3 i 6:4 i mimo, iż ostrowczanki doprowadzały do remisu, to w końcu udało im się odskoczyć na przewagę 13:9, przy której trener Adam Grabowski skorzystał z przerwy na żądanie. Kiedy KSZO zaczął lepiej grać w obronie i wyprowadzać kontrataki, zmniejszył dystans do stanu 13:12. Teraz z kolei trener Budowlanych ratował sytuację czasem. KSZO zdołał doprowadzić do remisu po 13 i po 14, a po chwili nasze siatkarki objęły dwupunktowe prowadzenie 14:16 i 16:18. Wystarczył jednak moment, by znów na tablicy świetlnej był remis 18:18. Zastanawialiśmy, który z zespołów lepiej rozwiąże grę w końcówce seta? Niestety, gra ostrowczanek nie była bezbłędna i przegrywały już 18:22. Raz jeszcze zerwały się do odrabiania strat i przystanie 20:22 tliły się jeszcze nasze nadzieje, ale łodzianki grały swoje i na przerwę schodziły przy prowadzeniu 2:0. Tym razem II set trwał 27 minut.

W III secie przyszło nam więc grać o pozostanie w meczu. Zaczęło się obiecująco, bo było 2:4, a przy stanie 3:6 trener łodzianek przerwał grę na żądanie. Widocznie poskutkowała, bo Budowlane szybko doprowadziły do remisu 7:7. Zaczął się w tym momencie okres gry punkt za punkt, choć ostrowczanki zaczęły grać skuteczniej. Efekt? Było 9:11, 10:13, 12:14. Bardzo chcieliśmy się przekonać, czy nasz zespół potrafi utrzymać prowadzenia na dłuższym dystansie. Nabieraliśmy wiary, że tak, tym bardziej że było już 13:16. Trener Krzyształowicz poprosił w tym momencie już o drugi w tej partii czas dla swego zespołu. Łodzianki poprawiły grę i zrobiło się tylko 16:17, a po chwili był remis 18:18. Trener Grabowski zaordynował więc przerwę na żądanie i kiedy po raz kolejny KSZO wyszedł na dwupunktowe prowadzenie znów zanosiło się na emocjonującą końcówkę. Od remisu 20:20 emocje sięgały już zenitu. Nasz szkoleniowiec przy prowadzeniu Budowlanych 21:20 znów ratował się czasem, ale nie przyniosło to zmiany, bo rywalki odskoczyły na trzy punkty i znów nie dały się ograć w decydującym momencie seta. Od stanu 24:21 łodzianki miały trzy piłki meczowe w górze i przy trzeciej skończyły zawody po 29 min. walki w ostatniej partii. KSZO poległ więc w Łodzi gładkim 0:3, choć po twardej i nieustępliwej walce.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *