Marzenia Karola Szewczyka

Karolu, ostatni mecz sezonu w I lidze i ostatni twój mecz w barwach KSZO… To był szczególny dzień?
-Jak najbardziej – mówi Karol Szewczyk, były już bramkarz naszej drużyny szczypiorniaka, na co dzień wiceprezes KSZO ds. piłki ręcznej. -Chciałem po pierwsze, żebyśmy wygrali, a po drugie, żeby moja gra była dobra. Tak się stało, w czym zasługa kolegów, którzy mi w osiągnięciu tych celów pomogli.

DSC_9290
-Doskonale pamiętam, jak z Tomkiem Radowieckim wskrzeszaliście ligowy handball w Ostrowcu. Wtedy marzyliście o dobrym miejscu w II lidze, później o awansie do I ligi, a jeszcze później o jak najwyższym miejscu w rozgrywkach. Jakie marzenia masz teraz, już nie jako zawodnik, a prezes klubu?
-Kiedy zrodziła się myśl o reaktywowaniu w naszym mieście zespołu ligowego, nie wiedzieliśmy, jak to się wszystko potoczy. Nie brakowało nam jednak uporu i konsekwencji, dzięki którym doprowadziliśmy KSZO do tego miejsca, w którym jest. Doskonale pamiętam pierwszy sezon w II lidze, w którym zdobyliśmy tylko jeden punkt w meczu z kielecką Polonicą. Z sezonu na sezon rozwijaliśmy się zarówno, jako klub, jak i drużyna. Przełomowym momentem było chyba pozyskanie, dzięki prezesowi Zbigniewowi Goraździe, solidnego sponsora. Ostrowiecka Odlewnia była z nami na dobre i na złe i po pięciu latach po reaktywowaniu drużyny, awansowaliśmy na zaplecze Superligi. Niezapomniany był dwumecz barażowy z Zagłębiem Sosnowiec i awans do I ligi, w której wiedzie się nam różnie, ale ostatni sezon pokazał, że może być tylko lepiej. Życzę sobie tego, abyśmy okrzepli na dobrym poziomie w tej klasie rozgrywkowej. Stać nas na to, byśmy grali w czubie tabeli. Mamy najbardziej funkcjonalny i najładniejszy obiekt sportowy w tej lidze. Niewiele brakuje nam do stabilizacji finansowej.

????????????????????????????????????

No właśnie, jaka jest twoim zdaniem przyszłość drużyny?
-Ta najbliższa wiąże się z posykiwaniem sponsorów, co powinno zaowocować zbudowaniem zrównoważonego budżetu naszej sekcji. Wiem, do czego zmierza twoje pytanie. Odpowiem więc, że jeśli będą sponsorzy zainteresowani wspieraniem zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej, to jeśli nie zabraknie nam, jako całemu środowisku sportowemu chęci, to celem będzie awans do Superligi. Takie jest moje marzenie.
-Rozegrałeś wiele ważnych meczów w barwach KSZO. Któryś z nich specjalnie utkwił ci w pamięci?
-Na pewno ten w Sosnowcu, który dam nam awans do I ligi, ale i ten ostatni w minionym już sezonie, który był dla mnie, z racji zakończenia przygody z piłką ręczną, wyjątkowy, bo przecież nie mogłem wymarzyć sobie lepszego momentu, by pożegnać się, jako zawodnik, z ostrowiecką widownią. Pamiętam też pierwszy mecz z Żagwią Dzierżoniów w wówczas dwustopniowych barażach o awans do I ligi. Jechaliśmy na Dolny Śląsk z duszą na ramieniu, mocno skoncentrowani, ale niepewni swego. Jak wyszliśmy na parkiet, to zmietliśmy rywala, uwalniając wszystkie emocje. Za te wszystkie lata spędzone na boisku chciałbym podziękować wszystkim i każdemu z osobna, kto kibicował i wspierał nasz zespół.
-Dziękuję za rozmowę.

DSC_9287

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *