Ratownicy WOPR-u na wagę złota

Przyszło lato, ale zamiast o urokach nadmorskich plaż i kąpielisk pisze się i mówi głównie o problemach z zatrudnieniem ratowników.
Ośrodki nadmorskie walczą o ratowników, oferując im atrakcyjniejsze warunki płacowe. A kandydatów do pracy z roku na rok ubywa, bowiem ratownictwo wodne staje się coraz mniej atrakcyjne głównie z uwagi na niskie zarobki. Jeśli nic się nie zmieni, już za rok wiele kąpielisk będzie zamkniętych z braku ratowników.
Ruszyły wakacje, a wraz z nimi możliwość korzystania z wodnych akwenów. Z każdym rokiem w naszym regionie wzrasta liczba kąpielisk, w tym obiektów prywatnych. Zgodnie z przepisami prawa, aby kąpielisko mogło być otwarte, musi pracować na nim co najmniej trzech ratowników wodnych. W tym sezonie zarówno w kąpielisku Ośrodka Rekreacyjnego „Gutwin”, jak i na basenach „Rawszczyzna”, ten warunek jest spełniony. Jednak instruktorzy regionalnych ośrodków WOPR-u nie ukrywają, że w wielu miejscach jest problem z obsadą ratowniczą. Nie tylko na mniejszych akwenach, ale także w większych miastach, nawet w kąpieliskach nadmorskich. Ratownicy WOPR–u biją na alarm, jeśli nie pojawią się systemowe zamiany, za chwilę wiele akwenów wodnych będzie zamkniętych, gdyż nie będzie miał kto czuwać nad bezpieczeństwem kąpiących się tam osób.
O tej sytuacji rozmawialiśmy w ubiegłym tygodniu z ostrowieckimi ratownikami. Podkreślają oni, że to bardzo odpowiedzialna praca, lecz niestety kiepsko opłacana na polskich kąpieliskach. Choć stawki wzrastają minimalnie z każdym sezonem, to brakuje chętnych do realizowania misji ratownictwa wodnego.
-Ratownik wodny musi posiadać określone predyspozycje. Poza pasją i altruizmem, wynikającymi z idei ratowania ludzkiego zdrowia i życia, musi nieustannie pogłębiać wiedzę, szlifować swoje umiejętności, co 3 lata odnawiać kurs udzielania pierwszej pomocy, a także dbać o kondycję fizyczną. O odpowiednio oznaczony strój, widoczny na kąpielisku, też musimy zadbać sami – mówi jeden z nestorów ostrowieckiego waterpolo i wieloletni ratownik wodny.
Za kursy i szkolenia ratownicy muszą płacić z własnych pieniędzy. Są to wydatki rzędu 2 tys. zł. Najczęściej są one prowadzone w miastach wojewódzkich, zatem dochodzą jeszcze koszty dojazdu. Dlatego też osoby, które zainwestują w uprawnienia, szukają zatrudnienia tam, gdzie oferta jest najkorzystniejsza. Dlatego ratownicy rezygnują z pracy na mniejszych akwenach i podejmują ją w miejscowościach nadmorskich, coraz częściej także za granicą, gdzie stawki dużo wyższe.
W naszym powiecie ratownik wodny średnio zarabia 12.50 zł za godzinę. Nad morzem wraz z zakwaterowaniem i wyżywieniem miesięczny zarobek wynosi ok. 5 tys. zł w zależności od rodzaju kąpieliska. W ośrodkach w Hiszpanii, Niemczech czy na Wyspach Brytyjskich stawki te wynoszą nawet dwa, trzy razy więcej. W krajach Unii Europejskiej, organizatorzy wysoko cenią kwalifi kacje i profesjonalizm polskich ratowników, stąd, coraz częściej młodzi ratownicy wyjeżdżają i pracują na Zachodzie za dużo większe pieniądze.
Innym problemem, na który wskazują ratownicy otwartych akwenów, jest brak respektu osób z nich korzystających. Lekceważą one regulamin korzystania z kąpieliska, a także uwagi zwracane przez ratowników. Praca ratowników staje się uciążliwa.
Specjaliści w zakresie WOPR–u nie mają wątpliwości, że konieczne są nowe regulacje. W przeciwnym razie już za rok, dwa, każdy ratownik będzie na wagę złota, a kąpieliska będą zamykane, gdyż nie będzie miał kto czuwać nad bezpieczeństwem i reagować w sytuacjach zagrożenia życia. Obecnie koszty utrzymania obiektów wodnych, jak i zatrudniania ratowników ponoszą budżety gmin. Co prawda zapisy ustawy z 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych dają możliwość przydzielania dotacji celowych przez samorząd wojewódzki, jednak nie są one znaczne. Wojewódzkie ośrodki WOPR–u już podnoszą dyskusje. W ubiegłym roku problem został zasygnalizowany MSWiA.
Rozkochany w sportach wodnych Ostrowiec Świętokrzyski ma jeszcze rezerwy kadrowe i w tym roku możemy być spokojni o bezpieczeństwo na naszych akwenach. Korzystajmy więc z letnich kąpieli pod czujnym okiem ratowników, bo nie wiadomo co będzie za kilka lat! Starsi ratownicy powoli kończą działalność, a młodzi wyjeżdżają za atrakcyjniejszą pracą i lepszymi zarobkami.
W tym roku na „Gutwinie” na amatorów aktywnego wypoczynku czekają także rowery wodne i kajaki. Do uroków otwartych basenów na „Rawce” też nie trzeba nikogo specjalnie zachęcać. Pamiętajmy przy tym, aby nie lekceważyć poleceń i uwag ratowników, którzy czuwają nad naszym bezpieczeństwem. Warto wiedzieć, że są oni funkcjonariuszami publicznymi.
A. Mroczek, K. Florys

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *