KSZO i Ostrowiec na zawsze w sercu Witalija Kwarczanego

Witalij Kwarczany, który prowadził piłkarską jedenastkę KSZO, odwiedził Ostrowiec Świętokrzyski.
Za jego kadencji pracy w klubie, choć KSZO nie udało się awansować do II ligi, rozpoczął się marsz klubu po wielkie sukcesy, zakończony grą w najwyższej wówczas klasie rozgrywkowej, I lidze. W tamtych latach piłkarze zaczęli w miarę profesjonalne treningi. Zespół był prawdziwą mieszanką doświadczenia i młodości. Grali Dariusz Karwacki, Marek Pastuszka, Czesław Gądek, ale grała także cała plejada młodzieży na czele z obecnym trenerem Marcinem Wróblem, późniejszym reprezentantem Polski Rafałem Lasockim, Robertem Cieciurą, Grzegorzem Sejdzińskim, Grzegorzem Klepaczem, a jeszcze później z umiejętnie wprowadzonym do zespołu Mariuszem Jopem. KSZO był nawet mistrzem jesieni, ale na wiosnę musiał uznać wyższość Hetmana Zamość i przełknąć z nim porażkę 0:3 na własnym stadionie.


-Wtedy nie byliśmy przygotowani finansowo na awans – wspomina Witalij Kwarczany. -Otwarcie mówiła o tym dyrekcja huty i wspólnie z trenerem Markiem Krajewskim postanowiliśmy ogrywać piłkarską młodzież i budować perspektywiczny zespół. Do końca życia będę pamiętał rewelacyjny mecz Tomasza Dymanowskiego, dzięki któremu zremisowaliśmy w Zamościu 0:0 i zostaliśmy mistrzami jesieni.
Za kadencji trenera Witalija Kwarczanego w KSZO początkowo grało czterech obcokrajowców: Armandas Zeberlinsz, Roman Zub, Stefan Pawłow i Aleksander Biełozerski. Wprowadzony limit liczby obcokrajowców spowodował, że w klubie został Pawłow i Biełozerski. Stefan miał niezwykły instynkt strzelecki. Piłka wprost szukała go w polu karnym. Potrafił rano wrócić z dyskoteki, a popołudniem zaaplikować rywalowi kilka goli. Z kolei bardzo ułożony i skromny Sasza imponował świetnymi interwencjami w obronie i rewelacyjnymi strzałami z dystansu. Był stałym egzekutorem rzutów wolnych. Co u nich dzisiaj słychać? Stefan został biznesmanem, a Sasza nadal zajmuje się szkoleniem młodzieży w jednym z klubów na Krymie, na którym mieszka do dziś. W KSZO grał też kilka lat później inny Ukrainiec – Wołodia Gaszczyn, który również zajmuje się szkoleniem młodzieży. Witalij uśmiecha się i mówi, że ma już trzecią żonę…
-W zespole panowała świetna atmosfera – mówi Witalij Kwarczany. –W prowadzeniu drużyny pomagał mi Marek Krajewski, kierownikiem sekcji był Leszek Szlezyngier, a kierownikiem drużyny Marek Młodnicki. Jeździliśmy na zgrupowania, a to do Jastrzębiej Góry, a to na Krym. Było wesoło, ale żarty kończyły się, jak trzeba było trenować.
Doskonale pamięta ciężką pracę na zajęciach Tomasz Żelazowski, który zadebiutował w KSZO za kadencji trenera Kwarczanego. Łatwo mu nie było, bo treningi też nie były lekkie, ale dość szybko udało mu się przebić do wyjściowej jedenastki. Tę pracę też pamięta trener Marcin Wróbel, któremu Witalij przepowiadał świetlaną przyszłość. Doskonale pamiętam, jak mówił: to chłopak na I ligę. Marcin wówczas uczył się grać w destrukcji u boku Saszy Biełozerskiego, był szybki, zwrotny, świetnie antycypował grę i stał się pupilkiem Kwarczanego. Nic dziwnego, że obecny szkoleniowiec pomarańczowo-czarnych otrzymał do Ukraińca okazały album z materiałami prasowymi i zdjęciami z tamtego okresu. Kwarczany wypromował także Tomka Dymanowskiego, który trafił do ówczesnego Miliardera Pniewy.
O Witaliju Kwarczanym mówi się, że to wieczny trener i wieczny prezes Wołynia Łuck. Coś w tym jest, bo na przestrzeni lat dzielił te dwie funkcje.
-Wołyń był czołowym klubem ukraińskim, ale popadł w konflikt w centralą. Wystąpiły problemy finansowe, zabroniono mu transferów. Grał młodzieżą, przegrał baraż o ekstraklasę z Karpatami Lwów, a dziś gra w I lidze i marzy o powrocie do ukraińskiej ekstraklasy – mówi Witalij. –Na koniec sezonu zajęliśmy drugie miejsce i cel do zrealizowania pozostał na nowy sezon.
Witalij mówi, że obecnie system szkolenia na Ukrainie jest wręcz modelowy. W każdym klubie trenowana jest młodzież we wszystkich kategoriach wiekowych, każdy zespół prowadzi dwójka trenerów, ale trzeba chyba poczekać aż zacznie się to przekuwać na wyniki seniorskiej reprezentacji. Pierwszym sygnałem jest niespodziewane wywalczenie przez ukraińską młodzież tytułów mistrzów świata U- 20. Witalij poleca trenerowi do gry w KSZO Ilję Tymoszenko – zawodnika Wołynia Łuck, który potrafi , jak podkreśla doświadczony szkoleniowiec, zagrać na wiele pozycjach.
-Marcin Wróbel, to mądry trener i niczego nie chcę mu narzucać, ale Ilja jest niezwykle ciekawym, obdarzonym świetnymi warunkami fizycznymi piłkarzem i z pewnością może się przydać KSZO. Życzę mojemu byłemu klubowi, by wrócił na drogę sukcesów i jak najszybciej do piłkarskiej elity – podkreśla Witalij.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *