Andrzej Łada: „Wisła czekała ponad czterdzieści lat”

Ponad 35 dni na wodzie w tym roku spędził artysta fotografik Andrzej Łada. Powód? Przygotowywał materiał do wyjątkowego albumu o królowej polskich rzek.
– Wszystko zaczęło się od ubiegłorocznego wydawnictwa „Flisacy”, które rozeszło się na pniu – przyznaje Andrzej Łada. Stąd też postanowiłem zbierać materiał do albumu o roboczym tytule „Dzika Wisła”. Chcę w nim pokazać m.in. twórców odtwarzających stare konstrukcje typu szkuty, baty czy galary, ale nade wszystko prawdziwe oblicze Wisły.
Materiał do albumu zbierał podczas kilku wodnych wypraw. Andrzej Łada wspomina, że tegoroczny sezon rozpoczął w dniu 27 kwietnia br. – od pierwszego żeglownego kilometra Wisły, a więc od ujścia Przemszy.


– Stamtąd popłynąłem do Krakowa, choć docelowo mieliśmy dotrzeć do Warszawy, ale przedostanie się do celu było niemożliwe – opowiada. Kilka dni później z Solca wyruszyłem do podwarszawskich Gass. Dopłynąłem też do Dęblina, a także z Sandomierza do Ulanowa. Później zrodził się pomysł, aby udać się z Sandomierza do Warszawy na „Godzinę W”. Uczestniczyliśmy w paradzie obok chyba setki innych jednostek, z zapalonymi flarami i biało -czerwonymi flagami wpłynęliśmy do stolicy.
Andrzej Łada wziął także udział w Festiwalu Wisły, który odbywał się w Toruniu.
– Jest to zlot drewnianych łodzi, który w tym roku przybrał międzynarodowy charakter za sprawą uczestników z Litwy i Francji – mówi. Całość zaczyna się w okolicach Włocławka, a w tym roku mogliśmy się przekonać, że Wisła to nie tylko dzika, ale i dość niebezpieczna rzeka. Uczestniczący w imprezie wikingowie nie zaliczą tej wyprawy do udanych, bowiem wpłynęli na podwodny bal, który wybił w ich łodzi półtorametrową dziurę, a jednostka zaczęła tonąć. Na szczęście, bardzo szybko zareagowały służby ratownicze. Po drodze natrafiliśmy też na nieczynną śluzę, dlatego wszystkie uczestniczące w festiwalu jednostki były przewożone na tirach do kolejnego miejsca, gdzie można było je zwodować. Warto było pokonać wszelkie trudności, aby uczestniczyć w finałowej paradzie w sąsiedztwie bulwarów w Toruniu.


Na tym nie koniec, bowiem 24 września br. Andrzej Łada wybiera się do swojego flisackiego bractwa w Ulanowie, gdzie zaplanowano spotkanie m.in. w sprawie wpisania na światową listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.
– Z tej okazji pojawi się nowa wersja mojego albumu „Flisacy” z anglojęzycznymi opisami. Jest szansa, że Bractwo Flisackie pw. św. Barbary w Ulanowie trafi na listę UNESCO w pierwszej połowie przyszłego roku – mówi Andrzej Łada.
Sezon wodniacki Andrzej Łada zakończy w Solcu nad Wisłą na regatach królewskich, w których uczestniczyć będzie kilkanaście łodzi. Z kolei 11 listopada br. drewnianymi łodziami wypłyniemy z Sandomierza do Baranowa.
Praca nad albumem fotograficznym o Wiśle dla ostrowieckiego fotografika to spełnienie marzeń z dzieciństwa.
– Bardzo dawno temu, kiedy miałem swój jacht i żeglowałem u Longina Łępicza zobaczyłem album Jana Styczyńskiego „Wisła – portret rzeki” – wspomina. Wtedy zrodziła się myśl, że może kiedyś w przyszłości uda mi się wydać taki album. Teraz jestem coraz bliżej, aby zrealizować to marzenie. Wisła czekała na to prawie czterdzieści lat. Będę chciał pokazać, że Wisła to jeszcze ostatnia dzika rzeka w Europie, która tworzy unikatowy ekosystem dla całego kontynentu, a także to, że na jej podstawie budowała się przed laty potęga Rzeczypospolitej. Chcę też pokazać osoby, które po dziś dzień odtwarzają wiślane konstrukcje.


A oto, jak Andrzej Łada dziś wspomina swój pierwszy rejs po Wiśle.
– Mój pierwszy kontakt z Wisłą to rok 1973 i spływ szlakiem Kopernika na trasie Kraków – Frombork, gdzie na mojej małej łódce przepłynąłem trasę z czterema harcerzami, a po drodze dołączały do nas reprezentanci chorągwi z innych miast. Na Zalewie Wiślanym było już z 260 jednostek, a u celu witał nas Edward Gierek, a śpiewała Anna Jantar – mówi.
Znając dotychczasowe albumowe wydawnictwa Andrzeja Łady znów zapowiada się coś szczególnego, co urzeknie nie tylko miłośników królowej polskich rzek, ale nade wszystko wielbicieli wspaniałej fotografii. My już dziś naszym czytelnikom prezentujemy kilka fotografii, które trafią do albumu „Dzika Wisła”.
fot. A.Łada

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *