Renowatoria to wspaniali ludzie i wyjątkowe miejsce

Zawsze kiedy przejeżdżałam przez Janik, w oczy rzucał mi się piękny drewniany dom.
A że do drewnianych domów mam sentyment, pomyślałam: „fajnie ktoś sobie mieszka”. Po pewnym czasie obok domu powoli powstawał kolejny drewniany budynek. Wówczas nasunęła mi się myśl: „o super, budują sobie jeszcze garaż lub szopę”. Tymczasem ów garaż, czy jak kto woli szopa, zamienił się we wspaniałe miejsce. Tak poznałam wyjątkowych, młodych ludzi: Anię i Kamila.
Powrót na wieś
Ania i Kamil poznali się w Lublinie, gdzie obydwoje studiowali gospodarkę przestrzenną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Kamil pochodzi z Janika, Ania z Białej Podlaskiej.
-Na początku było fajnie, bo było dużo projektów – mówi Kamil. Z czasem przekonaliśmy się, że nie chcemy zawodowo wiązać się z kierunkiem, który studiujemy.
-Po ukończeniu kierunku czekała nas nudna, monotonna praca za biurkiem w jakimś urzędzie – mówi Ania. W głowie Kamila ciągle pojawiała się myśl o stworzeniu czegoś, co będzie ich rozwijać oraz przede wszystkim pozwoli na uwolnienie wyobraźni. Wtedy zrodził się pomysł własnej pracowni.
-Ale jak to, chcecie wrócić na wieś, co wy tam będziecie robić?- reagowali znajomi pary.
-Już w trakcie pisania pracy inżynierskiej złożyłem wniosek o dotację na projekt unijny dotyczący stworzenia pracowni –wspomina Kamil. O projekcie dowiedziałem się z LGD Krzemienny Krąg, gdzie również odbywały się nabory wniosków oraz pierwszy etap wyboru, a cały projekt zrealizowany został dzięki programowi: Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: „Europa inwestująca w obszary wiejskie”. Odkąd pamiętam, lubiłem stare samochody, klasyczny i disajnerski wygląd. Zainteresowały mnie także stare meble. W pracowni pierwotnie miałem przeprowadzać renowacje starych mebli, robić ich zupełne metamorfozy.


Wyrzucone na śmietnik
Stare meble zbierali ze śmietników, brali z wystawek, kupowali za przysłowiową złotówkę.
-Kiedyś podjechał pod pracownię bus, „kupicie ode mnie te meble, bo nie mam co z nimi zrobić, a wyrzucić ich szkoda, usłyszeli od mężczyzny”- mówi Kamil. Kupiliśmy więc spory asortyment przeróżnych staroci, które już niedługo odzyskają swoją świetność. Często znajomi podpowiadali im, przy którym śmietniku stoją fajne krzesła czy fotele. Jak przyznają, aż trudno uwierzyć jak piękne meble ludzie wyrzucają. Zdarza się, że mają metki producenta. Tak w stodole babci Kamila zgromadzili wspaniałe meblowe perełki.
Przed napisaniem projektu Kamil wziął udział w kilkudniowych warsztatach meblarsko- tapicerskich w Krakowie, namówił oczywiście również Anię do udziału w nich.
-Te kilka dni bardzo nas pochłonęło – mówi Ania. Czas tam spędzony zadecydował o próbie stworzenia właśnie Renowatorii.
Kamil z dumą pokazuje krzesła, które przeszły zupełną metamorfozę. Ciekawostką jest to, że wyścielane poduszki są przymocowane do krzeseł na rzepy. Wraz ze zmianą wystroju wnętrza, można bez problemu zagrać grą kolorów siedziska krzeseł.
Gra kolorów
O tym, że Ania i Kamil kochają kolory, nie świadczą jedynie krzesła. W oczy rzuca się piękny wielobarwny fotel i ściana pełna plecionych makram. Są torby i różnej wielkości łapacze snów, a nawet kwietniki. Tak, tak, pamiętacie plecione kwietniki, jeszcze niedawno wydawały nam się niemodne i staroświeckie.
Tymczasem przeżywają prawdziwy renesans. Zachwyca piękna pleciona huśtawka. A kawa smakuje wyśmienicie w malowanym ręcznie kubku.
– Renowatoria to nie tylko meble – mówi Kamil. Projekt zakładał pracownię artystyczno- rzemieśniczo- edukacyjną. Jest to prawdziwy misz-masz, wszystko co można stworzyć własnymi rękoma. -Pleciemy makramowe cuda, lepimy, malujemy, dekorujemy, pracujemy z drewnem, często tworząc przy tym coś z niczego- mówi Ani, obecnie już żona Kamila, która chętnie w miarę możliwości mu pomaga.
Nic Fajnego, a może Renowatoria
Początkowo pracownia miała nazywać się „Nic Fajnego”. Mimo, że w środku są tworzone super rzeczy, nazwa miała przyciągać. Kamil nie chciał, aby jego pracownia kojarzyła się jedynie z tapicerem.
-Po konsultacjach rodzinnych uznaliśmy, że nazwa musi nawiązywać do renowacji- mówi Kamil. Pozostała kwestia końcówki w nazwie. I tak powstała Renowatoria.
Kamil firmę założył 2 lata temu. Jednak czas ten to realizacja projektu poprzez m.in. budowę samego budynku pracowni.
Pracownia ruszyła pełną parą


Oficjalne otwarcie pracowni miało miejsce na początku września i przeszło najśmielsze oczekiwania Ani i Kamila. 7 września już przed godz. 12.00 przed budynkiem ustawiła się pokaźna grupa zainteresowanych wzięciem udziału w warsztatach, które na ten dzień przygotowali.
-Było to dla nas duże zaskoczenie, tym bardziej, że uczestnicy przybyli na miejsce wcześniej niż my- śmieje się Ania.
Jak przyznają moi rozmówcy, zależało im na tym, aby w pracowni skupiać fajnych, kreatywnych ludzi, którzy chcą wyjątkowo spędzić czas. Jednak nie myśleli, że tak dużo osób będzie chciało spotkać się z propozycją warsztatów jak malowanie porcelanowych kubków, wyplatanie łapaczy snów czy zrobienie lasu w szkle. W proponowanych różnych tematycznie warsztatach udział wzięło łącznie około 100 osób.
fot. Damian Pszonak

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *