Czy mieszkamy w dżungli?

To pytanie powtarzało się w rozmowach z mieszkańcami osiedla Stawki, którzy podczas dyżurów redakcyjnych narzekali na brak prac związanych z wykaszaniem i przycinaniem żywopłotów.
-W tym sezonie na naszym osiedlu jeszcze nie dokonywano żadnej przycinki ani też nie koszono trawników. Trawy mają po pół metra. Wszystko jest zarośnięte, skwery , przejścia w ciągach pieszych. Sąsiad sam przed swoją klatką przyciął żywopłot. Płacimy przecież czynsze, w tym też ponosimy koszty takich usług. Tak nie może być. Te prace wykonują osoby, które mają zadłużenia, więc im się nie spieszy. Płacone mają tzw. „dniówki”. Kiedyś widziałem, jak sześć krzewów sadzili cały dzień. Gdyby to robili pracownicy firmy do tego powołanej, zajęłoby to im godzinę. Moim zdaniem to wyrzucanie naszych pieniędzy w błoto -mówił jeden czytelnik.


-Na osiedlu jest jak w dżungli. Krzewy przy klatkach schodowych zarastają przejścia, tak że z klatek nie można wyjść bezpiecznie. Kiedy wracam z drugiej zmiany zwyczajnie się boję. Jest przez to nieprzyjemnie i strach, bo przez te zarośla nic nie widać. To jest nie do pomyślenia, aby zarząd spółdzielni nie dbał o utrzymanie zieleni na osiedlu -dodaje kolejna mieszkanka.
-To już nie jest kwestia wizerunku, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Dwumetrowe żywopłoty mocno ograniczają widoczność i kierowcy poruszający się drogami osiedlowymi mają duży problem. Wiadomo, że są wakacje, jest ciepło, mnóstwo dzieci jeździ na rowerkach, hulajnogach, a wystarczy chwila nieuwagi i może dojść do nieszczęścia. Krzewy przed klatkami schodowymi są tak duże, że nie widać zarówno czy ktoś wychodzi z klatki, jak też czy nadjeżdża jakieś auto i pieszy może wejść prosto pod samochód. Sam miałem taki przypadek, na szczęście nic się nie stało, jednak do takich sytuacji nie można dopuszczać -dodaje inny czytelnik.
Udałam się na osiedle Stawki, aby zobaczyć jak wygląda temat nie koszonej trawy i krzewów. Przy bloku nr 16 i pobliskich skwerach trawy były już skoszone, a żywopłoty przycięte. Poukładane worki z odpadami zielonymi świadczyły o tym, że ekipa niedawno zakończyła pracę. Gorzej sytuacja wyglądała przy kolejnych blokach. Tam faktycznie ekipa porządkująca zieleń jeszcze nie dotarła. Mieszkańcy w rozmowach ze mną nie zostawili przysłowiowej „suchej nitki” na zarządzie spółdzielni. Jak mówili, nie chcą mieszkać w buszu. Ich zdaniem brak prac porządkowych dodatkowo sprzyja też zaśmiecaniu skwerów i powoduje, że właściciele psów nie sprzątają po swoich pupilach, gdyż trudno im wejść w półmetrowe trawniki. Podzielone są także zdania wśród lokatorów dotyczące zatrudniania do prac związanych z utrzymaniem zieleni osób posiadających zadłużenie wynikające z nie płacenia czynszu. Jedni uważają, że to wyrzucanie pieniędzy „w błoto”, gdyż osoby te nie są profesjonalnie przygotowane do wykonywania tych zadań. Inni twierdzą, że podejmowane przez zarząd działania umożliwiające odrobienie zadłużenia są szansą dla ludzi w trudnej sytuacji finansowej, którzy nie mają innej możliwości uratowania się przed spółdzielczym wykluczeniem. Ich zdaniem to dobrze realizowana zasada spółdzielczości dotycząca wsparcia słabszych, którzy gorzej radzą sobie z wyzwaniami finansowymi.
Zwróciłam się do zarządu Spółdzielni „Krzemionki”. Jak wyjaśnia Jerzy Kuźnia, zastępca prezesa SM „Krzemionki”, prace na osiedlu są realizowane systematycznie.
-Aktualnie na osiedlu są realizowane prace związane z wykaszaniem traw i przycinaniem żywopłotów. Sukcesywnie będą one wykonywane w kolejnych częściach osiedla. Są one realizowane przez osoby posiadające zadłużenia, stąd przebiegają one nieco wolniej. Firmy zajmujące się tym zadaniem profesjonalnie realizują je w systemie akordowym, natomiast obecni pracownicy wykonują to zadanie w systemie godzinnym. Trzeba także pamiętać, że sytuacja związana z pandemią opóźniła realizowanie tych zadań. Jednak w najbliższych dniach spodziewamy się, że zarówno krzewy, jak i trawniki będą uporządkowane -potwierdza J. Kuźnia.
Tymczasem mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość. Miejmy nadzieję, że prace pójdą sprawnie i z osiedla znikną bujne zarośla.

Print Friendly, PDF & Email

2 thoughts on “Czy mieszkamy w dżungli?

  • 22 lipca 2020 at 09:22
    Permalink

    To prawda gdy wychodzę z klatki to czuje się jakbym wychodził z dżungli.

    Reply
  • 22 lipca 2020 at 12:02
    Permalink

    Wieczne narzekanie na wszystko to tradycyjna polska przypadłość.
    W większości dużych miast przechodzi się na system jednokrotnego ,w roku, przycinania trawników na terenach miasta przy jednoczesnym skoszeniu jedno-metrowego pasa tuż przy chodnikach czy jezdniach – chodzi żeby wilgoć była zatrzymywana w glebie a więc żeby temperatura na danym terenie była latem trochę niższa , ktoś nawet nazwał tę akcję “łąkowieniem” trawników miejskich.Oczywiście że i o takie “łąki” trzeba dbać,tzn. dosiewać nasion różnego rodzaju traw czy roślin kwiatowych a dalej natura poradzi sobie sama.
    A co do utrzymania żywopłotów to w pełni zgadzam się z krytyką mieszkańców.
    Dlaczego SM Krzemionki nie uruchamia internetowej strony dla zgłaszania wszelkich problemów mieszkańców – dziś GO bardziej interesuje się sprawami lokatorów niż odpowiedzialne osoby z dyrekcji i zarządu spółdzielni – mamy XXI wiek a to zobowiązuje do lepszego kontaktu między kierownictwem a szarym lokatorem …

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *