Rower “Wigry 3”, buty “Relaks” i gramofon “Bambino” we wnętrzach BWA

Czy przedmioty, które zalegają nasze strychy, garaże lub piwnice, albo pamiętamy je jeszcze z mieszkań z naszego dzieciństwa lub młodości, mogą obecnie przyciągać tłumy
do galerii sztuki?

Okazuje się, że tak, a udowadnia to Ewa Solarz – kurator wystawy „Elementarz Polskiego Dizajnu”, którą obecnie możemy podziwiać w Galerii Biura Wystaw Artystycznych w Ostrowcu Świętokrzyskim. 
Ewa Solarz jest historyczką sztuki, absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Dizajn towarzyszył jej od początku drogi zawodowej – przez lata była dziennikarką i redaktorką w pismach wnętrzarskich. Była wydawcą serwisu „Dom z pomysłem”, a następnie współwłaścicielką internetowego poradnika wnętrzarskiego „domplusdom”.
Przełomem w jej karierze, jako popularyzatorki wzornictwa było wydanie w 2013 roku książki „D.E.S.I.G.N.”. W Ostrowcu Świętokrzyskim, jak przyznaje dość przypadkowo pojawia się z „Elementarzem Polskiego Dizajnu”.

– To jest przypadek, że wystawa trafiła do Ostrowca Świętokrzyskiego- przyznaje kurator Ewa Solarz. Była prezentowana w Toronto do połowy lutego. Stamtąd miała jechać do Waszyngtonu i Chicago. Ale zaczęła się pandemia i wystawa wróciła do Polski. W międzyczasie chcieli ją zobaczyć w Chinach, ale okazało się, że tam nie można pojechać. I jest w Ostrowcu Świętokrzyskim! Uwaga, bez przymilania się! Jest najlepsza edycja wystawy! Już szesnasta. Sale wystawiennicze w Ostrowieckim Browarze Kultury są świetne. Jest tu oddech, dużo miejsca, a do tego ta architektura i świetliki – wszystko ze sobą współgra. Bardzo cieszę się, że zostałam tutaj zaproszona. Ogólnie lubię pokazywać te prace w Polsce ze względu na świetną interakcję ze zwiedzającymi, tak też było podczas wernisażu w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Jak doszło w ogóle do przygotowania tej ekspozycji, na którą trafiło i „Ptasie mleczko”, i rower „Wigry 3”, i gramofon „Bambino”, i buty „Relaks”? -Wystawa powstała na 100-lecie niepodległości i stąd pomysł, aby pokazać na niej sto obiektów – mówi kurator wystawy Ewa Solarz. Do projektu zaprosiłam jeszcze dwie koleżanki – Agatę Szydłowską, historyczką dizajnu oraz dziennikarkę Agnieszkę Kowalską. Każda z nas wybrała po 150 obiektów, które w drodze selekcji stworzyły ostateczną formę wystawy. Chociaż równie dobrze mogłyśmy wybrać nie tylko 100, ale i nawet 500 przedmiotów, ale zależało nam, żeby za nimi stała zawsze ciekawa historia. Dlatego też obok popularnej suszarki „Fema” mamy meble, które tak naprawdę zaistniały tylko w prototypach, bowiem nie było technologii, aby wówczas produkować je na masową skalę. Tak było z krzesłem o symbolu RM 58 projektu Romana Modzelewskiego, które było technologicznie zbyt skomplikowane dla fabryk, dlatego chciał wyprodukować je słynny Le Corbusier we Francji, na co nie zgodziły się polskie władze.
Ewa Solarz przyznaje, że choć często propozycje do wspólnego projektu się powtarzały, to były też takie, które je absolutnie zadziwiły. -Była to książka „Technika liternictwa” Jana Wojeńskiego, która dawała wskazówki do wykreślania liter- wspomina. -Tu oprócz narzędzi autor podpowiada, jakie style pisma są zalecane do różnych okazji. Co pasuje na paradę pierwszomajową, a co na witrynę u rzeźnika.
Pytana przez nas, czy prezentowane przedmioty wytrzymały próbę czasu, odpowiada: – Szkła i porcelana, na to moda się nie zmienia- mówi. Zresztą obserwujemy powrót mody na lata 50. minionego wieku. To co jeszcze niedawno było śmieciem, czyli m.in. meblościanki, czy fotele Chierowskiego, znów przeżywają swą drugą młodość. Często oprowadzając po wystawie pointuje, że to wszystko co stoi w domu naszych dziadków, czy rodziców, to spuścizna o którą warto zadbać. Apeluję, aby nie wyrzucać ich do śmietniska, bo oprócz tego, że zyskują na wartości, to mają również wartość sentymentalną. 


Na wystawę „Elementarz Polskiego Dizajnu” składają się też produkty z ćmielowskich zakładów porcelany. Nie przypadkowo na wernisażu pojawił się też sam mistrz Marek Cecuła. -Ćmielowska „Kula” była serwisem dla dyplomatów, często ofiarowanym jako podarek- mówi. Prezentujemy figurki z Ćmielowa, bo one muszą być. Serwis „Ina” z kolei był na swoje czasy bardzo innowacyjny i pokazywał proces myślowy projektanta Lubomira Tomaszewskiego, który chciał stworzyć idealny serwis kawowy pozbawiony elementów, które mogą się złamać, czy też ukruszyć.

Marek Cecuła musiał się też znaleźć na wystawie z uwagi na projektowo ciekawy serwis o nazwie „New Atelier”.
Prezentowanym podczas wystawy obiektom towarzyszą ilustracje, które przygotowali: Jacek Ambrożewski, Edgar Bąk, Maciek Blaźniak, Katarzyna Bogucka, Ada Buchholc, Iwona Chmielewska, Robert Czajka, Agata Dudek, Emilia Dziubak, Małgorzata Gurowska, Monika Hanulak, Marta Ignerska, Tymek Jezierski, Paweł Jońca, Agata Królak, Grażka Lange, Patryk Mogilnicki, Piotr Młodożeniec, Ania Niemierko, Ola Niepsuj, Marianna Oklejak, Paweł Pawlak, Dawid Ryski, Marianna Sztyma,Aleksandra Woldańska-Płocińska.
-„Ilustrowany elementarz dizajnu”, który stworzyłam z myślą o młodym czytelniku, miał na celu, aby za pomocą ilustracji pokazać dzieciom, że czy to za spinaczem, czy samolotem zawsze stoi osoba projektanta i jakaś myśl- przyznaje Ewa Solarz. Tak było i teraz. Przy okazji chciałam pokazać, że mamy świetnych ilustratorów. Więc aż 25 twórców udało mi się zaprosić do współpracy przy tym projekcie. Polska ilustracja i grafika przeżywa nie tylko według mnie swój renesans. 11 września br. w Kielcach zaprezentuje swój nowy projekt „Elementarz Polskiej Kultury”, gdzie pokażę 11 młodych i wspaniałych ilustratorów.
Kurartorka i znawczyni wzornictwa wprost przyznaje, że w obecnych czasach niestety nie przywiązujemy uwagi, czy przedmiot, po który sięgamy na półkę sklepową, został zaprojektowany i wyprodukowany w Polsce.

-Często kwestia ceny jest dominująca przy naszych wyborach- mówi Ewa Solarz. Teraz jeśli mamy kupić sofę za 2 tys., a za 20 tysięcy, to sięgamy po tę tańszą. Nie zwracamy uwagę na to kto ją zaprojektował, choć na pewno są osoby, które na to stać. To rodzaj pozytywnego snobizmu. Sama patrzę na to kto projektuje, ale przyznaje otwarcie, że przy tych wyborach nie zawsze mi to wychodzi.
Kurator wystawy nie kryje swego zadowolenia z reakcji osób oglądających wystawę, którzy często chcą opowiedzieć swe historie o eksponowanych przedmiotach. Często też zapraszają kurator do swoich domów, aby pochwalić, się tym czy owym.
– O jejku gdzieś to widziałam, chyba u cioci w domu, może mi da- przytacza jedną z reakcji. Teraz postawię sobie wazon Horbowego na honorowym miejscu lub szklane ryby, których do niedawna się wszyscy wstydzili. To zasługa tej prezentacji.
Wystawę „Elementarz Polskiego Dizajnu” możemy oglądać w BWA do 22 listopada br.
fot. Wojtek Mazan

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *