Taki mamy kraj. Młody pacjent bez pomocy?

O poranku zadzwoniła do nas matka młodego człowieka, który od trzech dni bezskutecznie próbował uzyskać pomoc ortopedyczną.
-Syn złamał obojczyk. Udał się do lekarza pierwszego kontaktu, skąd uzyskał skierowanie do poradni ortopedycznej. Czekał w kolejce od rana, jednak nie dostał się do lekarza. Drugiego dnia sytuacja się powtórzyła.
Z ogromnym bólem wrócił do domu. Czuł się coraz gorzej, a ból narastał. Nazajutrz postanowiłam pojechać do poradni o szóstej rano. Stałam w kolejce. Jednak nie udało mi się zapisać syna, gdyż jak mnie poinformowano, o zapisach decyduje lekarz. Podeszłam więc do lekarza, informując go o sytuacji i prosząc, aby przyjął syna ze złamaniem ręki. Lekarz odmówił, twierdząc, że taki mamy kraj i nic na to nie poradzi. Jestem oburzona tym zachowaniem. Jak lekarz, który powołany jest do ratowania ludzi, może w takiej sytuacji odmówić pomocy. Poczułam się jak intruz, który nie wiadomo czego oczekuje. Zachowanie lekarza było lekceważące. Trudno mi się z tym pogodzić. Człowiek płaci składki całe życie, a jak potrzeba, pozostaje sam i nie ma gdzie szukać pomocy. Objeździłam wszystkie poradnie ortopedyczne w mieście, nigdzie syn nie otrzymał pomocy – mówi nasza rozmówczyni.
Skontaktowałam się z poradnią, w której była nasza czytelniczka.
-Nie mamy wpływu na zapisy w takich sytuacjach. Lekarze dziennie zapisują po 10 osób, gdyż tyle są w stanie przyjąć. W innych przypadkach o przyjęciu decyduje wyłącznie lekarz – słyszymy w rejestracji.
Skontaktowałam się z Marcinem Karczem, prezesem zarządu Poradni „Krasnal”, który poinformował, że jest to największa poradnia ortopedyczna w powiecie, przyjmująca dziennie 60 pacjentów. Ponadto obostrzenia związane z pandemią ograniczają możliwości dotyczące ilości przyjmowania pacjentów, o czym indywidualnie decydują lekarze. Prezes Poradni nie krył także rozżalenia, że skargi pacjentów dotyczą tylko tej poradni, przy czym w innych ośrodkach przyjmowanych jest dziennie o wiele mniej osób i nikt nie ma o to pretensji.
Po naszej rozmowie udało się znaleźć nazajutrz wolny termin. Jednak syn czytelniczki nie zgłosił się do poradni. Nie mógł już dłużej czekać.
-Po południu ręka zaczęła puchnąć. Syn nie mógł wytrzymać z bólu. Udaliśmy się do szpitala, do poradni nocnej. Lekarz był oburzony tym, że syn ze złamaniem ręki chodził aż trzy dni, co groziło zakrzepicą. Syn otrzymał receptę na ortezę i zastrzyki przeciwzakrzepowe. Aż strach pomyśleć, co mogło się wydarzyć, gdybyśmy jeszcze czekali? Kosztowało nas to dużo zdrowia i nerwów. Przykro mi, że syn został potraktowany w poradni tak przedmiotowo. Pandemia nie usprawiedliwia braku dobrej woli i chęci udzielenia pomocy -dodaje czytelniczka.
Na szczęście ta historia znalazła dobre zakończenie Jednak problemy z dostaniem się do specjalistów wpisują się od dawna w naszą rzeczywistość.

Print Friendly, PDF & Email

2 thoughts on “Taki mamy kraj. Młody pacjent bez pomocy?

  • 12 kwietnia 2021 at 07:26
    Permalink

    Droga pani, syn niejest pierwszy i nie ostatni podejrzewam. Te dziady biorące publiczne pieniądze za leczenie i te pielęgniarki czy kobiety na recepcji to śmiech. Zero szacunku do pacjenta, jakiejkolwiek wyrozumiałości podejścia z empatia do problemu który nas dotyczy. Tak jest od lat, już nie będę się rozpisywał o sobie ale w skrócie gdyby nie prywatne wizyty u dr. To nie wiem czy bym teraz miał sprawna nogę. Problem jest wielki ponieważ nasze miasto zasługuje chociażby na jedną profesjonalną poradnie publiczna z XXI w, pytanie brzmi jak tego dokonać? PS. Polecam ortopede z ul. Targowej młody specjalista ale konkretny i wie co robi. Polamania nóg nie życzę państwu 😊

    Reply
  • 12 kwietnia 2021 at 07:38
    Permalink

    Ale ze takie rzeczy w mieście miodem płynącym? No nie wierze, władze mówią że miód z whisky z kranu płynie a tu takie wymysły

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *