200 lat dla pani Stanisławy Simli

Ostrowczanka Stanisława Simla, 6 maja ukończyła 100 lat. Jak mówi szanowna jubilatka, sama nie może uwierzyć w to, że ma już 100 lat. Swoje urodziny pani Stanisława spędziła w otoczeniu czwórki dzieci, wnuków i prawnuków.
Było donośne 200 lat i piękne bukiety kwiatów, w tym jeden ze stu róż. W dniu swoich 100 urodzin pani Stanisława została także zaszczepiona przeciw koronowirusowi. Choć, jak przyznają dzieci pani Stanisławy, jubilatka w swoim życiu przeszła tyfus, ciężką żółtaczkę i poważną operację.
Stanisława Simla urodziła się 6 maja 1921 r. w Gołoszycach, w powiecie opatowskim.
-Ojciec mój po pierwszej wojnie pracował tam jako ogrodnik w majątkuwraca pamięcią S. Simla. Z rodzicami jako małe dziecko przeprowadziliśmy się do Kobylan. Ojciec kupił ziemi kawałek w Oficjałowie koło Opatowa.
Tam zastała mnie wojna, tam wyszłam za mąż za chłopaka z Ofi cjałowa i urodziłam troje dzieci. Andrzej najstarszy, później Ela, później Basia. Pani Stanisława pamięta, jak cała wieś Ofi cjałów była wysiedlona do bunkrów.
Pewnego dnia, mąż wozem wiózł położną do niej do porodu, kiedy miała urodzić się w sierpni 1944 roku jedna z jej córek.
-Mama opowiada, że jak jechali, był nalot rosyjskich samolotów, ojciec próbował chować się od kopki do kopki siana, koń się wystraszył, zaczął kopać, a oni „prali”, a mama siedziała w tym bunkrze i widziała wszystko, modliła się, żeby dojechali do niej – wspomina córka jubilatki, Barbara. Jak się urodziłam, to mnie wykąpała i suszyła w mendlu żyta, nie było nic. Takie to były czasy. Okropne.
-A potem to w Łodzi mieszkaliśmy, bo tam mąż trochę pracował – mówi pani Stanisława. Z Łodzi przeszliśmy do Ostrowca. Mąż zaczął pracować w hucie, dobrze zarabiał, zdolny był. Dom w Denkowie zdobyliśmy od rodziny męża. W Denkowie urodziłam Marylkę. Byłam zajęta przy czwórce dzieci. Było co robić. W Denkowie mieszkaliśmy 20 lat. Dzieci tam wychowałam, pokształciły się i poszły w świat do pracy.


W latach 60. pani Stanisława wraz mężem przeprowadzili się do nowo wybudowanego domu w Ostrowcu Świętokrzyskiego, w którym jubilatka mieszka do dzisiaj.
-Mama nie pracowała, zajmowała się domem i dziećmi, pomagała mężowi w obejściu i polu- słyszę od dzieci pani Stanisławy.
-Mama była apodyktyczna, to taki mały kapral – przyznaje córka jubilatki Barbara. Jak mama myła podłogę, to musieliśmy wejść na stole na taką półkę i żadne nie śmiało się odezwać, jak ona wszystko skończy. Trzymała rygor.
Troszkę się jej baliśmy. Choć nigdy na nas ręki nie podniosła. Gdy rodzice wybudowali dom w Ostrowcu i się do niego przeprowadzili, my byliśmy już na studiach. Przyjeżdżaliśmy z dziećmi na wakacje. Tutaj się wszyscy zjeżdżaliśmy. Nieraz było 20 osób na obiedzie. Był tu spokój, piękny ogród i sad, porzeczki, drzewa owocowe. Nasze dzieci miały tutaj raj. Nie było ruchu, nie było samochodów. Było jak na wsi.
Dom pani Stanisławy stoi dzisiaj przy ruchliwej ulicy, w środku jednego z osiedli miasta. Gdy był stawiany, droga była piaskowa, osiedla nie było, pojawiło się jedynie kilka domów. Pani Stanisława wraz mężem nawet się obawiali, gdy zaczęto stawiać duże osiedle bloków, że zostaną wysiedleni, a ich dom zostanie rozebrany. Dom na szczęście pozostał. A wraz z pojawieniem się dużego zakładu pracy w niedalekiej odległości została wybudowana obok domu droga asfaltowa.
Mąż pani Stanisławy Mieczysław zmarł w 2005 r. w wieku 88 lat. Szanowna jubilatka ma 5 wnucząt i 5 prawnucząt. Dzieci pani Stanisławy opiekują się mamą na zmianę, z czego bardzo cieszy się nie tylko jubilatka, ale także oni sami.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *