Katastrofa przy ulicy Polnej – na dwoje babka wróżyła…

-Uszkodzenie wodociągu o średnicy 100 mm lub kanalizacji sanitarnej – to dwie prawdopodobne przyczyny katastrofy, jaka miała miejsce na ul. Polnej – powiedział w dniu 6 października 2015 r. przed Sądem Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim, biegły Józef Grzywna. Mogły nawet wystąpić obie te przyczyny naraz, a więc nieszczelność wodociągu oraz nieszczelność kanalizacji.
-Nie ma takiej możliwości, by pękł wodociąg i żeby to spowodowało katastrofę na ul. Polnej –powiedział w dniu 12 czerwca 2017 r. biegły Jacek Jędrzejkiewicz. Wodociąg ma zbyt małą przepustowość, by w wystarczający sposób uwodniony został grunt i by doszło do osunięcia się tak dużych mas ziemi na garaże.
Dwie opinie biegłych i jedna nie podobna do drugiej. Pierwsza – sprzed niespełna dwóch lat – korzystna dla oskarżycieli posiłkowych, tj. właścicieli garaży zniszczonych przez katastrofę na ul. Polnej. Druga, całkiem świeża – niekorzystna całkowicie.
Nic dziwnego, że wprawiła w konsternację osoby poszkodowane w katastrofie sprzed kilku lat.
Wodociągi na ławie
Zdaniem dziesięciu mieszkańców miasta, poszkodowanych w katastrofie z dnia 19 grudnia 2012 r., winę za katastrofę ponoszą Miejskie Wodociągi i Kanalizacja. Ludzie utracili garaże zlokalizowane u stóp skarpy i zgromadzony w nich dobytek. Przed sądem zażądali ukarania winnych i odszkodowań.
W imieniu poszkodowanych sprawę do Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim skierowała Neyder&Gronek Adwokacka Spółka Partnerska w Poznaniu. Zarzuty, postawione czwórce oskarżonych, polegały na niedopełnieniu obowiązków służbowych, przez co nieumyślnie mieli spowodować zdarzenie zagrażające życiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać obsunięcia się uwodnionych mas gruntu wraz z elementami jezdni i chodnika na położone poniżej drogi garaże. Wobec braku ugodowego załatwienia sprawy, pokrzywdzeni żądali od oskarżonych solidarnie ponad 300 tys. zł odszkodowania za zniszczone: garaże, samochody oraz inne mienie ruchome.
Chybione zarzuty
Oskarżeni nie przyznają się do winy. Twierdzą zgodnie, że wodociąg, który rzekomo miał spowodować katastrofę, był w dobrym stanie technicznym. Co roku prowadzone były kontrole jego stanu technicznego. Od 2002 r. nie było awarii w rejonie ul. Polnej. Nie zgłaszano skarg z powodu zawyżonych rachunków za wodę, co mogłoby świadczyć o przeciekach w sieci z tzw. żeliwa szarego. Ciśnienie w sieci było prawidłowe, zarówno gdy chodzi o wodociąg o średnicy 100 mm, wybudowany w 1960 r. i zasilający bloki niskie, jak i o wodociąg o przekroju 150 mm z lat 70. zasilający wieżowce. Zdaniem oskarżonych, obsunięcie mas ziemi nastąpiło nie dlatego, że pękła rura wodociągowa, lecz dlatego, że z powodu zmian w podłożu, będących następstwem działania wód opadowych, najpierw osunęła się skarpa, a potem opadający asfalt uszkodził rury wodociągowe.
Kolejna opinia
W dniu 27 października 2016 r. pełnomocnik poszkodowanych w katastrofie, wniósł o zarządzenie przez sąd kolejnej ekspertyzy sądowej. Sąd tego wniosku nie uwzględnił i zakończył postępowanie dowodowe. Strony wygłosiły więc tzw. mowy końcowe. Jednak wyrok w tej sprawie nie zapadł, gdyż sąd – wsłuchując się w żądania oskarżycieli posiłkowych – dopuścił dowód z kolejnej opinii biegłego. Decyzja została ogłoszona na rozprawie w dniu 10 listopada 2016 r.
Po 7-miesięcznej przerwie, w czasie której opracowywana była kolejna opinia, sąd – za zgodą stron – wznowił postępowanie dowodowe. W obecności oskarżycieli posiłkowych przesłuchany został ekspert z zakresu inżynierii sanitarnej, biegły Jacek Jędrzejkiewicz.
-Nie można sugerować, że jakiekolwiek zaniedbania pracowników MWiK mogły spowodować katastrofę na ul. Polnej –powiedział biegły. Stan eksploatacji wodociągu przebiegającego w tej ulicy nie odbiegał od standardów, jakie są w innych miastach. Straty wody w sieci, na poziomie 14 proc., mieściły się w normie. Nie było uchybień eksploatacyjnych. Należy też wykluczyć, by do katastrofy doszło wskutek pęknięcia wodociągu.
Opinia biegłego wywołała niezadowolenie oskarżycieli posiłkowych. Spodziewali się opinii dla nich korzystnej, a tu taka niemiła niespodzianka. Poszkodowani w katastrofie uważają więc, że ekspert minął się z prawdą.
-Badałem nie tylko system wodociągowy, ale i kanalizacyjny w ulicy Polnej –odpowiadał biegły. Wodociąg był w standardowym stanie, ani w bardzo dobrym, ani w bardzo złym. Ciśnienie wody, w ostrowieckiej sieci wodociągowej, liczącej 368 km, również było w normie. W 2012 r. nie stwierdzono żadnej awarii tego wodociągu. Gdyby zdarzały się częste awarie, można by wnosić, że na linii wodociągowej dzieje się coś złego. Zdarzały się natomiast awarie kanalizacji, ale kanalarze nie stwierdzili w sieci obecności czystej wody. To wyklucza przeciek rury wodociągowej.
Leszek Zajączkowski powiedział, że w tym czasie były liczne awarie w obrębie zasuwy. Biegły odpowiedział, że sama naprawa zasuwy nie świadczy o występującym przecieku wody. Jerzy Zajączkowski pytał, dlaczego nie zdemontowano starego wodociągu po zamontowaniu nowego. Taką opinię wyraził prokurator badający katastrofę. Ekspert odparł, że prokurator się nie zna. Pozostawiono obie rury z wodą, aby lepiej zabezpieczyć potrzeby mieszkańców. Obie nitki były w użyciu i nie ma w tym nic niewłaściwego.
Ze strony oskarżycieli posiłkowych padło też pytanie o rury, które po katastrofie gdzieś zaginęły. Ekspert powiedział, że to nie ma znaczenia dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Takie rury laikowi mogą wydawać się skorodowane i bezużyteczne, ale w rzeczywistości nadal spełniają swe zadanie.
Jedno z pytań dotyczyło ilości wody, jaka wypłynęła podczas pęknięcia rury wodociągowej. Padła sugestia, że ta wypływająca woda mogła wywołać katastrofę. Ekspert wykluczył taką możliwość. Ilość wody, jaka wypłynęłaby podczas pęknięcia rury, nie wywołałaby tak wielkiego osuwiska. Dodał: nikt z MWiK nie spowodował umyślnie katastrofy na ul. Polnej.
Jak widać, kolejna opinia kolejnego eksperta sporo zamieszała w tym procesie. Oskarżyciele posiłkowi odrzucili ją w całości. Ich pełnomocnik przedstawi na piśmie uwagi do tej opinii. Wyznaczono kolejny termin rozprawy na początek lipca 2017 r. Końca procesu nie widać.

Print Friendly

12 thoughts on “Katastrofa przy ulicy Polnej – na dwoje babka wróżyła…

  • 27 czerwca 2017 at 00:21
    Permalink

    Wierutne klamstwa opowiadaja ci biegli. Nie trzeba dobrze znac sprawe aby zauwazyc ze nie szukali przyczyny tylko bronili oskarzonych tego zaniedbania. Wystarczy maly nawet nie odczuwalny przeciek w piaszczestej skarpie aby wyplukac podparcie gruntowe pod rurami i spowodowac ich rozszczelnienie i zerwanie co nastapilo. Wyciek ewidentnie byl przyczyna osuwiska bo piach wymieszany z woda zachowuje sie jak zamieszana lyzka zalewajka. Woda pochodzaca z deszow jedynie utwardzala grunt, bo byla dostarczana rownomiernie na calej powieszchni, Tutaj ewidentnie mamy do czynienia z wyrwa miejscowa. A ta wyrwa byla spowodowana nadmiernym dostarczaniem wody bezposrednio pod rury. Ewidentnie widac ze biegli nie szukali przyczyny tylko zaciemniali sprawe, lub nie maja zielonego pojecie o tym o czym mowia. I nalezalo by sie zastanowic czy bezpiecznym jest aby polegac na ich opiniach w przyszlosci, bo takich ocen moga dokonywac wiecej. Juz sam ksztalt wyrwy jednoznacznie pokazuje ze to zaniedbane rury spowododowaly to osuwisko. Woda desczowa nie zbierala sie nigdy w tym miejscu i nie staly tam nawet kaluze. nadmiar wody po gigantycznych deszczach splywal po miedzy blokiem 23 i 25 i liniowcem po schodach lub obok schodow w strone ul.Mickiewicza i gdyby ta teoria miala racje bytu to wlasnie tam nastapila by wyrwa. Wierutna bzdura panowie pseudo biegli. Gdyby Wasza bezsensowna ocena miala raje bytu to osunela by sie skarpa za blokiem 21 a tam przeciez skarpa zostala mocno podcieta i to tam by bylo naturalne aby skarpa nie wytrzymala ciezaru wody po deszczach. Jednak w tym przypadku skarpa poplynela tylko pod cieknacymi i w nastepstwie tego uszkodonymi rurami i wszystko nagle poplynelo jak zawartosc w toalecie po spuszczonej wodzie. Woda dwszczowa przesiaka kapilarnie i jedynie utwardza grunt. Nawet piach. To strumien wody spowodowal katastrofe nie przesiakanie. Wymyslono juz tyle desperackich bzdurnych teorji ze az przykro na to patrzec jak kliku kolesow rzadzi tym miastem i broni wlasnej zaklamanej bzdurnej teori z tajemniczymi zrodelkami njajpierw, jak przeciez wszyscy pamietamy, teraz gdy sie okazalo ze zrodelek nigdy nie bylo , probuja nam zrobic wode z mozgow. Nie wiem czy za glupote mozna karac, ale napewno ktos powinien im sie przyjrzec za to mataczenie, zaciemnianie i zplycanie problemu tego zaniedbania. Nie trzeba byc geniuszem aby wiedziec ze przeprowadzona rura w poblizu krawedzi skarpy gdy zacznie cieknac to skarpe zmyje jezeli potraktuje sie ja odpowiednio silnym strumieniem zwalaszcza od srodka. Ta kolejna bzdurna teoria to jest ewientne celowe dzialanie kilki ktora rozpaczliwie proboje sie trzymac razem. Od samego poczatku to jast wyraziscie widoczne. Aby zakonczyc ta farse wystarczylo wiedziec ze to nie bylo deszczowe lato, tylko mrozna bez deszczowa i bez sniegowa zima i ziemia byla w tym czasie zamarznieta, bo bylo minus kilkanascie stopni, wiec jak zamarznieta skorupa mogla splynac.

    Reply
  • 27 czerwca 2017 at 09:33
    Permalink

    Dla panow bieglych proponuje zaczac od dziecinnie prostego eksperymentu. – Do wiadra wsypujemy piasek , odwracamy i robimy z tego babke, taka sama jak dzieci w przedszkolu. Nastepnie w srodek babki wsadzamy szlaufa ogrodowego i odkrecamy wode. Co sie stanie? Babka sie rozpadnie tak samo jak nasze osuwisko wrecz identyko. A potem sprobojcie swojej ciezko wydumanej teorji i na taka sama babke z tego samego szlaufa polewajcie wode przestawiajac koncowke szlaufa w tryb deszczowania. Gorka zrobi sie okragla w prawdzie, ale twarda, ze moze nawet na nia bedzie mozna stanac i nie peknie. Prosze wiec wszystkich teraz ladnie przeprosic i isc jeszcze raz do przedszkola, bo tam ziemne zabawy w piaskownicy uksztaltuja wam podstawy wiedzy do waszych ewentualnych expertyz.

    Reply
  • 27 czerwca 2017 at 22:41
    Permalink

    99% statystycznych awari wodociagowych jest spowodowane wyplukiwaniem ziemi przez wycieki, bezposrednio pod rurami. Co powoduje brak podparcia rur, wygiecie i rozszczelnienie lub zalamanie rur w tych miejscach. Jest to tez podstawowy sposob na szukanie miejsca wiekszosci awari przynajmniej tak bylo za komuny, a i teraz tez tak jest. Kazdy nawet szeregowy pracownik wodociagow to potwierdzi. Jakie jest cisnienie w rurach widzielismy niejednokrotnie w dzienniku telewizyjnym i nie potrzebujemy blyskotliwej oceny pseudo bieglych ktorzy za wszelka cene proboja chyba jednak zarobic bo … nie trzeba byc bieglym zeby to wiedziec zez peknietej rury woda wali jak z mega sikawki stazackiej. Zreszta widzielismy wszyscy jak osuwisko polaczylo sie rzeka z rzeka Kamienna. Juz nie wspomne o samochodach ktore wyplynely z niektorych garazy nawet na dwadzieescia metrow jak deski serfingowe. Pan biegly twierdz ze w rurach byl tylko ciureczek. Przed Swietami cisnienie jest zawsze zwiekszane z uwagi na wieksza ilosc urzytkownikow i w tym czasie wlasnie zaczynaja sie dziac czesto cuda w instalacji. Prezes Wodociagow goniac za unijnymi dotacjami zignorowal problem wyciekow na Polnej o ktorym bylo mu wiadomo juz znacznie wczesniej bo mieszkancy zglaszali zapadajacy sie asfat nad rurami na jezdni. Pewnie uznal ze piaszczysty grunt przyjmie wszystko i sie pomylil. To on wlasnie od samego poczatku chyba czul swoja wine bo od pierwszego, nie przepraszem drugiego lub trzeciego dnia po osuwisku, gdy sie zorietowal ze owczesne wladze nie beda z niego drzec szat za to, zaczal forsowac rozne dziwne teorie od misek oligocenskich po tajemnicze zasypane przed wojna rowy melioracyjne ktore mialy byc podziemnymi rwacymii potokami. I tak az do obecnej lini obrony w miare tego jak wszystkie inne po drodze okazywaly sie ze to zwykla zciema i upadaly. Owczesne wladze tez wykorzystaly zamieszanie jako dobra okazje do zamkniecia szkoly. Co teraz karze im trzymac sie razem w zapartym. Cieknace rury nie zostaly naprawione we wlasciwym czasie i to jest jedynym wyjasnieniem tej katastrofy, ale nie wykluczone ze nastepnym winnym gdy teoria z pogoda upadnie, bedzeie moze nawet przebiegunowanie ziemi. Pozyjemy zobaczymy. Szkoda tylko ze na szukanie nieistniejacych innych winnych wydano juz wiecej niz domagaja sie poszkodowani.

    Reply
  • 28 czerwca 2017 at 23:43
    Permalink

    Posluchajcie experta wodociagow. Ten expert twierdzi – to ze zniknely rury z uszkodzonego wodociagu nie ma zadnego znaczenia-. Niestety panie expercie ma ogromne znaczenie, poniewaz latwo by w nich mozna znalezc miejsce wycieku, poniewaz to miejsce mialo by inny kolor niz swiezo przelamana rura. Dlatego rury zniknely w pierwszej kolejnosci. To tak jak by narzedzie zbrodni nie mialo wedlug panskiej blyskotliwej oceny znaczenia w sledztwie o jakies tam kryminaly. Kolejne brawa za blyskotliwosc. Twierdz pan ze- nikt z Wodociagow umyslnie nie spowodowal katastrofy-. Brawo . Panie biegly nikt jezdzacy po pijaku na drogach rowniez umyslnie wypadkow nie powoduje. Kolejne brawa dla pana experta za stwierdenie ze- ilosc wody jaka wyplynela by z rur nie spowodowala by takiej katastrofy-. Panie biegly woda wyplywajaca z rur polaczyka sie rzeka z rzeka Mlynowka obficie zasilajac ja w stan wody, wylaczyla z ruchu ulice mickiewicza czyniac nieprzejezdnym skrzyzowanie Mickiewicza z Sienkiewicza przez kilka godzin. Nawet po zakreceniu zaworow zasilajacych woda wciaz plynela z rur splywajac z okolicznych blokow jako cofka. Kolejne brawa za dociekliwosc w badaniach, twierdzi pan ze- Ciśnienie wody, w ostrowieckiej sieci wodociągowej, liczącej 368 km, również było w normie-. Poprostu gratulacje . Jezeli sprawdzal pan na glownym manometrze miejskim to skokow napewno nie bylo dobrze ze nie sprawdzal pan na manometrze krajowym bo tam to juz napewno skokow by nie bylo bo siec krajowa to pwenie kilkaset milionow kilometrow albo lepiej. No coz daleko pan sie musial odsunac od osuwiska zeby byc w miare w zgodzie z sumieniem. I kolejne brawa dla pana za kolejna fachowosc w swioch ocenach, twierzi pan tez ze, -Zdarzały się natomiast awarie kanalizacji, ale kanalarze nie stwierdzili w sieci obecności czystej wody. To wyklucza przeciek rury wodociągowej. – Poprostu geniusz! Panie biegly woda zawsze plynie w dol. kanalaze by znalezli slady czystej wody gdyby wodotrysk przebil sie w gore i zalewalby studzienki sciekowe, w tym przypadku garazmeni znalezli skutki wycieku i to w isci holywoodzlim stylu. Mrozik scisnal gorke i wyciek w srodku mieszal piaskiem jak mikser truskawkami az wybuchl jak jajko w mikrofalowce. Proponuje oddac koperte malo pan sie zna na rzeczy.

    Reply
  • 29 czerwca 2017 at 22:15
    Permalink

    Prosze posluchac tego: – Zdaniem oskarżonych, obsunięcie mas ziemi nastąpiło nie dlatego, że pękła rura wodociągowa, lecz dlatego, że z powodu zmian w podłożu, będących następstwem działania wód opadowych, najpierw osunęła się skarpa, a potem opadający asfalt uszkodził rury wodociągowe-. Brzmi to jak opowiesc naocznego swiadka z kreskowki. No chyba ze mialo byc smiesznie. / Juz widze ten asfalt ktory wisi jak mostek nad rurami jak walczy nie chce, nie chce, no ale musze, zalamuje sie i ryp w rure. a rura psik./ A tak na powaznie panowie to zamarznieta ziemia jest jak skorupka jajka, po powieszchni ktorej jeszcze moglo by sie cos obsunac, ale ona sama to chyba raczej nie. Z zamarznietej ziemi trudno jest podniesc kamien, trzeba go najpierw kopnac zeby sie oderwal. W owym czasie panowaly kilkunasto-stopniwe mrozy i wsystko bylo mocno zciete mrozem. Jak taka przymarznieta skorupa miala sie osunac skoro byla przymarznieta. Nie bylo deszczow i nie bylo snigow, wiec nie mialo co dodatkowo obciazac skarpe. Latem podzczas burz, mega ulew, ta wersja moze by jeszcze przeszla, przyjmijmy ze dalo by sie to jeszcze komus wcisnac, ale zima? Widzial gdzies ktos osuwiska zima? (nie mylic z lawinami). A moze mroz byl tak silny ze wszystko sie wypuklo? Walczycie panowie jak przedszlolacy, to nie ja to tamten, nie to samo sie zrobilo. Niechcacy wskazujcie tez na wlasiciela asfaltu. czyli na swojego szefa. To teraz wychodzi ze wlasciciel drogi bedzie sie musial tlumaczyc ze jego asfalt zlamal rure wodociagom? Tonacy brzydko sie chwyta. Widac ze czytal ktorys z panow o osuwiskach i szukal podobienstwa, ale to na czym panowie sie oparliscie wydarzylo sie w gorach i tamto osuwisko na skutek deszczow splynelo po nachylonym podlozu skalnym, w trakcie, ulewy. Tutaj skal nie ma i nie bylo deszczu, ani przed ani w trakcie. Byl za to mroz, ktory wszysto trzymal jak sledzie namiot. Bez silnego strumiena wody w srodku ze skarpy nie dalobysie niczym odwalic takiego wielkiego kawaka ziemi. Podoba mi sie fragmen ktory pewnie mial osiagnec efekt horroru w ktorym jest mowa ze: -Z powodu zmian w podlozu bedacych nastepstwem dzialania wod opoadowych najpierw osunela sie skarpa.. itd,a rury wciaz trwaky na posterunku dopiero asfal zadal im ostateczny cios.. Pamietacie panstwo po takich wypowiedziach w trakcie tamtego amoku wokol osuwiska niektorzy byli blisko rozpoczecia budowy Arki. Jednak co bylo do przewidzenia badania geologiczne nie wykazaly zadnych zagrorzen, profile glebowe z odwiertow wygladaly bardzo dobrze. Wszystkie warstwy mialy bardzo dobra przesiakalnosc stopniowio sie mieszaly w miescach polaczenia co swiadczy o dobrej spojnosci gruntu, zadna warstwa nie zatrzymywala wody, nie byla tez zadna z nich bardziej mokra od innych, zaden z odwiertow nie wykazal aby woda pomiedzy warstwami splywala w innym kierunku niz w pionie, wiec zmiany w podlozu sa jak najbardziej spoko, nie musimy budowac arki. To prezes wodociagow proboje strugac Nostradamusa. Jak na zlosc dla prezesa Foremniaka w tym czasie bylo bardzo malo opadow. Poniewaz zmiany nastepuja caly czas, prezes uznal ze sa nie do podwazenia. Ale te zmiany akurat panie prezesie nie przydadza sie panu do obrony, bo nawet przychylni panu geolodzy nie chcieli ryzykowac stwierdzenia ze tam jest cos nie tak. Stosujecie panowie zasade- Urzyj slow ktorych nikt nie zrozumie, to nikt ci tego nie podwazy. Ale porazka, panie prezesie, cienko wygladacie z ta linia obrony. Macie silny rydwan, ale wkotce zameczycie konia . Ludzie coraz szerzej otwieraja na to oczy. Pozdrawiam.

    Reply
  • 2 lipca 2017 at 11:00
    Permalink

    Jak wygladal prawdopodobny scenariusz tej katastrofy? Bardzo prosze: Bardziej zwyczajnie niz moglo by sie wydawac. Pomijajac juz wycieki z rur i inne okolicznosci, ktore wodociagi proboja uznac jako lagodzace. Przed swietami zawsze zwieksza sie cisnienie w rurach. To jest normalne, to robi sie wszedzie, ze wzgledy na wieksza liczbe urzytkownikow w tym samym czasie. zwiekszone cisnienie trzeba monitorowac, bo to nie chodzi o wieksze cisnienie tylko o wyrownanie cisnienia spadajacego poprzez urzywanie wody przez odbiorcow. Jednak gdy odbiorcy ida spac to cisnenie nalezy zmniejszac, aby nie powodowac nadmiaru cisnienia w systemie. Prawdopodobnie ktos kto mial to cisnienie monitorowac rowniez poszedl spac lub swietowal. Gwaltowny przyrost cisnienia pokonal blisko piedziesiecioletnie rury ktore juz i tak byly pokonane przez czas i wyciek. Skorodowane zeliwo staje sie bardzo kruche nawet kopniakiem je mozna zlamac, wiedza to nawet dzieci, ktore bawily sie wyrzuconymi dzwonami ze spluczek w epoce przechodzenia z gornoplukow na dolnopluki. To takie samo zeliwo. Ot i wszystko co bylo do wykazania. Blad ludzki. Prawda ze mozna tak bylo od razu? (Ktoredy do kasy?)

    Reply
  • 12 lipca 2017 at 10:04
    Permalink

    To co potrafi zrobic nadmierne cisnienie z rurami wszyscy widzielismy niejednoktotnie na tanczacych wezach ogrodowych, zachowuja sie jak biesiadnik celebryta ktoremu nie wypada puscic pawia. Wystarczy zostawic niezakrecony kran a zakrecona koncowke szlaufa, powodz w ogrodku wczesniej czy pozniej zwykle gwarantowana. Zwlaszcza w wiekowych szlaufach ze zmeczonymi polaczeniami.

    Reply
  • 12 lipca 2017 at 10:18
    Permalink

    Wszyscy napelniali kiedys balonik lub torebke foliowa woda i wiedza co sie stanie gdy nadniar wody je pokona.

    Reply
  • 13 lipca 2017 at 13:09
    Permalink

    Biegly przyznal ze,- Straty wody w sieci, na poziomie 14 proc., mieściły się w normie. ,- To wlasnie ta norma mogla okazac sie nie normalna dla tego miejsca i prawdopodobnie bylo przyczyna zlamania rur. Z kazdych 100 litow wody wyciekalo 14 litow bezposrednio pod rury. Obrazowo wyglada to tak jak by ktos wylewal co miinute, lub dwie wiadro wody bezposrednio pod rury. Poniewaz tam byl piach woda z latwoscia wsiakala, jednak zabierala ze soba czasteczki piasku z otoczenia rur. To przez dluzszy czas sprawialo ze ziemia znajdujaca sie powyzej napierala na na rury ktore nie mialy podparcia. A napierala poniewaz ponad rurami zapadal sie asfalt. Kiedy rura jest scisnieta ziemia spelnia swoja funkcje, natomiast gdy traci podparcie pracuje przy kazdym skoku cisnienia w rurach wyginajac sie wylacznie w dol, bo z gory napiera na nia grunt znajdujacy sie powyzej. Tak samo dziala spacer po bagnach, czy niektorych miejscach na pustyni przy kazdym ruchu zapadamy sie bardziej. Znaja ten efekt rowniez wedkarze ktorzy zastoja sie zbyt dlugo w rozmiekczonym brzegu i nagle wyrwia sie biegiem po podbierak bo akurat mieli branie. Wedkarz pobiegnie a gumowce zostana. Skoki cisniena w rurach wodociagowych towarzysza przez caly czas ich pracy, to jest normalne, poniewaz urzytkownicy odkrecaja wode i ja zakrecaja wielokronie. Czesto slyszymy to rano i wieczorem czyli wtedy kiedy wodociagi szczegolnie musza kontrolowac cisnienie w instalacji. To sa te chalasy ktore mozemy uslyszec gdy czasem pytamy O? co tak wali? kilkakrotnie odkrecajac i zakrecajac kran. Powodujemy wlasnie teen skok cisnienia, slychac cos takiego jakby ktos uderzal czyms w rury. Gdy rury otulone sa ziemia sa scisniete jak chory w kaftanie. Gdy podparcie zostanie wyplukane dzieje sie to co zwykle sie dzieje gdy chory z kaftana sie wysfobodzi. Czyli liczy sie czas.

    Reply
  • 21 lipca 2017 at 18:30
    Permalink

    Skad zatem wzial sie ten amok, zacietosc i za wszelka cene proba znalezienia przyczyny naturalnej tego osuwiska. Odpowiedz rowniez jest bardzo prosta, jesli cos trudno wyjasnic w dzialaniach jakich kolwiek wladz wystarczy podazac za pieniedzmi. Osuwisko spowodowalo duze straty materialne i trzeba bylo cos z tym zrobic. Najprostrzym co mozna bylo zrobic to zwalic wine na przyczyny naturalne i zwrocic sie do panstwa o pomoc w naprawieniu szkod bo panstwo jest zobligowane do pomocy w naprawie skutkow naturalnych katastrof, gradobicia, ulewy, sniezyc, pozarow odgromwych, trzesien ziemi, itp. W przypadku wskazania wodociaow jako winnego tego zaniedbania nijak by sie to mialo do naturalnych przyczyn. Postanowiono wiec szukac bardziej naturalnej przyczyny niz czyjes zaniedbanie. Wlasnie to sprawilo ze postepowanie poprzednich wlodarzy wygladalo jak by wystepowali przeciwko poszkodowanym garazmenom. No coz kasa to jest kasa i sentymentow nie ma. Poniewaz w tej zmowie jedni podlegali drugim to sami siebie przeciez nie beda oskarzac. Zwlaszcza gdy na tym jeszcze mozna zarobic. W ocenach winy na poczatku metnie szukano przyczyny, bo zbyt wiele wskazywalo na wodociagi, ale gdy juz ustalono kto ma byc winnym majac ciche poparcie Stajni Audiasza probowano szukac ciekow wodnych, niecek oligocenskich, chustajacych sie wrobli na galeziach, warunkow pogodowych, itp. Zrobiono nawet odwierty. Ale byl to strzal w stope, bo jak na zlosc wynik odwiertow zawalal caly plan lisek chytrusek. Byl zbyt zeczowym dowodem na to ze to wielka sciema. Pozostala tylko pogoda ktora przeciez caly czas powoduje zmiany na ziemi. Choc to rowniez jest sciema, bo akurat pogoda byla wielce nieosuwiskowa, to ktos musial byc przeciez winny. Najlepiej nie my. W amoku tej ciezkiej pracy prawdziwi poszkodowani musieli zejsc na drugi plan, az w koncu o nich zupelnie zapomniano, a nawet wrecz nie chciano o nich pamietac. Nie uznano jakos ich szkody jako szkode spowodowana z tego samego powodu ktory sobie tak misternie wymyslono. I ich szkody nienaprawiono w najmniejszym nawet stopniu, a nawet nie probowano. Stali sie cierniem w polityce poprzednich waldz miasta, na czym skorzystal pradziwy winny tego zamieszania, ktory rozbrylowal sie tak ze nawet probowal podniesc oplaty za wode, straszac wszystkich ze w Ostrowcu moze braknac wody. Na to konto zamknieto przy okazji rowniez szkole, mowiac ze na boisku za szkola jest miska oligicenska i to zaraz moze hlusnac razem ze szkola. No kto by chcial pracowac w takiej szkole …. i obylo sie bez strajkow, ktore raczej byly prawdopodobne, bo to szkola z tradycjami byla. Jakosc profilow glebowych z odwiertow zburzyla wszystlie strachy tak misternie wymyslone, ale nikt juz nie chcial w tym gmerac. Nikt nawet nie zapytal prezesa wodociagow – no to gdzie sa te zrodelka?- Odwierty byly robione pol roku po czasie ktory byl potrzebny na zralizowanie tej sciemy, a po czasie to przeciez nikt nie bedzie pamietal o co tak naprawde chodzilo. Wazne bylo ze nie musimy budowac arki. I to sie zdawalo wszystkim wystarczac. Komu by sie tam chcialo poprzednie wladze rozliczac. Tylko co traz dalej bedzie z cierniem?

    Reply
  • 22 lipca 2017 at 00:43
    Permalink

    Pozostaje jeszcze pytanie co sie stalo z ta woda ktora tak obicie zasilala Mlynowke podczas osuwiska i jeszcze wyciekala z rur bodjaze przez kolene pare dni. Hm? Gwagantuje panstwu ze w wodociagach nie ma o tym sladu i najprawdopodobniej wsiakla sobie ta woda w wasze rachunki. Skoro bezstronny biegly, bezstronnie badal sprawe i bestronnie stwierdzil, ze z rur polecial tylko ciureczek, a przynajmniej tak to mielismy zrozumiec, to jest pewne jak w banku ze nigdzie nie odnotowano strat, bo pozniej trudno by je bylo dopisac do rachunkow.

    Reply
  • 23 lipca 2017 at 00:56
    Permalink

    Wypadek byl spowodowany awaria i ktos odpowiedzialnosc za to powinien wziac, a nie za bardzo widze chetnych. Kiedy z lysego kola schodzi powietrze powoli, mozna dopompowywac i dalej jezdzic dosc dlugo, ale nie mozna o tym nie wiedziec. Gdy jest kapec to juz raczej trudno jechac, trzeba naprawiac. Ale gdy sie kapec trafi w zlym miejscu, to mozna wjechac w klomb z kwiatami na przyklad. I co powie pan ‚Wladziu’ ? Powie, obywatelu ja rozumie ze zlapaliscie kapcia, ale za bratki musicie zaplacic i bedzie jeszcze mandacik, gdy pan ‚Wladziu’ dopatrzy sie, ze sa liche oponki nie wymienione na czas. W tej historii probuje sie powiedziec, ze kwiatki zdeptaly dinozaury, wiec nie mozna im dac mandaciku bo dawno temu wyginely. Nie tak bardzo chodzi mi o ten mandacik. Tu Chodzi o te bratki. Bo babcia sadzila je na kolanach.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *