Piłkarze ręczni o wyciąganiu wniosków

Nasi piłkarze ręczni przygotowują się do wyjazdowego, sobotniego meczu z ASPR Zawadzkie. My wspominamy jeszcze mecz KSZO z Viretem Zawiercie, w którym o zwycięstwie decydowały, zgodnie z nowymi przepisami, rzuty karne.
Rozstrzygnięto je w podstawowej serii, gdyż po jednym karnym obronili Karol Szewczyk i Damian Zając, a że w naszym zespole spudłował jedynie Dmitrij Afanasjev, to KSZO zdobył 2, a Viret 1 pkt. Wygraną przypieczętował skutecznie egzekwujący karnego Mariusz Jurasik, który staje się tajną bronią Wojowników. Wszyscy jednak chcielibyśmy zapomnieć o grze naszej drużyny w I połowie, w której mieliśmy problemy z dokładnym rozegraniem ataku, słabiej niż zwykle spisywali się w defensywie i nic dziwnego, że przegrywali aż różnicą sześciu bramek. Szczypiorniści sami przyznają, że tak się nie da grać i jak najszybciej z tej lekcji powinni wyciągnąć wnioski. W tej części gry uwagę kibiców przykuła bramka zdobyta po przechwycie piłki przez… Karola Szewczyka…

DSC_6627
Tomasz Radowiecki, trener KSZO: -To był trudny mecz, który miał dwa oblicza. Walczyliśmy do ostatniego gwizdka i w rzutach karnych okazaliśmy się lepsi. Pokazaliśmy charakter, jak na Wojowników przystało. Bramkarze robili, co mogli i w sumie dobrze się skończyło. Karne rozstrzygające o wyniku meczu, to dodatkowa atrakcja dla kibiców. My nie przygotowujemy się do nich. O wyborze zawodników rzucających w serii rzutów karnych decyduje ich dyspozycja dnia. „Józek” normalnie trenuje i jeśli zachodzi potrzeba jest do dyspozycji zespołu. W meczu z Viretem wszedł na plac gry, wziął na siebie ciężar gry, uspokoił poczynania zawodników, ściągał uwagę 2-3 obrońców, pozwalając naszym graczom na stuprocentowe rzuty.
Karol Szewczyk, bramkarz KSZO: -Za grę w I połowie należy nam się nagana. Musimy z takiej naszej postawy wyciągnąć wnioski. W niczym nie przypominaliśmy zespołu, który wygrał ostatnie trzy mecze. Uśmiechnęło się do nas szczęście, które było konsekwencją lepszej gry w II połowie. Wejście na parkiet Mariusza Jurasika też zdecydowało o tym. W tym momencie oglądaliśmy najsilniejsze ustawienie KSZO, z Mariuszem i Grzegorzem Sobutem na prawym i lewym rozegraniu. Rotacja w naszej bramce też okazała się wyważona, bo każdy z nas coś obronił, czy to w samej końcówce, czy też serii rzutów karnych. Nie sposób bagatelizować tego, że zagraliśmy bez podstawowych zawodników, kontuzjowanych Macieja Jeżyny i Kamila Kielocha.
Damian Zając, bramkarz KSZO: -Dziękujemy kibicom, że w nas nie zwątpili, że trzymali kciuki do samego końca. Faktycznie, pokazaliśmy charakter, a to, że podbiliśmy z Karolem ważne bądź najważniejsze piłki w meczu, jest również zasługą gry obronnej zespołu.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *