Właściciel musi udowodnić, kto zaśmieca jego działkę!

Z przejęciem spadku wiąże się też przejęcie pewnych obowiązków.
Niewywiązywanie się z nich może stać się przyczyną poważnych kłopotów. Tak było w przypadku opisanym przez naszą czytelniczkę.
-To był spadek po teściu – wyjaśniała. Dzieci nie chciały go przyjąć, ale w końcu zmieniły decyzję. Spadek w postaci działki został podzielony na osiem osób. Syn i córka mają po 1/14, a pozostałe rodzeństwo po 1/7, we współwłasności. Niestety, na tej działce ludzie zrobili sobie wysypisko śmieci. A Straż Miejska ukarała za to mandatami moje dzieci. Sprawa trafiła ostatecznie do sądu, który wydał wyroki nakazowe. Dwaj bracia, tak jak syn, dostali po 500 złotych mandatu plus 100 złotych kosztów sądowych. Natomiast syn, przebywający i pracujący w Anglii, nawet nie wiedział o tym, że sprawa trafiła do sądu. Tylko córka, która jest na miejscu, wniosła sprzeciw od wyroku. Ponieważ syn nie zapłacił na czas grzywny, sąd skierował sprawę do komornika. W końcu syn uregulował całą należność, jakiej żądał komornik. Niestety, ja o tym nie wiedziałam, poszłam do komornika i również zapłaciłam, tyle, że kwotę wyższą niż syn (1.024,35 zł). Gdy się zorientowałam, że sprawa jest już uregulowana (z konta syna komornik ściągnął należność w wysokości 168 funtów, czyli 809 zł), zgłosiłam się do komornika. Niestety, zwrócono mi niecałą kwotę, którą niepotrzebnie wpłaciłam, dokładnie 995 zł, wyjaśniając, że takie są przepisy. Już teraz nie rozumiem, o co tu chodzi? Dlaczego zapłaciłam więcej od kwoty ściągniętej od syna?
Informacje uzyskane w Kancelarii Komornika Sądowego w Ostrowcu wyjaśniają wszelkie wątpliwości interweniującej. Potrącenia dokonano zgodnie z obowiązującą ustawą o komornikach sądowych i egzekucji, pobierając opłatę minimalną (1/20 przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia). Potrącenia z kwoty nadpłaconej przez interweniującą nie byłoby w ogóle, gdyby dłużnik (jej syn, przebywający za granicą) miał w dniu zajęcia, na koncie środki, które pokryłyby także koszty ośmiu doręczeń korespondencji, jakie wysłano z Kancelarii Komornika w przedmiotowej sprawie. Aby nie przeciągać postępowania egzekucyjnego i nie powiększać kosztów, dokonane zostało potrącenie na ten cel z pieniędzy wpłaconych przez matkę dłużnika.
Warto tu podkreślić, iż opłata stosunkowa (w wysokości 8 proc. z VAT-em, zgodnie z art. 49.1 wspomnianej ustawy), o której podwójne potrącenie podejrzewają interweniujący, została pobrana tylko raz, od dłużnika, wobec którego, zgodnie z wyrokiem sądu, toczyło się postępowanie egzekucyjne.
Trudno więc dopatrzyć się w postępowaniu komornika jakichkolwiek uchybień, czy nieprawidłowości. Zastanawiające jest natomiast to, dlaczego sprawa zaśmiecania działki przybrała aż taki bieg i trafiła do sądu?
W sprawie tej rozmawialiśmy z Andrzejem Kaniewskim, komendantem Straży Miejskiej, skąd 11 października 2017 r. wysłany został wniosek do Sądu Rejonowego. Okazało się, że było to poprzedzone licznymi monitami, poleceniami porządkowymi i indywidualnymi rozmowami. Sprawa zaczęła się w marcu 2016 r., kiedy to strażnik miejski tego rewiru wystosował do ośmiu współwłaścicieli działki zlecenie jej uporządkowania, dając na to 14 dni. Termin ten, na prośbę jednego współwłaściciela, był kolejno przedłużany: do 3 kwietnia, a potem do 5 maja 2017 r. Jednak podczas kontroli przeprowadzonej 7 czerwca ub. r. stwierdzono, iż zalecenia nie zostały wykonane. Po miesiącu sporządzony został wniosek do sądu, który wysłano dopiero 11 października 2017 r.
Podstawą był tu art. 5 ust. 1 ustawy o utrzymaniu czystości w gminie, nakładający na właścicieli nieruchomości obowiązek utrzymania czystości i porządku na swej nieruchomości. Dopiero zawiadomienie o wyroku nakazowym Sądu Rejonowego, opatrzonego klauzulą wykonalności, poruszyło współwłaścicieli. Dalsze perypetie są już konsekwencjami ich wcześniejszych zaniechań.
PS. Warto tu jeszcze raz przypomnieć, iż za czystość nieruchomości odpowiada jej właściciel. Może się zwolnić z tej odpowiedzialności, znajdując sprawcę wyrzucania śmieci. Niestety, to na właścicielu spoczywa ciężar udowodnienia, kto to zrobił. Jak stwierdził jeden z obrońców w jednej z takich spraw sądowych, prawo w tym przypadku nie chroni właściciela. Zostaje on sam ze swoim problemem. Jedynym co może zrobić, to zabezpieczyć swój teren ogrodzeniem, lub poprzez założenie monitoringu.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *