Hubert Żądło utknął w sądzie

W dniu 25 lipca odbyła się kolejna rozprawa w procesie Huberta Żądło.
Radny powiatowy walczy o całkowite uniewinnienie, co samo w sobie jest celem zaszczytnym, tyle, że cel – po pierwsze – jeszcze nie jest przesądzony, a po drugie – na pewno jest odległy.
Incydent wyborczy
Przypominam, że na radnym powiatowym nadal ciąży prokuratorski zarzut zmuszenia innej osoby do określonego zachowania (art. 191 par. 1 Kodeksu karnego). Zdaniem prokuratora, przemoc (ze strony radnego) miała polegać na szarpaniu za ubranie i na popychaniu oskarżyciela posiłkowego, kierowcy opla corsa, Mariusza K. Radny chciał w ten sposób zmusić go do okazania wnętrza auta. A dlaczego radny pragnął zajrzeć do cudzego auta? Bo podejrzewał, że szkalujące go ulotki wyborcze, jakie ktoś rozrzucił na terenie gminy Bałtów, znajdują się właśnie w tym oplu. Sprawa przeszła już przez pierwszą i drugą instancję sądową. W dniu 15 listopada 2016 r. Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim uniewinnił radnego od zarzutu uszkodzenia auta. W sprawie drugiego zarzutu, a mianowicie zmuszenia innej osoby do określonego zachowania, sąd umorzył postępowanie. Z kolei w dniu 2 czerwca 2017 r. Sąd Okręgowy w Kielcach rozpatrzył apelację od tego wyroku, utrzymując go w mocy odnośnie zarzutu uszkodzenia auta, od czego radny został uniewinniony, a nakazując ponowne rozpatrzenie sprawy co do drugiego zarzutu.
Słynny „incydent wyborczy”, o który toczą się nadal boje sądowe, miał miejsce w gminie Bałtów w dniu 14 listopada 2014 r. Ok. godz. 17, radny Hubert Żądło telefonicznie dowiedział się, że w okolicy są kolportowane szkalujące go ulotki. Wynikało z nich, że on, jako kandydat na radnego, nie może pełnić funkcji wójta. Mimo meczu piłkarskiego w telewizji Polska – Gruzja radny wspólnie ze znajomym ruszył w teren oplem astrą, aby sprawdzić te pogłoski. Dziwnym trafem po drodze doszło do spotkania z Mariuszem K. oraz Piotrem L., którzy również nie oglądali w tym dniu meczu, lecz wyjechali na rekonesans gminy oplem corsą.
Świadkowie zeznawali
Jako pierwsi zeznawali dwaj policjanci. Zostali skierowani przez oficera dyżurnego do Bałtowa w związku ze zgłoszoną interwencją. Na miejscu zastali Huberta Żądło, który poinformował ich o ulotkach szkalujących jego osobę, a także o samochodzie suzuki jimny. Radny podejrzewał, po telefonie od zaprzyjaźnionej osoby, że być może w tymże suzuki jimny także znajdują się szkalujące go ulotki. Radny zatrzymał– jeśli tak można obrazowo powiedzieć – to autko i wskazał je policjantom.
Czas zrobił swoje, więc policjanci nie pamiętali już zbyt wielu szczegółów zdarzenia z 2014 r. Ich zeznania były raczej ogólnikowe. Po wysłuchaniu zeznań złożonych w śledztwie, potwierdzili je. Następnie radny złożył oświadczenie przed sądem, celem przekazania własnych racji na ten temat. Podzielił policyjną interwencję na dwa etapy. Pierwszy etap dotyczył sprawy ze Skarbki, a drugi – Bałtowa i suzuki jimny. Zaprzeczył, jakoby miał próbować kogokolwiek do czegokolwiek zmusić. Nie zajechał drogi oplowi corsie, jak również przemocą nie zajrzał do suzuki jimny. Do obejrzenia wnętrza suzuki jimny doszło, ale po interwencji policjantów za zgodą właściciela pojazdu.
Wiele miejsca Sąd poświęcił ustaleniu, oczywiście przesłuchując także innych świadków, w jakim nastroju był w tym dniu Hubert Żądło? Czy był zdenerwowany, czy wymachiwał rękami, czy gestykulował? Na jedno z takich pytań świadek Krzysztof M. odpowiedział, że radnego Żądło jest trudno sprowokować. Hubertowi Żądło bardzo zależało na przekazaniu sądowi informacji, że pomiędzy nim, a jego adwersarzem politycznym, od dawna iskrzyło. Bo Żądło nie poparł pewnego kandydata w wyborach, którego poparł jego późniejszy adwersarz. Bo składał zawiadomienia do organów ścigania. Bo interesował się sposobem wydzierżawiania nieruchomości gminnych. Bo zadawał jako radny niewygodne pytania. Dowodów na te swoje stwierdzenia radny nie pokazał w sądzie. A zresztą, jego sprawa i tak dotyczy czegoś zupełnie innego.
Końca nie widać
Sąd wyznaczył kolejny termin dopiero na trzeci kwartał października. Raczej nie będzie to ostatnia rozprawa w tej instancji. Hubert Żądło nie opuszczał zatem sali sądowej z podniesioną głową. W świetle prawa nadal jest osobą niewinną, tyle, że nadal musi walczyć o pełne uniewinnienie przed sądem.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Hubert Żądło utknął w sądzie

  • 9 sierpnia 2018 at 13:19
    Permalink

    Październik, jak każdy miesiąc dzieli się na dni, a nie na kwartały

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *