Na życiowym zakręcie

Joanna, Edyta, Katarzyna, to trzy kobiety, które borykają się z niekończącymi się problemami.
Na życiowym zakręcie stanęły już dawno. Mają za sobą nie do końca dobre rodzinne relacje. Brak należytych wzorców. Długi. Niefortunne związki. Trudno im zerwać z dotychczasowym życiem i godnie, spokojnie żyć. Wszystkie łączy jedno: dzieci i miłość do nich oraz brak własnego kąta.
Eksmisja z wyremontowanego mieszkania
Joanna po śmierci matki pozostała w mieszkaniu, w którym zamieszkiwały wspólnie. Straciła jednak prawo do mieszkania poprzez odrzucenie spadku po matce. Związała się z mężczyzną. Na świat przyszło dziecko. Spore zadłużenie mieszkania oraz czynsz starała się opłacać regularnie. Przez ostatnie miesiące nie opłacała mieszkania. Ma wyrok eksmisyjny z 2009 r. Spółdzielnia chce jego wykonania. O tym została powiadomiona także gmina. Zakład Usług Miejskich w tym roku dwukrotnie przesyłał zawiadomienie do Joanny o przyznaniu lokalu. Niestety, przebywająca w tym czasie w innym mieście Joanna zawiadomień nie odebrała. Zostało to uznane za doręczoną korespondencję i ze względu na brak reakcji z jej strony za odmowę. Spółdzielnia
wyznaczyła eksmisję na koniec października br.
Joanna do naszej redakcji trafi ła na 4 dni przed wykonaniem wyroku eksmisyjnego. Mimo rozmów z prezesem spółdzielni nie udało się zatrzymać eksmisji. Prezes zgodził się jedynie na zatrzymanie eksmisji w przypadku wpłacenia 6 tys. zł i podpisania stosownej umowy, że wpłaty będą regularne. Takich pieniędzy Joanna nie miała. Na domiar złego wraz z mężczyzną, w którym jest w związku, ponieśli koszty remontu mieszkania. Niestety, remont był robiony na ich własną odpowiedzialność bez konsultacji ze spółdzielnią. Joanna musiała opuścić zajmowane mieszkanie. Złożyła wniosek o przyznanie lokalu, na który przyjdzie jej poczekać nawet kilka lat. Musi także zgłosić się do MOPS-u. W przypadku kiedy wynajmuje mieszkanie należy jej się dodatek mieszkaniowy. Jest zdrową, młodą kobietą. Dziecko ma już dwa lata. Gdy podejmie pracę, otrzyma także dofinansowanie z gminy do żłobka. O pracę musi zadbać także jej mężczyzna, który na tę chwilę pracuje tylko dorywczo. Zarówno MOPS, jak i ZUM są w stanie pomóc, ale para musi wykazać chęć współpracy i sama zadbać o swoje dobro.


Mieszkanie z ubikacją na podwórku
Edyta ma dwoje dzieci: 12 i 19-letnie. Boryka się z epilepsją. Od kilku lat zajmuje lokal, do którego przynależy ubikacja na zewnątrz. Narzeka na okropne warunki sanitarne. Jak twierdzi, przy jej schorzeniu nie powinna mieszkać w takim mieszkaniu ani ona, ani dzieci. O zamianę na lokal w sąsiednim bloku, gdzie jest możliwość podłączenia sanitariatów, ubiegała się osobiście u dyrektora ZUM-u i prezydenta miasta. Jak twierdzi, obiecano jej zamianę. Mijają tygodnie i do zamiany nie dochodzi. Edyta obecnie nie pracuje. Ma orzeczoną II grupę niepełnosprawności.
Jak udało nam się ustalić, Edyta na zajmowanym lokalu ma aż 28 tysięcy złotych zadłużenia. Całkowity czynsz na lokalu wynosi 289,64 zł. Jak przyznaje dyrektor ZUM Łukasz Dybiec, kobieta z rodziną trafi ła do tego mieszkania po eksmisji z innego mieszkania, także ze względu na zadłużanie oraz zakłócanie spokoju innym lokatorom. Jak dodał, kobieta – po pierwsze – musi złożyć stosowny wniosek o zamianę mieszkania. Po drugie – wykazać regularne spłaty zadłużenia. O czym została już kilkakrotnie informowana. Niestety, obydwu tych zaleceń Edyta nie wypełniła.
Zdała klucze i musi czekać 5 lat
O warunkach, w jakich mieszka Katarzyna z trójką dzieci, poinformowała nas jej ciotka. Kobieta zadzwoniła do redakcji i opowiedziała, jak ciężko jest jej kuzynce. Katarzyna ma troje dzieci. Wszystkie mają pewne schorzenia przewlekłe. Najmłodszy kilkumiesięczny chłopczyk urodził się z wodogłowiem. Przeszedł dwie operacje. Wymaga częstych wizyt u lekarzy specjalistów. Kobieta jeździ z chłopcem do lekarzy zarówno w Kielcach, jak i w Warszawie. Dzieci wychowuje sama. Wynajmuje mieszkanie w starej kamienicy bez centralnego ogrzewania. Warunki mieszkaniowe są kiepskie. Utrzymuje się z pomocy MOPS i świadczenia 500+. Nie pobiera alimentów, o które nawet się nie ubiegała. Ponad dwa lata temu kobieta zajmowała przyznany lokal z gminy. Niestety, prawdopodobnie za namową obecnego partnera, zdała klucze do mieszkania. Miało to ją rzekomo uwolnić od zadłużenia, do którego dopuściła się na zajmowanym lokalu. Mimo tłumaczenia przez pracowników ZUM-u, że straci prawo do mieszkania i ubiegania się o następne na 5 lat, klucze oddała.
W tej chwili, jak wyjaśnia dyrektor Łukasz Dybiec, kobieta musi poczekać jeszcze blisko 3 lata, aby mogła złożyć wniosek o mieszkanie gminne.

Przepisy jednakowe dla wszystkich

-Niestety, przepis jest jeden dla wszystkich – mówi dyrektor Ł. Dybiec. Kiedy osoba zbyła prawo do posiadanego wcześniej lokalu może ubiegać się o zawarcie umowy najmu lokalu z mieszkaniowego zasobu gminy po upływie 5 lat. O czym informowaliśmy zainteresowaną kilkukrotnie. Nie możemy też przenieść osoby do innego mieszkania, większego, gdzie czynsz jest wyższy, bo zadłużenie będzie rosło, a nie malało. Musimy być sprawiedliwi wobec tych, którzy uczciwie płacą i są na bieżąco ze wszystkimi płatnościami.
Znaczna liczba osób, które zajmują lokale gminne to podopieczni MOPS-u

-Staramy się aktywizować te osoby w ten sposób, aby były samodzielne – podkreśla Ł. Dybiec.
Jeszcze 2 lata temu gmina na rzecz trzech ostrowieckich spółdzielni płaciła odszkodowania w kwocie nawet 800 tysięcy złotych rocznie. Odszkodowania spółdzielniom należały się z tytułu braku propozycji lokali gminnych dla lokatorów spółdzielni, w stosunku do których były wystosowane wyroki eksmisyjne z uprawnieniem do lokalu socjalnego. Obecnie po zinwentaryzowaniu wszystkich mieszkań w zasobach gminnych, a jest ich ponad 1.160, udaje się problemy rozwiązywać na bieżąco.
Jak podkreśla inspektor ds. lokalowych w ZUM Joanna Bocheńska, niektóre mieszkania były podnajmowane, a osoba, która podpisała z gminą umowę, przebywa za granicą lub jest właścicielem innego mieszkania.

Można odpracować dług

W grudniu br. rusza pilotażowy program odpracowywania zadłużenia powstałego na mieszkaniach.
-Informujemy, że jest taka możliwość, a osoby zainteresowane same się do nas zgłaszają – mówi Ł. Dybiec.
Oczywiście nie każdy będzie mógł podjąć się takiego odpracowania zadłużenia ze względów zdrowotnych. Są to proste prace porządkowe, np. sprzątanie klatek schodowych, malowanie, zamiatanie, opróżnianie koszy, odśnieżanie i usuwanie oblodzeń, usuwanie błota pośniegowego, posypywanie ciągów pieszych piachem w miesiącach zimowych.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *