Koncert na cztery wilcze głosy

-O obecności wilków w lasach ostrowieckich przekonałem się przed ośmioma laty – mówi Jan Maślany, sołtys Nowej Dębowej Woli i myśliwy.
W czasie polowania zbiorowego w rejonie Kaplicy zza niewielkiej górki wybiegł basior. Zachował stoicki spokój. Patrząc na nas z odległości 40 metrów, powoli pokonał polanę i zniknął w zaroślach. W kolejnych latach słyszałem wilki i odnajdywałem ślady ich pobytu w kompleksach leśnych w rejonie Gutwinu, Dębowej Woli i Sarnówka.
Z Nowej Huty do Nowej Dębowej Woli
Pan Jan pochodzi spod Krakowa. Miejscowość, w której się wychował, sąsiadowała z lasem i to środowisko interesowało go od dziecka. Do Ostrowca Świętokrzyskiego przyjechał w 1969 r. z krakowską firmą, by zbudować Nowy Zakład.
-Moje przedsiębiorstwo budowało Nową Hutę. Później przekształciło się w Budostal. Gdy zaczęła się kolejna wielka inwestycja hutnicza w Ostrowcu Świętokrzyskim, przyjechaliśmy do was samochodami z całym zapleczem, m.in. z barakami, w których mieszkaliśmy przez pierwsze dni, zanim rozlokowano nas w hotelach za obiektami sportowymi KSZO przy ul. Świętokrzyskiej. Zaczynaliśmy od fundamentów pod prasownię, WOM i elektrostalownię. Tysiące ludzi, z różnych firm i stron kraju, wznosiło kolejne wydziały i obiekty Nowego Zakładu. Samochody dowoziły codziennie na teren budowy tysiące ton betonu, prętów zbrojeniowych i rur. Tuż przed zakładem był wtedy sklep spożywczy, w którym pracowała młoda dziewczyna, absolwentka technikum. Podczas zakupów w tym sklepie poznałem moją przyszłą żonę.
Ponieważ małżonka pana Jana mieszkała w Nowej Dębowej Woli, więc jak przystało na budowlańca zakasał rękawy i postawił w krótkim czasie, w tej podostrowieckiej wiosce, obszerny murowany dom, w którym zamieszkała rodzina. Powoli wrastał w nowe środowisko. Po wyprowadzce krakowskiego przedsiębiorstwa z Ostrowca Świętokrzyskiego, rozpoczął własną działalność gospodarczą. Znał się jak nikt inny na budowlance. Wkrótce mieszkańcy wybrali go na sołtysa, doceniając jego wiedzę i zaradność. Zaradność pana Jana okazała się atutem wioski w trudnym okresie, kiedy w Dębowej Woli wyschły wszystkie studnie.
-Przyczyną tego były wykonywane w okolicznych lasach odwierty na potrzeby wojska, a dokładniej mówiąc Układu Warszawskiego – przypomina pan Jan.
Po próbnym pompowaniu, mieszkańcy kilku wsi zostali bez przysłowiowej kropli wody. Konieczna była szybka budowa wodociągu. Tym pilnym zadaniem zajęła się skutecznie grupa mieszkańców z Janem Maślanym na czele.
Basior w rejonie Kaplicy
-Byłem pod urokiem Nowej Dębowej Woli – wspomina. -Niewiele jest w naszym regionie tak malowniczo położonych wiosek, w których ludzie od wieków żyją w symbiozie z przyrodą. Każdą wolną chwilę poświęcałem na poznawanie okolicy i odkrywanie wspaniałych leśnych zakątków. Zapisałem się do koła łowieckiego.


O tym, że w ostrowieckich lasach żyją wilcze rodziny, pan Jan wiedział od dawna. Doskonale pamięta zdarzenie, w czasie którego po raz pierwszy spotkał na swojej drodze wilka.
-Kończyło się już polowanie. Dochodziliśmy do lasu w rejonie miejscowości Kaplica. Nagle mój pies zaczął szczekać. Jakoś dziwnie. Przestraszyłem się, bo nigdy wcześniej w taki sposób szczekającego psa nie słyszałem. Chwilę później zza górki wybiegł olbrzymi basior. Zatrzymał się na chwilę, popatrzył w naszą stronę i spokojnie ruszył w stronę młodnika. Zabezpieczyliśmy odciski tropu. Nie wiedzieliśmy, czy to wilk czy jakiś mieszaniec. Po zbadaniu odcisku okazało się, że to jednak był wilk.
-Po kilku latach miałem kolejne spotkanie z wilkami – wspomina myśliwy. Dzień wcześniej znajomy z koła łowieckiego polował na jelenie. Po południu trafił cielaka, ale nie znalazł go w pobliżu miejsca, w którym znajdował się w momencie strzału.
Ponieważ zapadał zmrok, znajomy pojechał do Ostrowca. Poprosił mnie, abym rano wrócił do lasu i zabrał ustrzelone ciele. Kiedy o świcie dotarłem w to miejsce, okazało się, że z upolowanego jelenia niewiele już pozostało. Przypuszczam, że rannego zwierza dopadły dwa lub trzy wilki i całą noc ucztowały przy łatwo wytropionej zdobyczy.
Tego się nie zapomina
Pan Jan najczęściej wraca do innego spotkania z wilkami sprzed pięciu laty. Tym razem spotkania na odległość.
-Wybrałem się na polowanie z kolegą. Byliśmy mniej więcej dwa kilometry na północ od Nowej Dębowej Woli. Kolega poszedł kilkaset metrów dalej w inny rejon, ja zaś usiadłem na wysiadce (lekka, przenośna ambona). Zachowywałem się cicho, ponieważ w pobliskiej dębinie buchtowały dziki. W tym momencie, niedaleko ode mnie, może w odległości pół kilometra, zawył wilk. Po kilkunastu sekundach w rejonie Kaplicy odezwał się drugi wilk, a następnie trzeci i czwarty. Podniosłem się i słuchałem. Przez dłuższą chwilę stałem jak zahipnotyzowany. Po raz pierwszy miałem okazję usłyszeć w naszym rejonie taki koncert na cztery głosy. W lesie zrobiło się cicho. Dziki zniknęły w ułamku sekundy niczym duchy. Wróciliśmy do domu.
Najlepszym okresem do poznania tajemnic życia wilków i innych leśnych zwierząt jest zima. Tropy pozostawione na śniegu zdradzają mieszkańców lasu. Można w przybliżeniu określić ich populację, tereny które zajmują i na których polują, trasy migracji zwierząt, a w przypadku drapieżników sposób ich odżywiania się.
-Niedaleko od wioski w lesie trafiliśmy poprzedniej zimy na tropy stada jeleni – wspomina pan Jan. Zapewne było w nim kilka łani i cielaki. Po pewnym czasie pojawił się przy nich ślad wilka. Byliśmy ciekawi dalszego rozwoju zdarzeń i energicznie ruszyliśmy za zwierzętami. Może po ośmiuset metrach pojawił się trop kolejnego wilka. Napastnik ten wystraszył stado, o czym świadczyły ślady na śniegu. Łanie rzuciły się do ucieczki, wilki podążyły za stadem. Co się później wydarzyło? Tego już się nie dowiedziałem, ponieważ doszliśmy do granicy terenu naszego koła łowieckiego i zawróciliśmy. Wilki najczęściej polują na warchlaki. Dzięki dzikom umacniają się na naszym terenie.
O co ci chodzi człowieku?
W niespotykanym wcześniej tempie powiększa się populacja dzików. Ten rok jest idealny dla tych zwierząt, bowiem lasy w naszym rejonie zasłane są żołędziami. Do wiosny dzikom nie zabraknie pokarmu. Obok saren i jeleni w ostrowieckich lasach spotkać można również łosie. Tych dostojnych zwierząt przybywa z każdym rokiem. Spotkać je można głównie w podmokłych i niżej położonych fragmentach leśnych.
-Późnym popołudniem ulokowałem się na ambonie po zachodniej stronie Dębowej Woli – opowiada sołtys Jan Maślany. -Po zapadnięciu zmroku usłyszałem w młodniku dziki. Cierpliwie czekałem aż wyjdą na otwartą przestrzeń. Tymczasem w poświacie księżyca zobaczyłem jasne badyle (nogi) łosia. Przetarłem oczy. Jeszcze raz patrzę w to miejsce i widzę potężnego byka wyłaniającego się z zarośli. Przystanął przy ambonie, a ja z tych emocji mówię do niego półgłosem: czemu mi płoszysz dziki? W tym momencie byk podniósł łeb, popatrzył na mnie przez dłuższą chwilę, jakby chciał powiedzieć: o co ci człowieku chodzi, przecież to jest mój teren i spokojnie odszedł w kierunku błotniska, gdzie obgryzał gałązki wierzby. Początkowo sądziliśmy, że łosie migrują przez nasze lasy. Jednak w odstępie tygodni czy miesięcy w różnych miejscach na naszym terenie spotykaliśmy te same osobniki. Z tego wynika, że one zadomowiły się u nas.
Prawo silniejszego
Zanim wilki zadomowiły się w ostrowieckich lasach, widywano je wcześniej w lasach starachowickich i suchedniowskich. Zdaniem pracowników Nadleśnictwa, którzy mają najlepszą wiedzę na ten temat, zmieniły one panujące tam porządki. Dziki wycofały się na obrzeża lasu. Stopniowo opanowują tereny podmiejskie, gdzie czują się bezpieczne. Są stałymi gośćmi wielu ostrowieckich osiedli. W czasie wieczornego spaceru można je zobaczyć w rejonie ulicy Bałtowskiej, 11 Listopada, Iłżeckiej na os. Gutwin i na Rzeczkach. Myśliwi rzadziej spotykają w naszych lasach sarny. One też trzymają się blisko zagajników i domostw. Zniknął za to problem bezpańskich psów, które zostały w pierwszej kolejności wytępione przez wilcze watahy. Wilki mają ogromny wpływ na ekosystem. Naukowcy oceniają populację wilków w naszym kraju na ponad 2 tys. osobników. Najwięcej ich jest w Bieszczadach i Beskidach.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *