Hrabianki, jaśniepanki i panicze z Drygulca

-Mnie się nie zachciało serów, ja mam 66 lat, byłem zmuszony dorobić do skromnej emerytury – mówi o początkach produkcji pysznych serów w Drygulcu serowar Mariusz Małkiewicz.
A że lubię coś robić, przyszło łatwiej. Na robienie serów namówił mnie mój syn Marceli, który prowadzi winiarnie w Górach Wysokich w sandomierskim.
-Powiedział do mnie „tato, rób mi te sery” – wspomina. Gdyby nie syn, ja bym w to nie wszedł. Dzisiaj 50 proc. produkcji trafi a do jego winiarni. Sery Małkiewicza są robione z mleka krowiego i nie zawierają konserwantów.
Sery dziedzica


Hrabianki to sery dojrzewające powyżej 5 tygodni. Mają smak maślano -orzechowy, są pokryte twardą skórką i mają kremowe wnętrze. Jaśniepanki dojrzewają od 1 do 7 dni, są naturalne, mogą być z ziołami, kozieradką – w smaku przypominającą orzech, kminkiem czy czarnuszką. Lekko słone, zwarte, ze śmietankową nutą. Panicze to długo dojrzewające żółte sery farmerskie z maślaną nutą. Dojrzewają ponad 12 tygodni. Jest także ser z domieszką wina, z wyglądu przypominający salceson oraz czarny ser, do produkcji którego używany jest popiół i lukrecja.
Z dziada pradziada ogrodnik
Mariusz Małkiewicz reprezentuje udokumentowane czwarte pokolenie ogrodników.
-Ogrodnikiem był już mój pradziadek Józef Borkowski, a także dziadek Marceli Borkowski, a ojciec Seweryn Małkiewicz – młynarz urodził się w Denkowie- opowiada M. Małkiewicz. Piękną, i zarazem tragiczną historię swojej rodziny M. Małkiewicz przechowuje w przedwojennym biurku. Na ścianach zamieszczone są zdjęcia m.in. rodziców i dziadków. W szafie do dzisiaj wiszą pasiaki obozowe ojca Seweryna, który 5 lat spędził w obozie Sachsenhausen. Przeżył i wrócił do domu.
-Obozowe piętno zostało w nas – mówi o sobie i czworgu rodzeństwa M. Małkiewicz. Ojciec wychowywał nas po niemiecku. Przy biurku dziadka nikt nie miał prawa usiąść- wskazuje na piękne, dębowe biurko. Ojciec, po wczesnej śmierci dziadka,
zaczął wraz z matką prowadzić młyn w Dwikozach, który później został upaństwowiony. Moją matkę Irenę poznał w Górach Wysokich. Wszyscy rodziliśmy się w domu. Dziadek Marceli był na ówczesny czasy tak bogaty, że mieliśmy lekarza, a wychowywała nas służba. Po wojnie czasy się zmieniły, nie było z czego żyć. Ojciec nas wykształcił dzięki prowadzonej kopalni piachu.


Na włościach Roguskich
Posiadłość, w której M. Małkiewicz produkuje sery, została przez niego zakupiona 16 lat temu.
-Była to kompletna ruina i 6 hektarów zdegradowanej ziemi- wspomina. W czasach przedwojennych gospodarstwo to prowadzili dziedzice Roguscy. Wojna zabrała im całe gospodarstwo. Powstał zakład Podgajcze, do dzisiaj tak nazywany przez najstarszych mieszkańców wsi. Potem był tutaj Państwowy Zakład Przetwórstwa Owocowego, filia Dwikozy. Za Roguskich były stawy, 60 sztuk drzewostanu 100-letniego. Była aleja lipowa, brzozowa i bukowa. Do dzisiaj ostały się ruiny
suszarni chmielu, figurka i kilkanaście starych drzew. Dlatego nasadziliśmy po 300 jodeł i świerków.
Produkcją serów M. Małkiewicz zajął się 5 lat temu. Pomaga mu żona Jadwiga. Jak mówi serowar, pracuje tak ciężko jak był młody. Choć nie zarywa już nocy. Przyznaje, że początki były trudne, stos dokumentów, wymagań, poznanie receptur i ciągłe zgłębianie tajników produkcji, wyjazdy zajmowały bardzo dużo czasu. Klientów z miesiąca na miesiąc przybywa. Często są to osoby spoza naszego województwa.
-Staram się mocno, aby wejść na rynek Warszawy, Lublina, Krakowa i Kielc- przyznaje. Dla mnie najlepszą reklamą jest opinia ludzi. Cieszę się jak słyszę od klientów, że znajomy, kolega, sąsiad chwalił Pana sery i dlatego przyjechaliśmy.
Nowa serowarnia i piękne widoki
Obecnie na ukończeniu jest budynek, do którego zostanie przeniesiona cała produkcja serów. Serowar M. Makiewicz z dumą pokazuję wbudowany wewnątrz budynku piękny, pałacowy, 150-letni piec kaflowy, który został mu podarowany przez Antoniego Plewnika. Część obiektu zostanie przeznacza na miejsce do degustacji serów i wina. Powoli nasadzany i porządkowany jest ogród, który wraz z pokaźnych rozmiarów stawem będzie można podziwiać z tarasu.
-Oprócz serów w naszej poparkowej posesji po dziedzicach Roguskich będzie można poczęstować się warzywami i owocami wprost z krzaczka – mówi. Będzie ogród kwiatowo- ziołowy, warzywnik i jagodnik. Już teraz zachęcam do spotkań koleżeńskich i rodzinnych przy serze i winie, a także do udziału w kursach dotyczących produkcji serów i wina.
Piknik sera i wina
A mu już dziś zapraszamy czytelników na piknik serowo -winny, który odbędzie się 17 sierpnia br., o godz. 16, w części poparkowej dziedzica Rogulskiego w Drygulcu. W programie fondue serowe, deska serowa, risotta, serwatka oraz degustacja
wina z Winnicy Sandomierskiej oraz Winnicy Terra. Zostanie także poświęcona nowa serowarnia. A czas pikniku będzie umilała muzyka z instrumentu klawiszowego i skrzypiec.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *