Dobry sąsiad to majątek

Mężczyzna mieszka samotnie od kilkunastu lat. Nie utrzymuje częstego kontaktu z rodziną oraz z sąsiadami.
Kilka dni temu, po powrocie ze szpitala zastał zniszczone drzwi swojego domu. Jak się okazało, zostały one wyważone przez służby mundurowe po interwencji sąsiadów.
Tą historią podzielił się z nami mieszkaniec jednej z gmin. Był oburzony i nie krył rozgoryczenia. Jak mówił, dla niego do istny akt wandalizmu.
-Mam zniszczone drzwi i futrynę. I wszystko to odbyło się zgodnie z prawem. Dlaczego ktoś wchodzi do mojego domu, podczas mojej nieobecności? To nic innego tylko akt wandalizmu i czyjaś złośliwość. Kiedy zimą leżałem w domu chory, nikt do mnie nie zajrzał. Nikt się mną nie zainteresował. A teraz mam wyrwane drzwi i nie mam jak zamykać domu. Jaka to pomoc sąsiedzka – mówił zdenerwowany.
Jak się okazało, sąsiedzi wezwali służby ratownicze, gdyż od kilku dni nie widzieli mężczyzny na podwórku. Byli zaniepokojeni jego nieobecnością i domniemali, że stało się coś złego.
-Podjęte działania polegały na udzieleniu pomocy policji i zespołowi ratownictwa medycznego w dostaniu się do wnętrza domu, co nastąpiło poprzez wyważenie drzwi przy użyciu podręcznego sprzętu burzącego. Chodziło o to, aby ewentualne szkody były jak najmniejsze – informuje oficer prasowy KP PSP w Ostrowcu Świętokrzyskim mł. kpt. Tomasz Duda. Dokonano również sprawdzenia atmosfery w budynku pod kątem substancji niebezpiecznych (m.in. czadu, substancji palnych) przy użyciu detektorów wielogazowych. Po upewnieniu się, że nikogo w domu nie ma, w miarę możliwości zabezpieczono drzwi wejściowe. Zgłoszenie do tutejszego stanowiska kierowania wpłynęło z Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Kielcach i informowało o tym, że zaniepokojeni sąsiedzi nie widzieli mieszkańca tej posesji od ok. 4 dni i podejrzewali zagrożenie życia jej użytkownika.
Standardowym działaniem wszystkich służb w takich sytuacjach musi być jak najszybsze sprawdzenie informacji tak, aby ewentualna pomoc nie dotarła zbyt późno. W związku z czym zazwyczaj po nieudanych próbach nawiązania kontaktu z mieszkańcem lokalu dokonuje się przeważnie w asyście policji siłowego wejścia do budynku, czy pomieszczenia. W tym przypadku już po wejściu do mieszkania udało się policji ustalić, że mężczyzna znajduje się w szpitalu. Według naszej wiedzy policja niezwłocznie poinformowała użytkownika domu o zaistniałym zdarzeniu.
Sprawa odszkodowania za szkody powstałe w trakcie takich interwencji, gdzie w naszej ocenie to nie z winy strażaków (o winie można mówić np. w przypadku pomylenia adresu, dokonania niewspółmiernych szkód) doszło do uszkodzenia mienia może być rozpatrywana na drodze cywilnoprawnej zazwyczaj przez sąd, który może wskazać ewentualnych winnych.
Nikt nie przypuszczał, że sprawa przyjmie taki obrót i będzie przyczyną pretensji mieszkańca. Wszyscy działali bowiem w dobrej wierze. Sąsiadom jest przykro, gdyż jak mówią, chcieli tylko pomóc.
-Był to wyraz troski, a nie złośliwości, jak to bezpodstawnie twierdzi sąsiad. To dla nas przykre i niesprawiedliwe. Nie widzieliśmy go długo na podwórku, więc myśleliśmy, że coś się mogło stać i że potrzebuje on pomocy, stąd też wezwaliśmy służby. Każdy chyba w takiej sytuacji zareagowałby tak samo -mówili sąsiedzi.
Zwróciliśmy się do miejscowego ośrodka pomocy społecznej, który rozeznał sytuację mężczyzny i wyraził gotowość do wsparcia w postaci jednorazowego zasiłku celowego na naprawę uszkodzonych drzwi i zamków. Jednak mężczyzna odmówił przyjęcia pomocy. W naszej dziennikarskiej pracy wielokrotnie zderzamy się z historiami, gdzie to właśnie sąsiedzka czujność i troska ratują zdrowie, mienie, a także życie innych. Podczas naszych redakcyjnych interwencji uczulamy czytelników na mieszkające samotnie, starsze osoby, które mogą potrzebować pomocy.
W czasach nieustannego braku czasu i szybkiego tempa życia, słyszymy o znieczulicy i potrzebie empatii względem ludzi. Dlatego zgodnie z porzekadłem „dobry sąsiad, to majątek”, należy się cieszyć z tego, że ktoś reaguje na naszą nieobecność. Gdyby mężczyzna faktycznie potrzebował pomocy, szkody powstałe w wyniku interwencji, nie miałyby żadnego znaczenia. Dobrze, że są wśród nas ludzie, którym nie jest obojętny los innych.
Mamy nadzieję, że uszkodzone drzwi uda się naprawić, a sąsiedzkie pretensje pójdą w zapomnienie.
A.Mroczek, J.Boleń

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *