80-latka bez wody. Zapłacą wszyscy mieszkańcy Ćmielowa

Blisko 80-letnia, samotna mieszkanka Ćmielowa żyje kolejny już rok bez wody na swojej posesji.
Wprawdzie w kuchni zainstalowany jest kran, ale woda z niego nie płynie, bowiem sąsiedzi zakręcili zawór. Jeszcze wiosna kobieta korzystała z mętnej wody wyciąganej wiadrem ze studni, ale w lipcu studnia wyschła.
Redakcjo, pomóż
Odebraliśmy telefon od rodziny i znajomych Heleny Wójcik. Prosili o pomoc. Ich krewna mieszka w Ćmielowie przy ulicy Łąkowej, za dawną stacją kolejową. To uliczka domków jednorodzinnych, spokojna, zadbana z wyasfaltowaną kilka lat temu drogą. Na końcu tej ulicy stoi murowany dom pani Heleny. Po śmierci syna mieszka sama, a największym jej problem jest brak wody. O jej sytuacji wiedzą mieszkańcy ulicy, ale nikt poza rodziną i radnym Józefem Nowakiem nie starał się pomóc.
– Gdy kandydowałem do Rady Gminy, odwiedziłem wszystkich mieszkańców tej ulicy. Pytałem o ich bolączki, oczekiwania wobec gminy i wtedy poznałem sytuację starszej, samotnej kobiety – mówi Józef Nowak, radny Ćmielowa. -Nie mogłem pojąć
jak najbliżsi sąsiedzi mogli zostawić samotną kobietę w tak trudnej sytuacji. Nazajutrz rano byłem już w gminie z interwencją. Bez skutku. Mija kolejny rok, a starsza kobieta nadal jest bez wody.
Najgorsze spółki
W maju tego roku radny Nowak skierował kolejne pismo do burmistrz Joanny Suski. W nagłówku napisał: dotyczy przyłącza wodociągowego do mieszkania Heleny Wójcik. Przypomniał, że inicjatywa wspólnego przyłącza wodociągowego wyszła od sąsiadów, a projekt techniczny został wykonany na nazwisko Zofii Wójcik. Sąsiedzi są w posiadaniu oryginału, zaś pani Wójcik w posiadaniu kopii projektu technicznego przyłącza. Jego wykonaniem na swojej działce zajmowali się sąsiedzi. Wójcikowie zwrócili im połowę kosztów budowy przyłącza. Są na to świadkowie.
Wyjaśnijmy więc kulisy tego sąsiedzkiego przedsięwzięcia. Około 10 lat temu w ulicy Łąkowej w Ćmielowie budowano wodociąg. Mieszkańcy sami finansowali wtedy przyłącza do posesji i do mieszkań. Wtedy w domu, który zajmuje pani Helena, mieszkał jej syn.
-Sąsiedzi namawiali brata, aby razem pociągnęli wodę, bo będzie taniej. No i brat się zgodził, choć był ostrzegany przez rodzinę, żeby doprowadził wodę bezpośrednio z drogi, a nie przez działkę sąsiadów. Zapłacił połowę kosztów za projekt, zakup i montaż rur, wynajęcie koparki itp. Wtedy brat pracował w Holandii i pieniądze nie stanowiły problemu. Wszystko było uregulowane, a sąsiad wody nie dał – mówi córka pani Heleny – Małgorzata.
Wyjaśnia, że projekt był wykonany na nazwisko jej babci i brata. Brat zmarł siedem lat temu, a później zmarła babcia. W domu przy ulicy Łąkowej zamieszkała ich mama. Pani Helena pokazuje kran, zainstalowany w kuchni. Po odkręceniu zaworu nie skapała ani kropla wody. Przy drzwiach stoi wiadro z wodą przyniesioną rano przez członków rodziny, a na schodach przed wejściem do mieszkania wiadro z wodą koloru jasnobrązowego.
– Zostałam z taką wodą. Z każdym dniem jest jej coraz mniej w studni i robi się coraz mętniejsza – żali się pani Helena, która ma problemy zdrowotne i porusza się od pewnego czasu dzięki lasce..
Opłata przesyłowa
Umowę na korzystanie z miejskiej sieci wodociągowej sąsiedzi pani Heleny podpisali z gminnym zakładem w 2010 r. Radny Nowak alarmuje, że starsza, samotna kobieta nie może korzystać z wody, ponieważ przyłącze zostało odcięte przez sąsiadów na ich działce. Wójcikowie interweniowali w tej sprawie kilkakrotnie u byłego burmistrza i byłego dyrektora zakładu komunalnego. Nie otrzymali żadnej pomocy, nawet odpowiedzi na skierowane do urzędu pisma.
– Pytam i zastanawiam się, jak to jest. Wójcikowie mają projekt techniczny, zapłacili połowę należności za wykonanie przyłącza i nie mogą korzystać z wody, natomiast sąsiedzi mogą z niej korzystać pod dostatkiem. Obecnie sąsiadka pani Heleny stawia dziwne warunki odnośnie przyłącza, proponuje opłatę przesyłową za wodę. Powinna odblokować przyłącze na swojej działce albo wyrazić zgodę na piśmie, aby tę czynność wykonał zakład komunalny. To tyle i tylko tyle – napisał radny. Staraliśmy się porozmawiać z sąsiadami Heleny Wójcik i zapytać o przyczynę takiego traktowania starszej kobiety? W domu na ulicy Łąkowej nie zastaliśmy ich. Nie odpowiedzieli telefonicznie na naszą prośbę dotyczącą rozmowy.
Zleciłam wykonanie przyłącza
-Tuż po objęciu urzędu burmistrza, otrzymałam pismo od pani Wójcik. Problem jest wieloletni, dlatego nie chciałabym wypowiadać się w kwestii porozumień czy słownych ustaleń. Niestety, nie ma na to żadnych dokumentów. Zarówno ja, jak i pani sekretarz Mariola Grabowiecka uczestniczyłyśmy w negocjacjach między stronami, ale nie przyniosły one efektu – podkreśla Joanna Suska, burmistrz Ćmielowa.
Zakład komunalny nie może wejść na teren prywatnej nieruchomości, odkopać i odkręcić zawór. W tym przypadku tylko dobra wola sąsiedzka może zapewnić pani Wójcik godne warunki do życia – słyszymy w urzędzie.
-Postawiłam sobie za cel, by bez względu na okoliczności starsza pani miała wreszcie wodę –mówi burmistrz Joanna Suska. -W związku z tym zleciłam zakładowi gospodarki komunalnej wykonanie projektu nowego przyłącza, bezpośrednio z ulicy. W tym przypadku konieczna jest inwestycja i wykonanie około 50-metrowego odcinka sieci w ulicy Łąkowej.
Zapłacą wszyscy
-Zobaczycie, kiedy na ulicy Łąkowej pojawi się koparka i zaczną zrywać niedawno położoną nawierzchnię asfaltową, wtedy mieszkańcy tej ulicy obudzą się i zaczną się pytać, po co to wszystko? Wtedy ludzie zainteresują się kosztami tej zbędnej inwestycji – mówi czytelnik z Ćmielowa.
Ocenę sytuacji przy ulicy Łąkowej w Ćmielowie pozostawiamy czytelnikom. Zwykła ludzka wrażliwość i solidarność nakazuje, aby samotnej, starszej kobiecie pomóc. Zapewnić jej elementarne warunki do życia. Wrażliwość pani burmistrz, determinacja radnego Nowaka są w tym przypadku godne pochwały. Ale podobne standardy powinny obowiązywać całą społeczność.
Przedłużenie sieci wodociągowej w ulicy Łąkowej do posesji pani Heleny, wraz z projektem kosztować będzie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Za taką inwestycję zapłacą wszyscy mieszkańcy Ćmielowa, bowiem pieniądze w budżecie gminy pochodzą wyłącznie z podatków z reguły ciężko wypracowanych przez ludzi. A może w tym przypadku rolę odegrać powinna tzw. opinia publiczna?
Joanna Boleń
Krzysztof Florys

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *