Gołębi koszmar trwa

Do tematu gołębi powracamy na prośbę czytelników. O uciążliwościach związanych z obecnością ptaków na skwerach, osiedlowych miejscach rekreacji i budynkach użyteczności publicznej, informują nas mieszkańcy podczas dyżurów redakcyjnych.
-W sobotę byłam w Ostrowieckim Browarze Kultury; piękne miejsce, piękny budynek, lecz już na nim swoją obecność zaznaczają gołębie. Widać miejsca wyraźnie zabrudzone przez ptaki. Wiadomo, że ptasie nieczystości niszczą elewację. Zauważyłam też już ślady po czyszczeniu tych zabrudzeń. Szkoda pieniędzy poniesionych na tę inwestycję i ludzkiej pracy. Niegdyś na jednym z innych budynków w mieście był umieszczony sztuczny jastrząb, który po uruchomieniu odstraszał gołębie. Być może na budynku Browaru też zdałby egzamin. Trzeba coś z tym zrobić, bo przecież obiekt ma służyć mieszkańcom długie lata -mówi jedna z mieszkanek.
-Zabrudzone ławki w Rynku, parapety, drzwi od klatek schodowych, chodniki. Usiąść się nie da, przejść też się nie da, bo trzeba się babrać w ptasich odchodach. Niedługo będą nam robiły na głowę. Przyjeżdża tu rowerem jeden facet z wiaderkiem, rozsypuje zboże na skwerach i nie ma na niego siły. Nic do człowieka nie dociera. Rozmawiałem z nim, próbowałem przekonać, że robi krzywdę i tym ptakom, i nam – ludziom, ale jak grochem o ścianę -dodaje inny czytelnik.
-Przez to dokarmianie gołębie gromadzą się tu regularnie. Jest ich coraz więcej. Nie tylko wszystko brudzą, ale też roznoszą niebezpieczne dla ludzi choroby. Często widzę, jak mieszkańcy wyrzucają im resztki jedzenia przez okna, albo pozostawiają przy altanach śmietnikowych. Tymczasem gołębi „dachowców” się nie dokarmia. One same dają sobie doskonale radę, zarówno latem, jak i zimą. Ale cóż zrobić, jak ludzie nie rozumieją. Może służby mundurowe powinny tym się zająć -mówi kolejna mieszkanka.
Niestety prawo nie zabrania dokarmiania ptaków. Jednak do tego powinny być wyznaczone miejsca. Tymczasem na ostrowieckich osiedlach takich miejsc nie ma, a gołębie doskonale sobie radzą w zdobywaniu pokarmu w swoim środowisku. Jest ich pełno wszędzie – na placach zabaw, chodnikach, dachach budynków, nie tylko użyteczności publicznej. Nie brakuje też chętnych do ich dokarmiania. Inną sprawą jest wykroczenie zanieczyszczania czy też zaśmiecania miejsc publicznych, w tym skwerów, trawników czy ulic, za jakie w niektórych sytuacjach można uznać wyrzucanie żywności. Mówi o tym art. 145 KW, gdzie za zaśmiecanie grozi kara grzywny 500 zł. Jednak żadna kara nie zastąpi zdrowego rozsądku, ale tego niektórym zwyczajnie brakuje.
Samorząd miasta podejmuje szereg działań, aby pozbyć się uciążliwego problemu. Gołębie oblegają budynki użyteczności publicznej, niszcząc elewacje i inne urządzenia infrastruktury. Montowane są siatki, a także kolce, które uniemożliwiają sadowienie się gołębi na gzymsach i parapetach. Zabezpieczony jest także budynek Ostrowieckiego Browaru Kultury.
-Analizowaliśmy problem wielokrotnie, szukając najlepszego rozwiązania i tuż po realizacji inwestycji wykonawca zamontował od strony północnej, południowej od ul. Polnej i częściowo od ul. Siennieńskiej, kolce na parapetach i gzymsach. Wspomniany jastrząb nie zdawałby egzaminu, gdyż gołębie szybko się przyzwyczajają, do tego sygnały dźwiękowe nie odniosłyby skutku przy ruchliwym skrzyżowaniu ulic Polnej i Siennieńskiej. Analizowaliśmy również możliwość wynajęcia sokolnika, gdyż gołębie bardzo boją się sokołów. Jednak jedna taka wizyta, to koszt ok. 10 tys. zł. A trzeba pamiętać, że gołębie są ptakami emigrującymi i powracają w te same miejsca – wyjaśnia Artur Majcher, naczelnik Wydziału Infrastruktury Komunalnej Urzędu Miasta w Ostrowcu Świętokrzyskim. 

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *