Marcin Walas – muzyk, który budzi do życia

W ostatnim czasie dał się poznać ostrowieckiej publiczności, jako wykonawca jedynych w mieście koncertów rekreacyjnych w ramach „Akademii Pełnej Zdrowia”.
Jednak od zawsze muzyka jest jego pasją, a także sposobem na życie.
Marcin Walas jest muzykiem, muzykoterapeutą i pedagogiem. Od 20 lat zawodowo odkrywa przed ludźmi tajemnicę dźwięków. I nie ukrywa, że sam jest czasem zaskoczony ich efektami. Jest jedynym w mieście muzykoterapeutą i jednym z nielicznych, którzy mają możliwość pracy z pacjentami w znanej Klinice „Budzik”, założonej przez aktorkę, Ewę Błaszczyk.
Życie z muzyką
Rodzinę Walasów poznałam kilka lat temu. Podczas Koncertów Uwielbienia, organizowanych raz w miesiącu w parafii św. Kazimierza Królewicza. Niezwykła aranżacja utworów sakralnych wzbudzała nie tylko podziw, ale też wzruszenie. Koncerty były prawdziwą ucztą dla ducha i cieszyły się dużym zainteresowaniem. W kościele trudno było znaleźć wolne miejsce. Jednak był to niewielki ułamek pracy twórczej Marcina.


W ubiegłym roku, w letnie popołudnie odwiedziłam rodzinę w ich przytulnym mieszkanku. W domu muzykują wszyscy – żona Eliza oraz dzieci: 14–letnia Zuzia i 10 –letni Michał. Spodziewałam się porozkładanych instrumentów, leżących nut. Tymczasem nic z tych rzeczy. Domowa przestrzeń w niczym nie zdradza rodzinnych pasji muzykowania. Jak się dowiedziałam, Marcin wraz z rodziną pracuje w utworzonym przez siebie studiu, z wyciszonymi ścianami, tak aby nie przeszkadzać sąsiadom. To tam tworzą się projekty i odbywają próby. Jednak utrzymanie się z muzyki nie jest łatwą „kromką chleba”. Na co dzień Marcin pracuje w Środowiskowym Domu Samopomocy oraz w Centrum Kultury w Lublinie. Kiedy zdobywał doświadczenia z zakresu muzykoterapii w Klinice „Budzik”, Centrum Zdrowia Dziecka oraz innych placówkach oświatowych, leczniczych i kulturalnych, w Ostrowcu Świętokrzyskim grał na weselach i jak mówi, do przysłowiowego „kotleta”. Jednak to muzykoterapia jest dziedziną, która najbardziej pochłania Marcina. W bezpośredniej pracy z pacjentami najbardziej widać jej efekty, co jest balsamem dla duszy muzyka i ogromną radością. Projekty koncertów rekreacyjnych realizuje od kilku lat w Lublinie. Tam też doświadczał publiczność o wpływie muzyki na samopoczucie, a tym samym na zdrowie i jakość życia.
Moc płynąca z dźwięków
Muzykoterapia nie jest nową dziedziną. Muzyka towarzyszy nam przez całe życie. Wpływa na nasz organizm, kondycję psychiczną i postrzeganie rzeczywistości. Jak mówi Marcin, muzyką możemy wpływać na stan psychiczny oraz stan napięcia mięśniowego, na akcję serca oraz na perystaltykę jelit.
-Słuchając muzyki nasz organizm odbiera ją wielopłaszczyznowo. W tym samym momencie działa ona i na psyche i na somę, czyli ciało. Przy muzyce, która nas relaksuje, jest wytwarzana sentencja hormonalna z dominacją endorfin czyli hormonów szczęścia. Jest to nasza „wewnętrzna morfina”, dlatego też wpływa na nasze rozluźnienie i poprawę nastroju. Innym z działów muzykoterapii jest muzykoterapia neurologiczna, która stymuluje ruch. Czasem praca z rehabilitantem to ćwiczenia związane z bólem. Terapeuta widząc ograniczenie pacjenta, na przykład uraz ręki, prosi aby zagrał on na odpowiednio dobranym instrumencie. Po kilkunastu minutach poprawia się motoryka, czyli sprawność ruchowa nie tylko w zakresie ręki, ale całego ciała. Oprócz tego poprawia się kontekst międzyludzki, integracyjny, bo przy wspólnym muzykowaniu nie może być inaczej. Wszystko dzieje się z uśmiechem, ponieważ działają endorfiny.
Jest jeszcze radość z dokonania siebie – robisz więcej niż myślałeś, że możesz – mówi Marcin Walas. –Mam wśród podopiecznych panią z czterokończynowym porażeniem. Posadziłem ją przy perkusji, ona grała na niej. Na początku bardzo się bała, ale potem potrafiła na krzesełku przy perkusji wysiedzieć nawet 45 minut. Ćwiczyła równowagę i mięśnie, sama o tym nie wiedząc. Co się zadziało? Aspekt somatyczny został super osiągnięty. Ta pani miała swój koncert. Na występ przyszło kilkadziesiąt osób. To wydarzenie odmieniło jej życie. Od strony psychologicznej tego nie da się zmierzyć.
-Bardzo ważnym celem muzykoterapii jest poznanie siebie poprzez poznanie i zrozumienie własnych emocji. One odzwierciedlają nasz stan psychiczny i konfrontują nas z rzeczywistością. Przez ich pryzmat postrzegamy ludzi i sytuacje. Jeśli źle „obsługujemy” nasze emocje, to źle będziemy reagować. Kiedy spotkasz rozwścieczonego lwa, to pojawia się strach, który każe ci uciekać. Ale jeśli źle odczytujesz strach, to nie uciekasz, tylko chcesz tego lwa pogłaskać. Wielu ludzi błędnie odczytuje własny stan psychiczny, przez co mamy problemy interpersonalne. Przy pomocy muzyki, na zajęciach głównie ze śpiewem wywołujemy określone emocje, odblokowujemy i nazywamy je, pracujemy nad tym – wyjaśnia muzykoterapeuta.
Muzyczna apteczka
O wpływie muzyki na nasze życie z Marcinem można rozmawiać godzinami. Jak mówi, nie było na świecie cywilizacji, która istniałaby bez muzyki. Wyjątkowo cennym elementem muzykoterapii jest śpiew. Porządkuje oddech, a zatem sprawia, że organizm jest bardziej dotleniony. Podczas śpiewu także uwalniają się hormony szczęścia. Dziś jednak częściej słuchamy muzyki, niż śpiewamy. Ale czy faktycznie słuchamy?
-Pojawiło się niepokojące zjawisko włączania muzyki po to, by wypełnić przestrzeń, a nie po to, by słuchać -mówi nasz rozmówca. -Muzyka oddziałuje na stan psychofizyczny i może on się skrajnie zmienić w ciągu zaledwie kilku minut. Wyobrażamy sobie, że mamy dobry dzień, radosny nastrój i nagle dostajemy wiadomość o tragedii. W takiej sytuacji ludzie chcą odreagować za pomocą muzyki i tu często popełniają kardynalny błąd. Zdenerwowani, nabuzowani, włączają muzykę relaksacyjną, aby się odprężyć. Tymczasem to jeszcze bardziej irytuje. Muzyka ma być taka jak stan emocjonalny. Ona ma rozładować napięcie. Jeśli nie potrafi my tego zrobić muzyką, pozostaje sport lub praca fizyczna. Jeśli masz ciężkie przeżycia i silny stres, twój organizm naprodukował dużo adrenaliny, a serce bije jak szalone; dopóki tego nie spalisz, nie masz szans na relaks. Dlatego najpierw powinniśmy odreagować intensywną muzyką z mocnym brzemieniem, a potem przez 3 lub 5 utworów przechodzimy do stanu relaksu – instruuje M.Walas.
Coraz częściej ludzie szukają rozmaitych sposobów na ukojenie nerwów, walkę ze stresem. Zamiast sięgać po środki nasenne, można wykorzystać moc muzyki i wyposażyć się tzw. „apteczkę muzyczną”.
-Jest to własna płytoteka z różnymi utworami. Takie płyty tworzy się indywidualnie dla każdego. Utwory dobiera się tak, aby słuchając je rano zaktywizowały lub wieczorem przeprowadziły z dużej aktywności do małej, czyli do stanu alfa. Po 5 utworach człowiek zasypia. Uznaje się, że jest to niefarmakologiczna metoda leczenia bezsenności. Dobór utworów zawsze powinien być dokonywany przez wykwalifikowanego muzykoterapeutę i zawsze jest oparty na reakcji tego, dla kogo ta płyta ma być przeznaczona. Zdarza się, że coś co relaksuje jednych, dla innych będzie nie do zniesienia -wyjaśnia M.Walas.
Choć muzykoterapia jest znaną formą terapii, jednak wciąż za mało rozpowszechnioną i nie wszędzie dostępną. Członkowie Polskiego Stowarzyszenia Muzykoterapeutów dążą do tego, aby była to terapia refundowana w ramach NFZ. Tymczasem Marcina Walasa będziemy mogli jeszcze nie raz w tym roku posłuchać w duecie z Sylwestrem Pocheciem w ramach projektów promujących zdrowie, realizowanych przez starostwo powiatowe.
Koncerty rekreacyjne, które odbywały się w ubiegłym roku, wzbudziły duże zainteresowanie. Nie brakowało chętnych do poprawy samopoczucia przy dźwiękach muzyki. Teraz Ostrowiec po Lublinie stał się drugim miastem, gdzie Marcin organizuje koncerty rekreacyjne.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *