Burmistrz Grzegorz Gajewski: -To najgorsza informacja w mojej kadencji

-Liczył pan na kilkanaście milionów złotych, które miały zostać przeznaczone na rewitalizację miasta. Tak pokaźna kwota jednak nie trafi do Opatowa. Dlaczego?


-To prawda i jest to naprawdę ogromny zawód dla mnie i na pewno dla całego Opatowa. Te pieniądze były praktycznie na wyciągnięcie ręki, zabrakło nam – jak sądzę – około 3 tygodni, aby móc zwieńczyć wieloletnie starania najpierw mojego poprzednika burmistrza Andrzeja Chanieckiego, a potem moje sukcesem – mówi burmistrz Miasta i Gminy Opatów, Grzegorz Gajewski. Kiedy kilka lat temu Urząd Marszałkowski ogłosił nabór na dofinansowanie rewitalizacji miast i gmin, Opatów znalazł się na drugim miejscu listy rezerwowej i musiał czekać, aż jakieś niewykorzystane środki unijne z różnych innych działań wrócą do puli Urzędu Marszałkowskiego. Starania, które podjąłem po objęciu funkcji burmistrza, doprowadziły ostatecznie do tego, że właśnie Opatów oraz Końskie, które były przed nami na liście rezerwowej, miały otrzymać te bardzo potrzebne środki. W naszym przypadku mówimy o kwocie 12 milionów złotych, które miały zostać przeznaczone m. in. na remont nawierzchni Rynku, budowę basenu, przebudowę budynku po starym więzieniu przy ul. Słowackiego 1 i szereg innych, mniejszych inwestycji, które w sposób znaczący zmieniłyby na plus wizerunek Opatowa. Pierwszy problem pojawił się jednak w grudniu 2019 roku, kiedy to okazało się, że przychylność Zarządu Województwa to nie wszystko, ponieważ Komisja Europejska, do której należy ostatnie słowo w kwestii rozdziału środków unijnych, ograniczyła propozycję Zarządu Województwa z 20 do 11 milionów euro, co spowodowało, że Opatów znów „wyleciał” z listy gmin przewidzianych do dofinansowania. Czas po tej druzgocącej wiadomości pamiętam jako okres nieprawdopodobnie intensywnych działań zarówno moich, jak i starosty opatowskiego Tomasza Stańka, wspólnie z którym, dzięki ogromnemu wsparciu ze strony Marka Jońcy – Członka Zarządu Województwa – udało się nam wywalczyć z tej zmniejszonej przez Komisję Europejską puli kwotę 8 milionów złotych. Ostateczna decyzja w tej kwestii znów jednak należała do Komisji Europejskiej, która miała zatwierdzić zaproponowany podział środków w marcu bądź kwietniu tego roku. Niestety, wybuch pandemii koronawirusa spowodował, że Komisja Europejska zdecydowała, że środki, które miały być przeznaczone na rewitalizację, przeznaczono na wydatki związane z walką z wirusem. To fatalna wiadomość tym bardziej, że jesteśmy na etapie przygotowania koncepcji opatowskiej starówki, zleciliśmy też wykonanie projektu zagospodarowania terenu na Kani, gdzie miał powstać basen, a z budynku przy Słowackiego 1, gdzie miało powstać Muzeum X Wieków Opatowa zaczęliśmy już wysiedlanie ludzi. To zdaje się najgorsza wiadomość, jaką mogłem otrzymać w ciągu całej pięcioletniej kadencji.
-Okoliczne miasta i gminy rozdają maseczki dla swoich mieszkańców. Pana decyzja o braku zakupu maseczek dla opatowian budzi niezadowolenie części mieszkańców. Czym została podyktowana taka decyzja?
– Nie spotkałem się z żadnym negatywnym sygnałem dotyczącym rezygnacji z zakupu maseczek przez gminę Opatów. Od czasu, kiedy objąłem funkcję burmistrza, staram się rozważnie i racjonalnie wydawać pieniądze publiczne, mając z tyłu głowy, że zarządzam najbiedniejszą gminą spośród wszystkich gmin będących stolicami powiatów w Polsce. Wiem, że wielu samorządowców zdecydowało się na zakup maseczek dla mieszkańców. Nie chcę analizować celowości takich działań, chciałbym jedynie kierując się czystą matematyką wskazać, że w przypadku Opatowa na zakup maseczek dla 12 tysięcy mieszkańców musielibyśmy wydać około 60 tys. złotych. Jednocześnie należy przypomnieć, że wg opinii lekarzy, każda maseczka powinna być używana nie dłużej niż 15 minut, po tym czasie powinna zostać zutylizowana bądź wyprana, o ile nie jest maseczką jednorazową. Decydując się na rezygnację z zakupu miałem również w pamięci słowa ministra Szumowskiego, który jako lekarz twierdził, że noszenie maseczek nie ma żadnego sensu. Do tego dochodzi jeszcze jeden argument; trzeba pamiętać bowiem, że nie ma obowiązku noszenia maseczek, istnieje jedynie obowiązek zasłaniania ust i nosa, do czego można użyć szalika, chustki, apaszki, bandamki, które to rzeczy każdy bez wyjątku posiada w swoich szafach. Dlatego uznałem,
że wydawanie środków publicznych, które będą potrzebne naszej gminie w świetle pewnych już niższych dochodów budżetowych na zakup maseczek, byłoby niczym innym jak działaniem „pod publiczkę”, którego zawsze unikałem i będę unikał dopóki będę pełnił funkcje publiczne. Jednocześnie chcę zaznaczyć, że zdarzały się przypadki, że mieszkańcy zwracali się do nas z pytaniem czy mogą z gminy pozyskać nieodpłatnie maseczki ochronne. W takich przypadkach Straż Miejska przekazywała potrzebującym osobom maseczki, które zostały dla nas uszyte przez panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Jagninie.
-W dobie koronawirusa udało się sprzedać jedną z działek gminnych. Kto jest jej nabywcą i co powstanie na ul. Widok w Opatowie?
-Z tymi informacjami wolałbym się wstrzymać do czasu kiedy nie sfinalizujemy transakcji, zawierając umowę sprzedaży z podmiotem, który wygrał ogłoszony przez gminę przetarg. W dobie koronawirusa i zawirowań gospodarczych sytuacja przedsiębiorców potrafi się zmienić w bardzo krótkim czasie. W chwili obecnej nieruchomości nie zostały jeszcze sprzedane, więc z informacjami o inwestycji, która miałaby tam powstać, wolałbym wstrzymać się do czasu kiedy transakcja zostanie sfinalizowana.
-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *