Artyzm Hanuszkiewiczów. Historia nas lubi

Maria, dla przyjaciół i znajomych Małgorzata oraz Adam Hanuszkiewicz to wyjątkowe, nietuzinkowe osoby, dzięki którym Opatów nabiera barw miasta przyjaznego turyście.
Małgorzata zaprojektowała unikatowy zestaw srebrnej biżuterii inspirowany element amidekoracyjnymi zaczerpniętymi z Opatowskiej Kolegiaty. Adama „dzieckiem” jest zupełna metamorfoza wnętrz budynku, gdzie jest wejście do podziemi opatowskich, a także interesująca, podana w zupełnie innej formie wystawa Złoty Wiek Opatowa.
Sielsko anielsko
Z Małgorzatą i Adamem spotkałam się w ich domu, to stary drewniany budynek, przeniesiony z Natalina spod Annopola 20 lat temu.
-Trochę pozazdrościłam mojemu bratu, który wrócił do rodzinnego Opatowa, by tu osiąść i założyć rodzinę – mówi Małgorzata. Podobało mi się otoczenie, w którym przychodziły na świat jego dzieci. Natura, przestrzeń, przyjazne środowisko, łatwy dostęp do zdrowej żywności. Nasz dom miał być domem otwartym, przyjeżdżaliśmy z reguły na weekendy i święta , a wyszło na to, że przeprowadziliśmy się tutaj z Krakowa, no i chyba tu zostaniemy.
-Kupiliśmy stary, drewniany dom sołtysa – mówi Adam. Upstrzony jest moimi wyobrażeniami z własną kropelką potu – przyznaje Adam. W sumie zaprojektowaliśmy i żyjemy w starym domu z nowoczesnymi rozwiązaniami. Jeżeli w dom „zapakuje” się uczucia, to procentuje. To tutaj mamy swoją pracownię, w której spędzamy sporo czasu, a dom ma swój klimat.
Kraków na dłużej
Adam urodził się w Oświęcimiu. Naukę w szkole średniej rozpoczął w liceum plastycznym w Bielsku. Po dwóch latach przeniósł się do Krakowa, ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych. Tam poznał Małgorzatę.
W Krakowie zamieszkał i pracował.


-To była dobra decyzja, Kraków okazał się fajnym miejscem- mówi Adam. Początkowo zetknąłem się z miastem buro-szarym, socjalistycznym, był to 1978 rok. Dzisiaj jest to inne miasto kosmopolityczne. W tym mieście dojrzewałem i robiłem różne rzeczy. Skończyłem Akademię Sztuk Pięknych, kierunek malarstwo w pracowni prof. Juliusza Joniaka, postimpresjonisty, kolorysty, laureata wielu nagród i medali. Co się rzadko zdarza wśród artystów, bardzo dobrego pedagoga. Koniec Akademii zbiegł się z rokiem 1989. Powstawały wówczas sklepy, firmy, był głód wszystkiego, szybkie działanie, szybki pieniądz. W siłę rosły firmy reklamowe. Imałem się różnych zajęć, stąd moja wszechstronność. W międzyczasie wygrałem Międzynarodowe Biennale Architektury w Krakowie oraz Międzynarodowy Konkurs Rysunku Satyrycznego. Byłem m.in. art-dyrektorem w agencjach reklamowych.
Z 7 kolegami, artystami różnych specjalizacji stworzyliśmy firmę Esflores. Jednak jak artyści wchodzą, wchodzi indywidualizm. Jest wtedy trochę ciężko. Druga firma Focus Forum projektowała stoiska targowe. Była to działalność szeroko związana z promocją towaru lub idei. Pracowaliśmy przede wszystkim dla fi rm farmaceutycznych, samochodowych i banków. Organizowaliśmy sympozja, zjazdy, eventy. Znaliśmy wszystkie centra targowe w Polsce i w Europie. Pracowało z nami i współpracowało wtedy około 80 osób. Ogromna ilość „roboty”. Mieliśmy wszystkie parametry naciągnięte na maksa. W międzyczasie podejmowałem próby powrotu do malowania jako odskocznię od współpracy z różnymi „pajacami” i ekstremalnym wysiłkiem. To wspaniałe, kiedy można zamknąć się w pracowni i robić swoje. Zaczęliśmy odczuwać deficyt spokoju. Przeszkadzała nam bardzo dyspozycyjność dla każdego.
Przetarte szlaki
To starsze rodzeństwo Małgorzaty przecierało szlaki edukacyjne w kierunku artystycznym. Zaczynali oboje w Kielcach, potem brat przeniósł się do Krakowa, a siostra do Warszawy.

-Kończąc podstawówkę, miałam iść do liceum w Opatowie, na kierunek związany z biologią i chemią- wraca pamięcią Małgorzata. Zarówno dla siostry i brata, którzy doświadczyli i korzystali z oferty większych miast, Opatów jawił się jako miejsce z ograniczonymi możliwościami, jak każde inne, małe, prowincjonalne w tamtych czasach. Stawiali na rozwój poprzez dobrą szkołę, kontakt z innym środowiskiem, ośrodkiem o zdecydowanie większej ofercie edukacyjnej, kulturalnej i gdzie swego rodzaju „ekstrawagancja ”nie robi na nikim specjalnego wrażenia. Pamiętam jak brat ustawił mi pierwszą martwą naturę, mobilizował i przygotowywał do egzaminów. Gdy pani pyta o talent ,z tego co pamiętam, w rodzinie mojej mamy, jej rodzeństwo było zdolne i kreatywne; wujek malował hobbystycznie, a dziadek „wystrugał” skrzypce, by na nich później przygrywać.
Za żelazną kurtyną
-W liceum byliśmy parą przez dwa lata- wspomina czasy szkoły średniej Małgorzata. Po Adama maturze nasze drogi się rozeszły. Po ukończeniu liceum pracowałam w sklepie muzycznym w Warszawie. Później wyjechałam do Holandii, gdzie opiekowałam się dziećmi. Łatwiej było mi podjąć decyzję o wyjeździe, bo mieszkała tam siostra mojej mamy. Towarzyszył mi wtedy lęk przed czymś nowym i nieznanym, a rodzina tam, to był wentyl bezpieczeństwa. Doskonale pamiętam, gdy przyszło mi przekraczać tzw. Żelazną Kurtynę. Celnicy, uzbrojeni żołnierze i owczarki niemieckie, obrazki jak z filmów wojennych. W Holandii pracowałam najpierw u jednej rodziny, ale dopiero zamieszkanie u rodziny Wellens, która miała wielki sentyment dla Polski, szacunek dla ludzi stamtąd, empatie, zaowocowało znalezieniem dobrej pracy, poznawaniem kraju i jego dobrej strony. Kluczowe było to, że wychodząc z domu moich nowych przyjaciół, nabrałam pewnych wartości. Nie czułam się gorsza, byłam bogatsza o nowe doświadczenia, silniejsza i mogłam konfrontować się ze światem.
Kapitalista od urodzenia
Adam mówi o sobie, że jest kapitalistą od dziecka. Gdy miał 14 lat, pracował, malując metalowe konstrukcje. Pracował także malując z malarzami.
-Jestem robotniczo -chłopski, wiedzę mam zdobytą, plus pracowitość, trochę talentu po ojcu, który trzeba mnożyć, dodatkowo przydaje się umiejętność rozmów z ludźmi, a nawet elementy psychologii – słyszę. -Gdy wróciłem do malowania, podzieliłem czas na projektowanie, ale bardziej na kooperacji i współpracy m.in. z Armaturą Kraków, Partner Tele.Com oraz optyczną firmą MDT – mówi Adam. Z firmami tymi współpracuję od kilkunastu lat. Projektuję specjalistyczne stoliki dedykowane urządzeniom medycznym, unity okulistyczne oraz stoły operacyjne. Co roku jeździmy do Mediolanu na największe Targi Optyczne w Europie Mido, by konfrontować się ze światem.
Spotkanie po latach
-Na początku 1990 roku pojechałam do Krakowa spotkać się ze znajomymi, spotkałam się tam z Adamem po raz pierwszy po 6 latach- wspomina Małgorzata. Zostaliśmy w Krakowie i razem pracowaliśmy. W Fokus Forum zajmowałam się kontaktem z klientem, pracując przy opracowaniu ofert na gadżety reklamowe, projektując pod daną firmę. Od masowych, drobnych VIP-owskich prezentów po autorskie, indywidualne, dedykowane przedmioty.
Małgorzata i Adam nawiązali kontakt z firmą Impres Art, która projektuje i wytwarza biżuterię srebrną. To zaowocowało już kilkunastoletnią współpracą i kilkudziesięcioma wzorami biżuterii. Jak przyznaje Adam, oprócz malarstwa równie pociągająca jest cała strefa projektowa od momentu wymyślenia po realizację, gdzie rzeczy niewymierne, ładne, nieładne przenikają się z tymi praktycznymi.
Opatów ich miejscem
Moi rozmówcy do Opatowa przenieśli się trzy lata temu. Dom, w którym mieszkają, przeszedł generalny remont. Powstała pracowania.
-Kraków przeżywał swoje apogeum turystyczne – mówi Adam. Przez Kraków „przewalało” się milion osób. Brak miejsc parkingowych i spędzanie 2 – 3 godzin w samochodzie zaowocowało tym, że woleliśmy przenieść się w dużo bardziej spokojne miejsce- opowiada Adam. Charakter pracy pozwolił nam na przeniesienie się. Dużo wcześniej niż koronowirus wymusił zdalną pracę. Cieszymy się, że mamy tutaj dostęp do regionalnego i naturalnego jedzenia, tworzonego przez ludzi z pasją. W tym miejscu są zauważalne pory roku.
-Praca pochłaniała nas tak, że mieszkanie zostało sprowadzone do roli sypialni, nie mogliśmy mieć nawet zwierzątka – mówi Małgorzata.
Jak przyznają Małgorzata i Adam, ich serca trzy lata temu ukradła kotka, do której, jak żartują, zwracają się: kocia, kicia, niunia.
-Nie dziwimy się teraz jak Amerykanie zapisują swoje majątki na własne zwierzęta- mówi Adam.
Dwa żywioły


-O ile Małgorzata jest domowa, nie musi konfrontować się z ludźmi, ja jestem stadnym zwierzęciem, lubię pracę zespołową – przyznaje Adam. W Opatowie otworzył się nowy rozdział, którego nie było w Krakowie, społeczna działalność. Tutaj nastąpiło zderzenie tego wszystkiego co działało i było użyteczne w Krakowie, z tym co działa lub nie działa tutaj. I dotyczy systemowo całego procesu związanego z pomysłem na Opatów, promocji, kreowania miejsca, wizerunku, świadomości niektórych poczynań. Opatów ma bardzo ciekawą historię. Niestety jest miasteczkiem, które zatraciło tożsamość. Ostatnim człowiekiem, który miał świadomość czym jest Opatów, był Szydłowiecki w XVI wieku. Opatów miał swoją jakość. Po drodze miasto spotkały wszystkie nieszczęścia: bitwy, wojny, powstania, pożary. Ma to szczęście Opatów, że ma duży rynek. Ten rynek był centrum handlowym, kulturalnym, administracyjnym i plotkarskim, ale w sumie też był miejscem, gdzie widać było symbiozę miasteczka z okolicą. Czego już nie ma. Mamy oczekiwania pod tytułem mityczny produkt regionalny. Jak to zrobić, żeby kupowali, a z drugiej strony stara forma jak Jarmark Opatowski, na który nie mamy wpływu kto przyjedzie i czym będzie handlować. Mamy chińszczyznę, badziewie, plastyk i precelki, aby nikt się nie denerwował. A jak mamy jarmark świąteczny, to mamy ofertę w postaci Kół Gospodyń Wiejskich w postaci kawałków placka i oferty okolicznych Domów Pomocy Społecznej. Ja jestem krytyczny nie dlatego, aby przygwiazdorzyć. Tylko muszę myśleć analitycznie, aby podpowiedzieć rozwiązania. Opatów nie ma loga, nie ma sloganu. Ja zaproponowałem hasło Historia nas lubi.


Złoty Wiek
-Oferuję swoją współpracę, umiejętności i doświadczenie – dodaje Adam. Mam koncepcję, chcę i potrafię współpracować. I na pewnych płaszczyznach to udowadniam. Owocem jest powstała firma Op Art, która ma na celu współdziałać, proponować, kreować rozwiązania szyte na miarę Opatowa. Zarówno na poziomie komunikacji wizualnej, jak i oferty turystyczno – handlowej.
Tak powstała m.in. stała wystawa w podziemiu opatowskim Złoty Wiek, którego pomysłodawcą, projektantem, aranżerem i wykonawcą był Adam Hanuszkiewicz we współpracy ze starostwem opatowskim, PCKTiR oraz przewodnikiem Zbigniewem Zybałą.
-Zaowocowało to taką popową opowieścią, pokazaniem ponad trzydziestu eksponatów od kopii na pergaminie Przywileju opatowskiego, który powstawał blisko rok, poświęcając mu ok. 700 godzin. Przywilej opatowski z tekstem i ilustracjami według pierwowzoru Samostrzelnika. Tekst pisany piórem gęsim i sepią – atramentem naturalnym z kałamarnic i malowany temperą. Poprzez makiety średniowiecznego Opatowa z murami obronnymi i nieistniejącymi bramami, makietami tych bram, kopią odlewu twarzy Krzysztofa Szydłowieckiego po opowieści o społecznościach i wielokulturowości – wylicza Adam.
Olbrzymie wrażenie robią wnętrza budynku, z których wchodzi się do podziemi. Na ścianach został narysowany Opatów z najmniejszymi detalami; bajkowa, graficzna kompilacja istniejących i nieistniejących budynków, osób i nostalgicznych miejsc na ponad 10 m kw.
Biżuteria wprost z Kolegiaty

-Ciągle myślimy w jaki sposób promować Opatów. Z uwagi na to, że od kilkunastu lat projektuję biżuterię, przyszło nam do głowy, aby zrobić biżuterię nawiązującą do tego miasta i miejsca-mówi Małgorzata. W poszukiwaniu inspiracji posłużyła mi Kolegiata i jej zdobienia na elewacji, wyryte w piaskowcu, u podstawy Kolegiaty, na wysokości wzroku człowieka. To wpleciony w kilku miejscach w wątek murów kamienny, charakterystyczny motyw kwiatowy oraz ślady na zewnętrznych murach Kolegiaty, pozostałe po pogańskim obrzędzie niecenia ognia. Przetransportowałam te elementy na wosk tracony. Wzór z wosku jest odlewany w srebrze w firmie Impres Art w Krakowie. Mając odlew w srebrze nadaję mu ostateczny kształt poprzez dodanie elementów i akcesoriów jak rzemień, zapięcie, kamień czy wstążkę. Biżuteria ta jest obecnie reprezentowana oraz można ją zakupić w Miodowym Młynie w Opatowie. Będzie wkrótce dostępna w Podziemiach  Opatowskich.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *